Znów napięcie wokół linii 400kV

Region

Przyszłość Forum Dialogu, które skupiało wszystkie strony zainteresowane ustaleniem przebiegu linii 400kV, stanęła pod znakiem zapytania. Część stowarzyszeń odmówiła w nim udziału, a ostatnie posiedzenie przerwano przed czasem.

Forum Dialogu we wrześniu ubiegłego roku powołali do życia radni sejmiku województwa mazowieckiego. Miało stanowić platformę dyskusji między mieszkańcami, organizacjami pozarządowymi, samorządowcami i inwestorem, czyli spółką Polskie Sieci Elektroenergetyczne oraz Agencją Promocji Inwestycji, która na zlecenie PSE obsługuje przedsięwzięcie w postaci linii 400kV. Celem było ustalenie kompromisu w sprawie wytyczenia jej przebiegu. Linia ma połączyć elektrownię w Kozienicach z Ołtarzewem. Przypomnijmy, że na początku 2015 r. mieszkańcy Jaktorowa, Żabiej Woli i Grodziska dowiedzieli się, że pod uwagę brana jest lokalizacja 70-metrowych słupów wysokiego napięcia w pobliżu ich domów, co wywołało społeczną mobilizację i sprzeciw.

Pierwsze posiedzenie Forum Dialogu odbyło się we wrześniu, kolejne w połowie lutego. Choć burzliwego przebiegu obrad można było się spodziewać, to tym razem poziom emocji sięgnął zenitu. Posiedzenie zakończono przed czasem. Trzy organizacje zdecydowały, że do rozmów w tym kształcie już nie powrócą. Chodzi o Stowarzyszenie Trudności Usuwamy Razem z Jaktorowa, Stowarzyszenie Nasza Gmina Jaktorów oraz Stowarzyszenie Mieszkańców Czarny Las. We wspólnym liście wystosowanym do marszałka województwa mazowieckiego, Adama Struzika, czytamy m.in., że Forum działa w sprzeczności ze statutem sejmiku i istnieją rozbieżności między Wojewódzkim Planem Zagospodarowania Przestrzennego a Koncepcją Przestrzennego Zagospodarowania Kraju. – Te uchybienia skłoniły nasze stowarzyszenia do zaniechania uczestnictwa w Forum – napisano.

Powodów opuszczenia Forum Dialogu jest więcej. – Zrezygnowaliśmy, bo odpowiedzialność za wytyczenie trasy linii 400 kV przerzucono z inwestora na nas. Doprowadziłoby to do tego, że rzucilibyśmy się sobie do gardeł i zaczęli przestawiać tę linię z jednej gminy do drugiej – tłumaczy Anna Kurzela-Szybilska, prezes Stowarzyszenia Nasza Gmina Jaktorów. – Nikt nie chciał z nami także rozmawiać o tzw. przebiegu historycznym, czyli wytyczeniu inwestycji przez Lesznowolę i Piaseczno. Przecież to o połowę krótsza trasa niż pozostałe propozycje – dodaje.

Na odstąpienie od rozmów nie zdecydowało się Stowarzyszenie Otwarta Brama z Żabiej Woli, które inaczej ocenia działanie i dorobek Forum. – Nasze stanowisko jest niezmienne, jesteśmy stowarzyszeniem, które od początku budowało Forum –mówi Joanna Skrzywanek-Narojczyk, wiceprezes Otwartej Bramy. – Pojawiło się pięć wariantów przebiegu, kolejnym etapem miało być wspólne zbudowanie kryteriów ich oceny. Niestety okazało się, że na ponad dwadzieścia podmiotów, zaledwie dziesięć odniosło się merytorycznie do propozycji przygotowanej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Większość stowarzyszeń przyjęła postawę „nie bo nie”, co poniekąd rozumiem, bo celem jest obrona ludzi i ziemi, ale my stoimy na stanowisku, że skoro wchodzimy w dialog to będziemy skupiać się na zdrowo rozsądkowych argumentach – wyjaśnia.

Jaka przyszłość Forum?
Obie strony, i zwolennicy, i przeciwnicy Forum zgadzają się w jednej sprawie. – To, co dzieje się wokół linii 400 kV ma charakter polityczny, pewne grupy będą bronić pewnych  interesów – twierdzi Anna Kurzela-Szybilska. – Rozgrywki przeszły na pułap polityczny. Niestety. Nikt się z nami już nie będzie liczył. Padnie zarzut, że ludzie nie mogą się ze sobą dogadać i Forum przestanie istnieć, a my nie zostaniemy nawet poinformowani o decyzji jaka ostatecznie zapadnie – przyznaje Joanna Skrzywanek-Narojczyk.
 Jaka więc przyszłość czeka Forum i całą sprawę budowy linii 400kV? – Sprawa jest bardzo skomplikowana, ale moim zdaniem formuła i rola samorządu województwa wyczerpała się – mówi Stefan Kotlewski, radny województwa mazowieckiego i przewodniczący Komisji Strategii Rozwoju Regionalnego i Zagospodarowania Przestrzennego. – Teraz sprawa powinna zejść na poziom gminny, bo rozmowa na Forum, czego dowiodło ostatnie spotkanie, nie doprowadzi do niczego – zaznacza.
Tymczasem w Grodzisku wsparcia w sprzeciwie wobec innego wariantu niż tzw. historyczny gmina planuje szukać u ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Błaszczaka oraz u posła Jacka Sasina. 29 lutego burmistrz Grzegorz Benedykciński spotkał się w tej sprawie z mieszkańcami.

Co zamierza inwestor?
W tej sytuacji najważniejszym pytaniem jest to, co zamierza inwestor. Trzeba bowiem pamiętać, że PSE dysponuje narzędziami przewidzianymi w tzw. specustawie przesyłowej. A to oznacza, że inwestycję może zrealizować w dowolnym wariancie, bez uwzględniania sprzeciwu mieszkańców i samorządów. Jakie jest zatem stanowisko PSE? – Staramy się formułę Forum przenieść na poziom inwestora, aby nie wyrzucać do kosza całej pracy, która została wykonana. Chcemy doprowadzić do rozmów z zainteresowanymi samorządami, stroną społeczną, mamy nadzieję, że uda nam się stworzyć listę kryteriów i ustalić ich wagi. Chcemy w ten sposób wskazać wariant najmniej konfliktowy – mówi Jarosław Kowalski z Agencji Promocji Inwestycji, która obsługuje przedsięwzięcie.

Przyjdzie moment…
Kiedy inwestorowi skończy się cierpliwość i sięgnie po specustawę? – Jeśli ze strony społecznej i samorządów faktycznie będzie wola aby merytorycznie dokonać wyboru korytarza dla linii, to z naszej strony na pewno nie będzie działań w stylu „zabrakło nam miesiąca, aby się dogadać, idziemy ze specustawą”. Ale jeśli efekty będą takie, jak na ostatnim Forum, to przyjdzie moment, aby to przeciąć. Inwestora gonią terminy oddania bloku w Kozienicach, nie może być tak, że linia powstaje nieskończenie wiele czasu – wyjaśnia Jarosław Kowalski. Elektrownia w Kozienicach ma być gotowa w połowie 2018 roku.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.