Rodzina w błędnym kole niemocy

Region

Nie piją. Są spokojni. Chcą pracować, ale pracy nie mają. Są za biedni na lepsze mieszkanie. Zawinili tym, że nie potrafią sobie dać rady z biedą i beznadzieją, w jakich żyją. Dlatego odebrano im dzieci. Barbara i Janusz Przepiórowie wiedzą, że jeżeli nic się w ich życiu nie zmieni, dzieci nie odzyskają.

Rodzina Przepiórów żyje w Pruszkowie przy ul. Zakątnej 2 w fatalnych warunkach. Jeszcze do niedawna mieszkali z trójką dzieci w wieku pięć lat, trzy lata i półtora roku na niespełna 20 mkw, w jednym pokoju z przedpokojem będącym także kuchnią, bez łazienki i bieżącej wody. Żyją tylko z dorywczych prac i pomocy społecznej. Mimo to, w ich domu jest czysto i porządnie na tyle, na ile w takich warunkach może być.

Zabrano im dzieci

Przepiórowie nie pasują do otoczenia, w jakim mieszkają. Podejrzewają, że to dlatego ktoś doniósł, że ich dzieci są brudne, głodne, pozbawione opieki rodzicielskiej i lekarskiej. Odebrano im najpierw czwórkę starszych dzieci, a na początku lipca trójkę najmłodszych. W sądzie trwa sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich.

Ci, którzy znają rodzinę Przepiórów, nie dadzą o nich złego słowa powiedzieć. – Nigdy nie widziałam, by te dzieci chodziły brudne, zaniedbane albo głodne – relacjonuje Katarzyna Grel, sąsiadka. – Często pani Barbara sama nie dojadła, byle tylko dzieci głodne nie chodziły – dodaje. Podobnego zdania jest  listonoszka, która codziennie tu zagląda. – Wielokrotnie widziałam, jak pani Barbara kupuje w sklepie. W jej koszyku są zawsze tylko najpotrzebniejsze rzeczy, najczęściej jedzenie dla maluchów – mówi.

Będą walczyć o dzieci

Rodzice bardzo tęsknią za swoimi pociechami. Nie wyobrażają sobie życia bez nich. – Chcemy odzyskać trójkę odebranych nam ostatnio dzieci – mówi Barbara Przepióra. – Wiemy jednak, że dopóki nasza sytuacja się nie zmieni, będzie to bardzo trudne – dodaje.

Sąd, wydając decyzję o nadzorze kuratorskim nad rodziną, argumentował, że rodzice są osobami biernymi i niewydolnymi wychowawczo. W uzasadnieniu postanowienia o umieszczeniu dzieci w placówce opiekuńczej napisał zaś, że rodzice nie podjęli żadnych działań, by poprawić sytuację swoją i dzieci. W dodatku odrzucili wszelką pomoc zaoferowaną im przez kuratora. – Ta pomoc polegała na tym, że kurator namawiał nas na przeniesienie się wraz z dziećmi do ośrodka Markotu – mówi Przepióra. – Poza tym, jak mieliśmy poprawić naszą sytuację jeśli nie mamy pracy i żadnych widoków na nią, nie mówiąc już o innym mieszkaniu – dodaje.

Muszą zmienić mieszkanie

Dom przy ul. Zakątnej, w którym mieszkają Przepiórowie, to rudera nadająca się tylko do rozbiórki. Jak dowiedzieliśmy się w administrującym nim pruszkowskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego „Zieleń Miejska”, jakiekolwiek remonty domu nie mają sensu, bo budynek i tak zostanie rozebrany. – Miasto wystąpiło do sądu o zasiedzenie tej nieruchomości. Jest już wyrok w tej sprawie, korzystny dla miasta – poinformowała nas Danuta Brzezińska, naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miejskiego w Pruszkowie. Jest więc szansa, że w tym miejscu powstanie nowy dom mieszkalny TBS-u. Dla Przepiórów to szansa, by choć trochę poprawić warunki mieszkaniowe.

Pomoc potrzebna od zaraz

Jednak sąd nie będzie czekał z decyzją w sprawie ograniczenia im praw rodzicielskich, ani na przydział nowego lokalu dla nich, ani na to, czy znajdą pracę. Dlatego chcą ją znaleźć jak najszybciej. Barbara może pracować np. w handlu, ale by móc podjąć pracę, musi wykonać w sanepidzie badania i dostać pracowniczą książeczkę zdrowia. Koszt, to 130 zł – kwota, na jaką pozwolić sobie nie może. W chwili zamykania wydania naszej gazety, dowiedzieliśmy się, że Janusz wkrótce rozpocznie pracę w MZO. Zainteresowanie warunkami rodziny Przepiórów zadeklarował Mariusz Deptuszewski, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Pruszkowie. – Jeśli ta rodzina zawiniła tylko niezaradnością i tym, że nie wie do kogo zwrócić się o pomoc, to nie może być za to karana – mówi.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.