To nie gra w „samobója”, a chęć zaimponowania

Milanówek

Wracamy do tematu, który jako pierwsi poruszyliśmy 21 marca. Chodzi o 14-letnią dziewczynkę z Milanówka, która miała paść ofiarą niebezpiecznej gry internetowej „Niebieski wieloryb”. Prokuratura twierdzi, że nastolatka okaleczyła się „dla szpanu”, mimo to kontekst wspomnianej gry pozostaje.

Niebezpieczna gra internetowa, o której mowa pochodzi z Rosji. Została rozpowszechniona na tamtejszym portalu społecznościowym Wkontaktie, czyli rosyjskim odpowiedniku Facebooka. Odkąd sprawę opisała Nowaja Gazieta (maj 2016 r.) o grze zrobiło się głośno na całym świecie. Według szacunków rosyjskich dziennikarzy miało zginąć 130 nastolatków, danych nigdy nie potwierdzono.

Również w Polsce nastolatkowie dali się złapać na „Niebieskiego wieloryba”. Do samookaleczeń dochodziło w kilku rejonach naszego kraju, również i w naszym regionie, a dokładniej w Milanówku. Temat został poruszony przez nas 21 marca, gdy dotarliśmy do nieoficjalnych informacji mówiących o tym, że nastolatka padła ofiarą tej gry. Dzień później pisali o tym wszyscy. Sprawę potraktowaliśmy naprawdę serio, jak wiele innych ogólnopolskich mediów. Ale okazuje się, że „Niebieski wieloryb” został wykreowany na sensację. Nawet Prokuratura Krajowa, czy Ministerstwo Edukacji Narodowej powielały fałszywe informacje.

Ale problem jednak istnieje. Mimo, że nastolatka z Milanówka okaleczyła się, by zaimponować grupie rówieśników, to gra nadal pozostaje w tle całej sprawy… – Wciąż prowadzimy te postępowanie. Dzieci zostały przesłuchane w charakterze świadków, czyli zarówno ta dziewczynka, u której na udzie znalazł się wizerunek wieloryba oraz inne dziewczynki z kręgu jej znajomych, które mogły uczestniczyć w grze „Niebieski wieloryb” – mówi nam prok. Dariusz Ślepokura z Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim.

Czego dowiedziała się prokuratura? – Z zeznań wynika, że żadna z tych dziewczynek nie była uczestnikiem tej gry. Okazuje się, że w gronie rówieśników temat „Niebieskiego wieloryba” był bardzo modny i po prostu, aby zaistnieć w środowisko jedna z dziewczynek wykonała sobie takie samookaleczenie. Wiemy też, że dziewczynki wymieniały się między sobą informacjami na temat tej gry, kolejnych zadań. Wydaje się, że tutaj mamy do czynienia z takim naśladownictwem raczej – odpowiada Ślepokura. 

Ale jak podkreślił prokurator informacje dalej będą weryfikowane. Zabezpieczono komputer i telefony komórkowe nastolatków, by wykonać oględziny tych przedmiotów. – Bedziemy badać czy te osoby rzeczywiście mówią prawdę czy jednak kontaktowały się z kimś innym, obcym, tzw. operatorem gry – wyjaśnia prok. Dariusz Ślepokura.

Cała ta gra może być tylko impulsem, by dziecko z niską samooceną lub nadmierną potrzebą akceptacji zrobiło sobie krzywdę. Miejcie oko na swoje pociechy, mimo że sprawa może być sztucznie wykreowana przez media. Pamiętajcie, rozmowa jest podstawą.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.