Schronisko w Milanówku potrzebuje pomocy

Region

Na obrzeżach Milanówka znajduje się jedyne w okolicy schronisko dla bezdomnych zwierząt. Tutaj pomoc ludzi potrzebna jest zawsze, zwłaszcza zimą.

Schronisko założyli w latach 70. ubiegłego wieku Zofia i Roman Witkowscy z Warszawy. Pragnęli oni, aby placówka stała się dla wiekowych, bezdomnych zwierzaków domem starców, gdzie znajdą właściwą opiekę.

Zwierzaki

Obecnie w placówce przebywa około 120 psów i 20 kotów. Każdy zwierzak ma swoją historię, czasem bardzo bolesną. Jak znalazły się w schronisku?- Współpracując z urzędami ościennych gmin pomagamy zmniejszyć ilość bezdomnych zwierząt, w miarę możliwości przyjmując je do schroniska. Często trafiają one do nas w drastycznych okolicznościach – pogryzione, wyniszczone, wynędzniałe – mówi kierowniczka placówki.
Praca w schronisku, chociaż wdzięczna, wymaga wiele wysiłku. Najgorzej jest zimą, gdy trzeba odkopać duże ilości śniegu i lodu. Wiosna zaś to czas porządków: każdy boks jest odpchlony, psy są odrobaczane i szczepione, zaś każda suka – wysterylizowana. Pracownicy robią również wszystko, aby podopieczni znaleźli nowe domy.

Finanse

Głównym źródłem utrzymania schroniska są wpływy pochodzące z 1 proc. podatku oraz datki od ludzi dobrej woli. – Dużo pomagają nam też szkoły np. poprzez zbiórki karmy wśród uczniów. Na utrzymanie schroniska składają się nie tylko koszty dotyczące zwierząt, ale również wynagrodzenia pracowników, opłaty, remonty boksów. Wciąż potrzebujemy puszki dla kotów i psów, koce, kołdry – byle nie puchowe, garnki, obroże, smycze, więc gdyby czytelnicy „Gazety WPR” zechcieli nas wspomóc to bylibyśmy bardzo wdzięczni – mówi kierowniczka placówki.  

Wolontariat

Wielką pomocą schroniskowym zwierzakom służą wolontariusze: wyprowadzają psy na spacery, czeszą je oraz kontrolują, czy nie chorują, nie mają kleszczy itp. – Dużą wagę przywiązujemy do sfery emocjonalnej zwierząt, a ci młodzi ludzie otaczają je miłością. Wolontariusze starają się nie tylko znaleźć nowe domy dla zwierząt, ale sprawdzają warunki, gdzie dane zwierzę idzie – opowiada kierowniczka milanowskiego schroniska.

Czworonożny przyjaciel

Anita z Grodziska Maz., dwa lata tamu wzięła z milanowskiego schroniska małego kundelka – Kaja. – Na początku było z nim trochę problemów, ponieważ pies był zalękniony, jednak z czasem oswoił się i teraz już czuje się pełnoprawnym członkiem naszej rodziny. Kundelki to najukochańsze psy.

Słowa Anity potwierdza kierowniczka schroniska: – Takie psy potrafią odwdzięczyć się człowiekowi. W naszym schronisku znajdują się zwierzaki małe i duże, suczki i pieski. Wolontariusze doskonale znają osobowość każdego z nich, więc są w stanie dopasować psiaka do konkretnego człowieka. Dlatego też serdecznie zapraszamy do adopcji.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.