Walka nie tylko o szpital kolejowy

Region

Zmiany wprowadzone przez ustawę o sieci szpitali zagrażają nie tylko bytowi Szpitala Kolejowego w Pruszkowie, ale także systemowi ratownictwa medycznego. Już cofnięto decyzję o przyznaniu dodatkowej karetki dla bazy przy ul. Andrzeja.

Uchwalona w marcu ustawa o sieci szpitali wywołuje niemałe zamieszanie także w naszym regionie. Na łamach „Gazety WPR” i portalu WPR24.pl niejednokrotnie informowaliśmy już o kłopotach, jakie z wpisaniem do sieci może mieć lecznica przy ul. Warsztatowej, czyli Szpital Kolejowy im. Włodzimierza Roeflera w Pruszkowie. Po naszej publikacji sprawą zainteresowały się też ogólnopolskie media. Na czym polega problem? W myśl nowej ustawy, potocznie zwanej „o sieci szpitali” (jej pełna nazwa to „o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych”) aby dana placówka otrzymała kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia musi prowadzić specjalizacje z dwóch spośród pięciu profili: chirurgii ogólnej, chorób wewnętrznych, położnictwa i ginekologii, neonatologii, pediatrii. Szpital Kolejowy tego warunku nie spełnia. Lecznica dysponuje tylko jedną z wymaganych specjalizacji. Chodzi o oddział internistyczny. A to za mało, aby zostać wpisanym do sieci.

Wspomniana ustawa może mieć więcej konsekwencji. Nie tylko dla lecznicy przy ul. Warsztatowej, ale także dla systemu ratownictwa medycznego w naszym regionie. Okazuje się bowiem, że na samym jej końcu, choć nie jest to bezpośrednio związane z siecią szpitali, umieszczono kluczowy zapis dotyczący pogotowia. Mowa w nim o przedłużeniu obowiązujących kontraktów na świadczenie tych usług tylko do końca czerwca 2018 r. Ministerstwo zdrowia planuje bowiem przekształcenie systemu w publiczny (obecnie na podstawie umowy z NFZ funkcjonują w nim podmioty prywatne, tak jest w naszym regionie).

W tej sytuacji nie dziwi fakt, że mimo zapowiedzi w pruszkowskiej bazie pogotowia przy ul. Andrzeja najprawdopodobniej nie pojawi się obiecana trzecia karetka. Oburzenia nie kryją sami ratownicy. – To zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców Pruszkowa i Piastowa – ostrzegają.
Przypomnijmy, że walka o dodatkową karetkę dla Pruszkowa i Piastowa trwała bardzo długo. Sprawę i argumenty za jej przyznaniem opisywaliśmy nie raz. Na łamach „Gazety WPR” i portalu WPR24.pl alarmowaliśmy, że czas dojazdu pogotowia ratunkowego do pacjentów z terenu Piastowa jest zbyt długi, co może doprowadzić do tragedii, bo w przypadku nagłego zagrożenia życia liczą się sekundy. O „dostawienie” dodatkowej karetki dla Piastowa apelowali sami ratownicy. W marcu tego roku udało nam się uzyskać zapewnienie wojewody mazowieckiego, że dodatkowy, trzeci zespół pojawi się jeszcze w lipcu w pruszkowskiej bazie przy ul. Andrzeja. Miała to być karetka dyżurująca w 12-godzinnym trybie dziennym.

Okazuje się jednak, że obietnica ta nie jest już aktualna. – Choć wojewoda wpisał wspomniany dodatkowy zespół do projektu planu ratownictwa medycznego, to dokument z konsultacji w resorcie zdrowia wrócił bez tego zapisu – mówi w rozmowie z nami jeden z pruszkowskich ratowników medycznych. Urząd wojewody w tej sprawie milczy, mimo że zwróciliśmy się z oficjalną prośbą o wyjaśnienia i uzasadnienie decyzji. Udostępniony w drugiej połowie maja na stronie internetowej wojewody „Wojewódzki Plan Działania Systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne dla województwa mazowieckiego” nie pozostawia jednak wątpliwości. Dodatkowej karetki nie będzie.

Z tego samego dokumentu wynika, że zgodnie z ustawą o sieci szpitali kontrakty NFZ dla pogotowia zostały przedłużone tylko do czerwca przyszłego roku. To zapis niewinny tylko z pozoru. Wpisuje się bowiem w zapowiedzi ministerstwa zdrowia o wspomnianym już przekształceniu systemu ratownictwa w publiczny. Samo w sobie nie musi to jeszcze budzić obaw, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Otóż organizacja pracy pogotowia i sfinansowanie zmian miałoby spaść na barki… samorządów. – Jedna karetka to wydatek rzędu miliona złotych. Do tego trzeba zapewnić odpowiednie zaplecze, zatrudnić ludzi. Nie wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać, kiedy lokalne władze zorientują się, że na dzień dobry mają do wydania ogromne pieniądze – zaznacza jeden z pruszkowskich ratowników. – W takim oto państwie żyjemy. W Pruszkowie zlikwidują jeden szpital, zlikwidują działające ratownictwo medyczne, a pacjenci z tak dużego obszaru będą przyjmowani na 11 łóżkach w szpitalu na Wrzesinie – dodaje.

Co zatem czeka zagrożony przez nową ustawę Szpital Kolejowy? Nadal prowadzona jest zbiórka podpisów poparcia dla wpisania lecznicy do sieci. – W przeciwnym razie mogą nastąpić zmiany w szpitalu prowadzące do likwidacji części oddziałów, co oznacza konieczność leczenia się naszych pacjentów poza terenem powiatu pruszkowskiego np. w Grodzisku Mazowieckim, Sochaczewie, Żyrardowie i Warszawie – ostrzega zarząd szpitala. Jeśli ten plan się nie powiedzie, placówce pozostanie wyjście awaryjne, jakim jest połączenie ze Spółką Mazowieckie Centrum Rehabilitacji „Stocer” w Konstancinie-Jeziornie. Ale walka jeszcze trwa.

Listy poparcia dla starań o wpisanie szpitala do sieci dostępne są w placówce i do pobrania na stronie internetowej lecznicy.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.