Przebieg linii 400 kV nadal kością niezgody

Region

Do sprzeciwu wobec linii 400 kV włączyły się Żyrardów i Wiskitki, zarzucając mieszkańcom podgrodziskich miejscowości, że chcą im linię „podrzucić”. – To nie jest prawda – mówią przedstawiciele miejscowych stowarzyszeń.

We wtorek, 26 kwietnia, protest zorganizowano przed siedzibą Ministerstwa Energii w Warszawie. Kilkadziesiąt osób pikietowało z transparentami „Nie dla linii 400 kV koło naszych domów”. Wśród nich byli mieszkańcy gmin położonych na zachód od Grodziska – Wiskitek, Mszczonowa, Żyrardowa i Pniew, gdzie ożywiona dyskusja o linii wysokiego napięcia rozpoczęła się kilka tygodni temu. Chodzi o możliwość zlokalizowania słupów energetycznych wzdłuż drogi krajowej nr 50 i obwodnicy Żyrardowa. Władze samorządowe i mieszkańcy twierdzą, że inwestor (spółka Polskie Sieci Elektroenergetyczne) chce „podrzucić” im sporną linię pod wpływem protestów w podgrodziskich miejscowościach. – Zaplanowana do realizacji linia przesyłowa 2x400kV Kozienice-Ołtarzew, w Planie Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Mazowieckiego ma już zapisany i prawnie zatwierdzony przebieg. Niestety, pod wpływem protestów i nacisków gmin, po których terenach wytyczony został przebieg linii energetycznej, inwestor usiłuje przenieść realizację inwestycji, proponując lokalizację przedsięwzięcia m.in. na obszarze Gminy Wiskitki, Gminy Mszczonów i w bezpośrednim sąsiedztwie granic miasta Żyrardowa – twierdzi Wojciech Jasiński, prezydent Żyrardowa. 

Tymczasem o tym, że taki wariant brany jest pod uwagę, wiadomo od miesięcy. O przebiegu linii wzdłuż drogi krajowej nr 50 i autostrady A2 w „Gazecie WPR” pisaliśmy po raz pierwszy w lipcu zeszłego roku. Nie jest to więc „wariant społeczny”, bo wspólne prace mieszkańców, inwestora i samorządów nad ustaleniem trasy rozpoczęły się na Forum Dialogu Społecznego dopiero we wrześniu. – Nigdy takiego przebiegu nie ustalaliśmy, nie wrzucaliśmy tej linii nikomu. Nie możemy się zgodzić na szerzenie nieprawdy. W Planie Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Mazowieckiego ta linia jest, ale nie ma jej w miejscowym planie Jaktorowa i odbiega ona od planu krajowego. W dodatku dokument wojewódzki został uchwalony niezgodnie z prawem, bo z pominięciem konsultacji społecznych – mówi Anna Kurzela-Szybilska, prezes Stowarzyszenia Nasza Gmina Jaktorów, która nie kryje żalu wobec takiej postawy sąsiednich Wiskitek i Żyrardowa. 

Dalsze działania, aby zablokować inwestycję na swoim terenie zapowiadają władze Grodziska Mazowieckiego. Gmina nawiązała współpracę z kancelarią prawną, której zadaniem będzie prześwietlenie wszystkich formalności związanych z tym przedsięwzięciem. 

Przypomnijmy, że mobilizacja mieszkańców i samorządów naszego regionu przeciw linii wysokiego napięcia trwa od roku, a nie od kilku tygodni. Inwestycję próbowano zablokować różnymi sposobami, jednak w międzyczasie w życie weszła tzw. specustawa przesyłowa, dzięki której 70-metrowe słupy mogą stanąć w dowolnym miejscu i pomimo sprzeciwów. – Trzykrotnie zwracaliśmy się o spotkanie w tej sprawie z ministrem Mariuszem Błaszczakiem, Piotrem Naimskim (sekretarzem stanu z kancelarii premiera – przyp. red.) i posłem Jackiem Sasinem. Pan minister stwierdził, że nie może się spotkać. Trudno powiedzieć, w jakim kierunku to wszystko pójdzie, bo nikt z nami nie chce rozmawiać – mówił podczas środowej (27 kwietnia) sesji grodziskiej rady gminy burmistrz Grzegorz Benedykciński. – Musimy pamiętać, że jest specustawa w tej sprawie, więc inwestor może podjąć decyzję taką, jaką będzie chciał – dodawał. 

W cieniu protestów trwają prace Grupy Roboczej, powołanej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne po fiasku Forum Dialogu. Jej prace owiane są tajemnicą, bo uczestnicy mają zakaz ujawniania mediom postępów w ustaleniach. Z ostatniego komunikatu prof. Andrzeja Kraszewskiego, moderatora Grupy, wynika, że „omówione i przyjęte zostały wszystkie kryteria, dla których strona społeczna określi wagi niezbędne do przeprowadzenia przez pracowników Politechniki Warszawskiej analizy poszczególnych tras linii”. Tych jest pięć, w tym przebieg zakładający przecięcie gmin Jaktorów i Żabia Wola niemal w połowie, w bezpośrednim sąsiedztwie terenów mieszkalnych. Pozostałe propozycje to modyfikacja wspomnianej trasy z uwzględnieniem odsunięcia od terenów mieszkalnych, tzw. historyczna wersja z wykorzystaniem linii 220 kV Kozienice-Mory-Piaseczno-Ołtarzew, przebieg wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50 oraz DK 50 i istniejącej linii wysokiego napięcia Rogowiec-Ołtarzew. 

Jednak jak nieoficjalnie udało nam się ustalić, po stronie mieszkańców biorących udział w pracach pojawiają się wątpliwości co do ich sensu. – Mamy wrażenie, że to już tylko pozory, że decyzja zapadła i tylko kwestią czasu jest to, kiedy ją poznamy – mówi jeden z nich.

Suchej nitki na działalności Grupy nie pozostawiają za to te stowarzyszenia, które nie zdecydowały się na dołączenie do niej. – To manipulacja, kryteria i uwagi zgłoszone przez stronę społeczną zostały odrzucone. Grupa funkcjonuje tylko po to, żeby dać potwierdzenie temu, co inwestor i tak chce zrobić – ocenia Anna Kurzela-Szybilska ze Stowarzyszenia Nasza Gmina Jaktorów.

Nowy blok elektrowni w Kozienicach, który linia ma połączyć z Ołtarzewem, ma być gotowy w połowie 2018 r. Do tego czasu musi być też przygotowana infrastruktura przesyłowa. To oznacza, że PSE nie będzie w nieskończoność czekało na kompromis.

A co jeśli ostateczna decyzja będzie niezgodna z oczekiwaniami mieszkańców podgrodziskich miejscowości? – Na razie ludzie mają jeszcze nadzieję, że ta linia nas ominie, ich czujność jest uśpiona, ale jeśli okaże się inaczej, to wyjdziemy tysiącami na ulice – mówi Kurzela-Szybilska.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.