„Ołówki” jak wizytówka

Uncategorized

Fabryka ołówków „St. Majewski” do dziś jest wizytówką Pruszkowa. Firma ma bardzo bogatą historię, ściśle związaną z losami miasta. Oto najważniejsze fakty z dziejów „Ołówków”.

Fabryka rozpoczęła działalność w 1889 r., ale nie w Pruszkowie tylko w stolicy. Założycielem zakładów był Stanisław Majewski (jego wspólnicy to Józef Zaborski i Stanisław Starzeński). „Ołówki” początkowo funkcjonowały w Warszawskim Laboratorium Chemicznym. Szybki rozwój fabryki zmusił właścicieli do zmiany siedziby. Idealnym miejscem okazała się dawna fabryka igieł. I tak „Ołówki” trafiły do Pruszkowa. 

Konkurencja dla świata
Przed pierwszą wojną światową pruszkowska fabryka produkowała ołówki grafitowe o różnych skalach twardości oraz kredki szkolne w 12 kolorach. Zyski przeznaczane były głównie na unowocześnianie zakładu. „Ołówki” więc szybko wybiły się na arenie międzynarodowej, skutecznie konkurowały z potentatami. Kredki i ołówki z Pruszkowa były dostępne nawet Indiach, Argentynie, Australii. 

W trakcie I wojny światowej „Ołówki” znalazły się na celowniku niemieckiej artylerii. Zakład nie miał znaczenia strategicznego, ale był konkurentem niemieckiego producenta ołówków – firmy „Faber”. W trakcie wycofywania wojsk rosyjskich w 1915 r. zarządzono ewakuację fabryki. Nowy zakład uruchomiono w Borysewie, a następnie w Sławińsku. Trafiły tam nie tylko maszyny i surowce, ale też rodziny założycieli i część pracowników.

Wielki powrót
Do Pruszkowa „Ołówki” wróciły w 1918 r. Fabrykę odbudowano, a za sterami zakładu zasiedli młodzi – Leszek Majewski i Ziemomysł Zaborski. Najlepszy okres dla „Ołówków” to lata 1930-1939. Potwierdzeniem jest nagroda zdobyta przez ołówki techniczne „Polonia340” na światowej wystawie w Paryżu w 1935 r. (ołówki uznano za najlepsze na świecie, a fabryka otrzymała złoty medal). Z biegiem czasu asortyment znacznie się powiększył. Kolejnym flagowym produktem stały się spinacze. 

W okresie II wojny światowej fabryka co prawda nie produkowała już takiej ilości ołówków jak przed laty, ale nadal pracowała. Produkowały wyroby głównie dla wojska niemieckiego, w tym… nosze i trumny. W fabryce utrzymywano wysokie zatrudnienie – nie z powodu zapotrzebowania, a ochrony przed represjami okupanta. Majewski sprzedał nawet dom w Warszawie, aby mieć pieniądze na wypłaty dla pracowników. Załoga fabryki organizowała też pomoc dla ludności Warszawy, która trafiła do obozu przejściowego Dulag121. 

Nie tylko produkcja
Warto wspomnieć, że rodzina Majewskich myślała nie tylko o zysku. Firma udzielała pracownikom kredytów, przydzielała artykuły spożywcze, zapewniała opał. Przy zakładach działały klub sportowy, kółko teatralne, chór, orkiestra. Robotnicy i ich rodziny mogli korzystać z pomocy medycznej.

Majewski wspólnie z hrabią Potulickim stworzył w Pruszkowie szkołę, która mieściła się przy ul. Starowiejskiej (dziś Kościuszki). Co ciekawe, możemy oglądać ją każdego dnia. To Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki.
„St. Majewski” działa do dziś. Jednak już w innym miejscu. W 2014 r. zakład przeniesiono na ul. Kredkową. Po starej fabryce pozostały zabytkowe budynki i ulica o nazwie Ołówkowa.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.