Kontrowersyjny wypadek w szkole. Dziecko ledwo uszło z życiem?

Otrębusy

W Zespole Szkół w Otrębusach na korytarzu bawiły się dzieci z czwartej klasy. W pewnym momencie jedno z nich zostało popchnięte, po czym upadło na podłogę i doznało obrażeń. Ojciec ucznia uważa to za skandal, natomiast dyrektor placówki wyjaśnia, że dziecku nie stało się nic poważnego, a wszystkie procedury zostały dopełnione.

Relacja ojca czwartoklasisty aż mrozi krew w żyłach… Do zdarzenia doszło wczoraj, 29 listopada. – Mój syn Tymoteusz został zmasakrowany przez swoich dwóch kolegów z IV klasy w Szkole Podstawowej w Otrębusach, lądując w warszawskim szpitalu ze złamanym nosem, śladami wstrząsu mózgu, potłuczoną twarzą, poszarpanymi wargami – pisze na portalu społecznościowym Facebook Arkadiusz Janczak, ojciec poszkodowanego dziecka.

Co wydarzyło się tego dnia na szkolnym korytarzu? – Dwóch kolegów ze wspólnej IV klasy urządziło sobie na przerwie vis a vis pokoju nauczycielskiego „zabawę-napaść” w postaci wykręcania rąk do tyłu i kopania po nogach! Bezdusznie PCHNĘLI go twarzą wprost na betonowa posadzkę!!! Syn stracił przytomność!!! Wszyscy zamarli do momentu, kiedy pojawiła się plama krwi pod twarzą mojego dziecka, który leżał nieprzytomny! Wpół przytomny i zakrwawiony został zaprowadzony o własnych siłach do szkolnej pielęgniarki. Pielęgniarka po „opatrzeniu” zmasakrowanej twarzy zadzwoniła do mnie – do ojca bym zabrał swoje dziecko do domu, gdyż lekko „poturbował” się na szkolnym korytarzu! (pisownia oryginalna – przyp. red.) – wyjaśnia ojciec Tymoteusza.

Postanowiliśmy skontaktować się z dyrektor Zespołu Szkół w Otrębusach. Pani dyrektor zdecydowała się odpowiedzieć w tej sprawie za pośrednictwem maila. Według niej pomoc nastąpiła natychmiast i została udzielona prawidłowo. – Chłopcy, nie przewidując następstw tego co robią, doprowadzili do upadku swojego kolegi. Uczeń uderzył buzią o posadzkę, koledzy wystraszyli się i natychmiast zgłosili to pracownikowi szkoły stojącemu obok. Ten udzielił natychmiast pomocy (pomoc nauczyciela oddziału przedszkolnego) wraz z wychowawcą świetlicy. Chłopcy przybyli po dyrektora znajdującego się nieco dalej na szkolnym korytarzu. Poszkodowany w trakcie wstępnego rozpoznania miał rozciętą wargę – wyjaśnia Urszula Wojciechowska, dyrektor placówki.

Z przesłanej do nas wiadomości dowiadujemy się też, że uczeń samodzielnie wstał i pod opieką pielęgniarki szkolnej udał się do jej gabinetu. Według dyrektor o zdarzeniu niezwłocznie został poinformowany ojciec dziecka, z którym ustalono dalszy tok postępowania. – Kierując się sugestiami wychowawcy klasy zdecydował o wezwaniu pogotowia. Ratownicy medyczni stwierdzili, że dziecko nawiązuje prawidłowy kontakt z otoczeniem, nie posiada zewnętrznych objawów uszkodzeń oprócz opuchnięć okolic ust i nosa. Jednak ze względu na możliwe następstwa zdecydowali o zawiezieniu dziecka do szpitala – poiformowała Urszula Wojciechowska.

Tymczasem ojciec dziecka twierdzi, że jego syn przez godzinę leżał z bólem głowy, twarzy i nudnościami. – NIKT nie wpadł na „pomysł” zatelefonowania bezpośrednio na pogotowie. NIKT, nawet nauczyciele i Pani Dyrektor, którzy rzekomo widzieli całe zajście, nie udzielili mu POMOCY!!! – skomentował na Facebooku ojciec ucznia.

O całej sprawie poinformowany został również Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa. Czy wszystkie procedury zostały dopełnione? – Ja jako burmistrz gminy sprawuję nadzór jako organ prowadzący szkołę, ale z wyłączeniem spraw związanych z nadzorem pedagogicznym. W tym przypadku ocena czy procedury zadziałały dobrze i czy dyrektor postępował zgodnie z zasami oceni kuratorium – mówi Kosiński. – Powiadomimy o wszystkim kuratorium oświaty i poprosimy o weryfikację całego zdarzenia – dodaje.

Sprawę szybko mógłby wyjaśnić monitoring zainstalowany w szkole, bo jak poinformowała nas dyrektor Wojciechowska: – Materiał dowodowy w tej sprawie znajduje się w dokumentacji szkoły, w tym nagranie monitoringu.

Jednak dyrektor szkoły nie wyraziła zgody na przesłanie takiego nagrania do naszej redakcji.

 

SPRAWDŹ TEŻ: CIĄG DALSZY SZKOLNEJ AFERY W OTRĘBUSACH

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.