Szczury, robaki i góra śmieci. A obok przedszkole

Pruszków

Prywatna, dobrze osłonięta działka w centrum Pruszkowa. Obok popularny bar, przedszkole, liczne punkty usługowe, prywatne mieszkania. A w środku góra śmieci, szczury, robaki. O pomoc dla siebie i starszej właścicielki nieruchomości poprosili nas sąsiedzi.

O tym miejscu sąsiedzi z przekąsem mówią „tajemniczy ogród”. Z ogrodem działka przy Armii Krajowej 50 nie ma jednak wiele wspólnego. Choć nie widać tego z ulicy, prywatny teren w kształcie litery „L” w całości przykrywają śmieci, gałęzie, fragmenty starych plastikowych opakowań, kartonów, styropianu i wielu innych przedmiotów, które powinny trafić na śmietnik. Przez okna budynku znajdującego się na działce widać, że środek również pełen jest rzeczy, których nie trzyma się w domu, tylko wyrzuca. Podobnie jak garaż, do którego wejście znajduje się od al. Armii Krajowej.

Problemem nie jest sam bałagan. Sąsiedzi skarżą się na plagę szczurów, robactwa, wszy, trudny do wytrzymania zapach. Budynek, który niegdyś można by uznać za mieszkalny, jest w bardzo złym stanie technicznym i stanowi zagrożenie dla użytkowników. Na piętro można dostać się jedynie po drabinie, nie ma w nim dostępu ani do wody, ani do kanalizacji. Przez okna z zewnątrz widać jednak, że w środku przebywają koty.

Właścicielką tego skrajnie zaniedbanego terenu jest starsza kobieta. Z relacji sąsiadów wynika, że na swojej działce pojawia się codziennie, ale trudno stwierdzić, czy przebywa tam na stałe. Wiadomo jedynie, że śmieci regularnie przybywa, szczególnie w dni targowe, kiedy z placu przy ul. Komorowskiej można zabrać to, co pozostało po stoiskach handlowych, czyli kartony, plastikowe skrzynki i inne niepotrzebne już nikomu odpady.

Sąsiedzi o pomoc w usunięciu rosnącej za płotem góry śmieci zwrócili się do straży miejskiej. – Na sąsiedniej nieruchomości położonej przy ul. Armii Krajowej 50, której właścicielką jest pani (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) znajduje się nielegalne wysypisko śmieci. Pani gromadzi odpady podlegające recyklingowi takie jak plastik, styropian itd. Konsekwencją tego jest plaga szczurów, robactwa i nieprzyjemny zapach. Sama pani przedostaje się na teren swojej posesji przez garaż wypełniony po brzegi różnego rodzaju nagromadzonymi śmieciami – czytamy w zawiadomieniu przesłanym do pruszkowskich strażników miejskich.

Zwróciliśmy się o pomoc, bo jesteśmy bezsilni. W centrum miasta, pod naszymi oknami rośnie wysypisko śmieci. Na naszą działkę przechodzą szczury, robaki, wszy. Po ludzku martwimy się też o panią, która jest właścicielką tego terenu. Nie chcemy jej oczerniać, nie chcemy jej karać. Chcemy, żeby ktoś jej pomógł. Zbieractwo to też choroba – mówi jedna z sąsiadek kobiety.

Pomoc prawdopodobnie potrzebna jest także zwierzętom, które zamknięte są w środku zagraconego budynku. – Na terenie nieruchomości znajdują się koty. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić ile ich dokładnie jest. Wiemy natomiast, że przebywają w złych warunkach (zimą nieogrzewane pomieszczenie, przeciekający dach, brud i smród). Pani sama przyznała, że ma wyłączoną wodę, prąd, ogrzewanie i nie korzysta z kanalizacji. Pomieszczenia od lat są niesprzątane i niewietrzone. Uważamy, że ludzie ani zwierzęta nie powinni żyć w warunkach urągających ich godności – zaznaczają sąsiedzi.

Na wniosek mieszkańców przylegających działek sprawą zajęli się pruszkowscy strażnicy miejscy. Co do tej pory udało im się zrobić? – Wszczęliśmy postępowanie wyjasniające. Odbyła się wizja lokalna przeprowadzona wspólnie z wydziałem ochrony środowiska, Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, strażą pożarną i sanepidem. Właścicielce wyznaczono termin uprzątnięcia terenu – mówi nam Anna Janicka z pruszkowskiej straży miejskiej. – Zakres prac jest tam olbrzymi. Śmieci były tam gromadzone prawdopododnie kilkanaście lat. Na pewno właścicielka jest osobą potrzebującą pomocy – zaznacza strażniczka.

Pomoc ma trafić także do zwierzaków, przebywających w budynku. – Mamy informacje o pięciu kotach. Pierwszy już trafił na badania do weterynarza. Stopniowo będziemy je wszystkie przekazywać do lekarza, który stwierdzi czy są zdrowe. Na pewno nie są głodzone, nikt się nad nimi nie znęca, tu nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości. Ale jeśli nie uda się ich przebadać, będziemy się starać o odebranie ich właścicielce – tłumaczy Anna Janicka.

Jak dodaje, na rozwiązanie problemu śmieci i złych warunków na działce trzeba będzie jeszcze poczekać. – To nie jest sprawa, która skończy się dziś lub jutro. Musimy zachować procedury. Ale wszystko jest na dobrej drodze – zaznacza przedstawicielka pruszkowskiej straży.

Czy i kiedy śmieci znikną? Sprawę będziemy śledzić.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.