Taniec to całe moje życie

Region

Ilona Bekier jest tancerką, znalazła się w ścisłym finale piątej edycji telewizyjnego programu „You Can Dance” emitowanego w telewizji TVN. Pochodzi z Nadarzyna. Urodzona w Warszawie, w wieku 9 lat przeniosła się z rodzicami do Nadarzyna by na studia wrócić na warszawski Żoliborz, gdzie aktualnie mieszka.

WPR: Na początku chciałabym Ci pogratulować, odniosłaś wielki sukces jako tancerka.

Ilona Bekier:  Dziękuję. Momentami było trudno, ale dałam radę.

Skąd pomysł wzięcia udziału w takim programie?

Piąta edycja programu „You Can Dance” to była moja pierwsza próba wzięcia udziału w jakimkolwiek castingu. Wcześniej nie miałam czasu na tego rodzaju przedsięwzięcia. Wzięłam udział w castingu w Krakowie i szczęśliwie udało mi się dobrnąć do finału programu.

Ciężko było?

Czasami bardzo. Zresztą każdy z 14 finalistów powiedziałby, że nie było łatwo. Sam udział w programie był niesamowitą przygodą i niepowtarzalnym doświadczeniem, które będzie miało wpływ na całe moje życie. Muszę też przyznać, że niektóre sytuacje mnie zaskoczyły. To była prawdziwie nadludzka harówa, codzienne wielogodzinne treningi i wszechobecna kamera. Do tej pory nie miałam żadnych doświadczeń z udzielaniem wywiadów i początkowo sprawiało mi to nie mało trudności tym bardziej, że z natury jestem raczej osobą małomówną. Z czasem było coraz lepiej. Myślę, że polubiłam tą atmosferę występów na żywo, tą adrenalinę, która pozwalała nam przetrwać mimo kontuzji, bolących mięśni i stawów.  

W jaki sposób zaczęła się Twoja przygoda z tańcem?

Wszystko zaczęło się od gimnastyki artystycznej. Moi rodzice posłali mnie do szkółki działającej przy AWF-ie, dopiero potem zaczęłam tańczyć. Trafiłam na warsztaty artystyczne przy Teatrze Buffo – wiele tam się nauczyłam, właściwie to pół życia tam spędziłam. Było tam dużo tańca, ale też śpiewu, lekcje aktorstwa, stepowania.

Podobno program „You Can Dance” nie był Twoim debiutem scenicznym

To prawda. Już od kilku lat utrzymuję się z występów tanecznych, np. towarzysząc wykonawcom na koncertach, festiwalach, w teledyskach. Występowałam także w różnych realizacjach z grupą taneczną Volt. Mimo tego szczęśliwie godziłam taniec z nauką. Udało mi się w międzyczasie skończyć dzienne studia licencjackie na kierunku turystyka i rekreacja, na Akademii Wychowania Fizycznego. Planuję kontynuować studia magisterskie, ale jeszcze nie wiem, czy będzie to ten sam kierunek, czy może wybiorę coś innego.  

Na forach internetowych zawrzało, gdy Mucha określiła Cię mianem „długopisu bez wkładu”. Ty zaś podczas ostatniego występu podziękowałaś „profesjonalnemu jury”, to był pstryczek w nos dla Muchy?

Nie mam pojęcia, z czego wynikała jej niechęć akurat do mnie, nie miałam szansy ją o to zapytać, ponieważ po programie się nie spotkałyśmy. Nie uważam też, że wypowiedzi Ani były trafne. Często miałam wrażenie, że mówiła o sytuacji, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Poza tym była wobec mnie w uprzywilejowanej pozycji. Jako juror powinna być bardziej zdystansowana i obiektywna.

Jak pracowało się z Kingą Rusin?

Świetnie, Kinga wszystkich nas bardzo wspierała, dodawała otuchy, czułam od niej mega wsparcie, co szczególnie było potrzebne przy udzielaniu wypowiedzi po zakończonym występie. Wiadomo, że po tańcu człowiek jest totalnie zmęczony, a tym samym rozkojarzony, ciężko jest wówczas zebrać myśli, Kinga pomagała to ogarnąć. Poza tym jest naturalną i spontaniczną osobą. To naprawdę super babka.

Jaki jest Twój stosunek do Kuby – zwycięzcy programu, czy ostateczny werdykt jury uważasz za sprawiedliwy?

Tak, uważam, że bardzo dobrze, że wygrał Kuba, stawiałam na niego od samego początku, to niesamowicie zdolny chłopak, ma dobre predyspozycje fizyczne do tańca, np. jest super rozciągnięty, co u mężczyzn rzadko się zdarza. Poza tym jest świetnym, doświadczonym  i emocjonalnym tancerzem. To nie przypadek, że wygrał właśnie on.

Stałaś się osobą popularną, jak na to reagujesz?

Na co dzień nie odczuwam wielkiej zmiany, staram się funkcjonować jak zawsze. Czasem rzeczywiście ludzie rozpoznają mnie na ulicy. To jest bardzo miłe, gdy podchodzą do mnie, mówią, że im się podobało, gratulują mi, że tak daleko zaszłam i tyle osiągnęłam. To jest bardzo potrzebne i motywujące. Ale zdarzają się też przykre sytuacje, np. na portalach społecznościowych ciągle ktoś się pode mnie podszywa. Moje prośby do administratorów o usunięcie tych fałszywych kont niestety nie skutkują.  

Pochodzisz z Nadarzyna, czy nadal jesteś związana z tym miastem?

Urodziłam się w Warszawie. Do Nadarzyna przeniosłam się z rodzicami w wieku 9 lat. Moi rodzice nadal mieszkają w Nadarzynie, ja natomiast mieszkam na Żoliborzu, niedaleko uczelni. Od rodziców słyszałam, że podczas programu miałam duże wsparcie od mieszkańców  Nadarzyna, Podkowy Leśnej, gdzie chodziłam do gimnazjum i  Komorowa – w tej miejscowości jest liceum im. M. Dąbrowskiej, do którego uczęszczałam.

Jakie są Twoje dalsze plany?

Przede wszystkim nadal chcę się szkolić. Będę starała się również dużo występować na scenie. Udział w programie „You Can Dance” otworzył przede mną wiele nowych drzwi, może wyjadę za granicę. Moim marzeniem jest wyjazd do szkoły tańca w Los Angeles, w Stanach Zjednoczonych. Zobaczymy, jak będzie. Poza tym również sama chciałabym jak najwięcej szkolić innych tancerzy, prowadzić więcej warsztatów tanecznych. Po programie otrzymałam również wiele innych propozycji zawodowych, ale nie chciałabym o nich jeszcze mówić, żeby nie zapeszać.  

Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji planów.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.