Dzięki ludziom mogłem wiele się nauczyć

Wywiad

Rozmowa z GRZEGORZEM BENEDYKCIŃSKIM, burmistrzem Grodziska Mazowieckiego.

W ostatnich tygodniach gorącym tematem był projekt „Warszawa 33+”. Jest pan jednym z tych samorządowców, którzy bardzo ostro oceniają pomysł powiększenia stolicy. Dlaczego?
– Trzeba podkreślić jedną rzecz. Tu nie chodzi o takich jak ja, nie chodzi o nasze stołki. Bowiem większość z tych, którzy piastują funkcje to są ludzie, którzy niebawem pójdą na emeryturę. Tu chodzi o wysiłek, który ponieśliśmy i my, i mieszkańcy. Zamieszkałem tutaj ponad 30 lat temu i widziałem jedną rzecz: Warszawę, która jako tako wyglądała i dziadostwo wokół niej. Przez te wszystkie lata wszyscy, i nie mówię tu tylko o Grodzisku, a o wszystkich gminach, włożyliśmy ogromy wysiłek w rozwój. I teraz kiedy nam się udało wyjść na prostą, kiedy uporaliśmy się z całą potrzebną infrastrukturą i możemy normalnie funkcjonować i inwestować w kulturę oraz estetykę, to oni mówią stop. A co, jeżeli w tej nowej Warszawie pojawi się problem odpadów i trzeba będzie budować wysypiska czy spalarnie? To gdzie one będą? Ano u nas, na obrzeżach Warszawy. Nie twierdzę, że tak będzie, ale logika pokazuje, że tak może być. 

Skłaniacie się do ogłoszenia referendum w tej sprawie?
– Traktuję to jako ostateczność. My nie mamy dużo instrumentów do tego, by zachęcić mieszkańców do udziału w nim. Jestem przekonany, że ludzie powiedzą nie. Może być sytuacja, że będzie bardzo niska frekwencja, bo na wybory ludzie przychodzą, jak przychodzą. 

A co z pomysłem na kadencyjność? Jak pan się czujeze świadomością, że w kolejnych wyborach pan nie wystartuje?
– W mojej sytuacji nie mam powodów do złego samopoczucia, bo zostanie mi rok i trzy miesiące do emerytury. Sytuację mam w miarę komfortową, z punktu praktycznego, życiowego. Natomiast z punktu funkcji burmistrza to bardzo mi przykro, że nie skończę inwestycji, które zacząłem. Moja praca dla Grodziska wiąże się z uczuciami do tego miasta. To trochę jak z kobietą, nie mogę ot tak zamienić jej na inną. Nie traktuję swojej pracy jako typowo urzędniczej. To raczej pasja. 

Czyli totalnie wycofa się Pan z samorządu?
– Nie, absolutnie. Jeżeli będzie budowana obwodnica Grodziska to zapewne będę startował do sejmiku. Przydałby się radny sejmikowy stąd, który wie o co chodzi. 

Z czego się Pan najbardziej cieszy jeśli chodzi o Grodzisk?
– Z pieniędzy, które pozyskała gmina. Cieszę się dlatego, że wszystkie nasze działania mające na celu sprowadzanie firm, zabiegi związane z pozyskiwaniem środków spowodowały, że dziś mamy budżet na około
240 mln zł. Jak chcę dokończyć Stawy Walczewskiego, zbudować Mediatekę, halę sportową czy ścieżki rowerowe, to wiem że mam na to pieniądze. Myślę nad tym, co jeszcze można zrobić, żeby żyło się w Grodzisku lepiej. Spotkało mnie nieprawdopodobne szczęście, bo dzięki ludziom, którzy mnie wybrali mogłem wiele się nauczyć i doświadczyć. To najciekawsze zajęcie jakie mogło mi się w życiu trafić.

Sztandarowe inwestycje tej kadencji to domy komunalne i socjalne. Założony plan udaje się realizować?
Cieszę się z tego, że realizuję wreszcie coś, co zmniejsza biedę ludzi. Rozgraniczam biedę, która wynika z pijaństwa i nieróbstwa, od biedy która jest efektem nieudolności życiowej, chorób czy wielodzietności. Nie wolno wrzucić tych ludzi do jednego worka. Za chwilę oddaję kolejny blok, już trzeci w tej kadencji. Oczywiście spotyka mnie za to wiele nieprzyjemności, ale ja rozumiem tę złość i niezadowolenie.

Miasto się rozwija, przybywa miejsc pracy…
Na tym nam zależało. Niedługo ruszą nabory, będziemy prosić mieszkańców, żeby pracowali tu na miejscu. Zależy mi na tym, by ludzie nie musieli dojeżdżać.

Czyli możemy powiedzieć, że Grodzisk staje się samowystarczalny?
– Myślę, że tak.

Odcinamy Grodzisk od Warszawy?
– Nie! Warszawa jest dla nas absolutnie rewelacyjna. Jest naszym atutem i korzystamy z niej. Ale powinniśmy robić wszystko, by nie musieć do niej ciągle jeździć. I dla Warszawy będzie to fajne, i dla nas.  

W Mszczonowie startuje budowa aquaparku, a co z Grodziskiem?
– A my czekamy. Inwestor ma jakieś problemy. Tam jest taki plan zagospodarowania, że można zrobić tylko park rozrywki. Chyba, że pojawi się po mnie ktoś, kto da się namówić żeby to zmienić.

Stawy Walczewskiego. Niektórzy twierdzą, że to teren rekreacyjny, który robi Pan dla siebie…
Mam żaglówkę na Mazurach. A 100 km od Grodziska działkę nad jeziorem. Tu nie będę żeglował. Ale na pewno nie robię nic dla samego siebie. Robię coś dla mieszkańców, sam tu żyję i chcę mieszkać w ładnym i fajnym mieście.

Jak ocenia Pan reformę szkolnictwa i likwidację gimnazjów?
– Wracamy do tego, co było na początku. Tu nie ma mowy o żadnej reformie. To powrót do przeszłości.

Dobry czy zły powrót?
– Dla wsi i środowisk wiejskich dramatyczny, ponieważ przez sześć lat dzieci chodziły do pobliskiej podstawówki, ale potem zbierały się w większej grupie w gimnazjum, gdzieś w jakimś większym ośrodku i miały możliwość rozwoju. Dziś te dzieci tej szansy nie dostaną. Ale z reformą w samym Grodzisku, czy to dotyczącą gimnazjów czy przedszkoli, radzimy sobie dobrze. 

W natłoku obowiązków znajdzie się czas na urlop?
– Ja nie lubię tych, którzy nie chodzą na urlop. Oczywiście mam plany. Po tygodniu będę w Hiszpanii, Chorwacji i Grecji. W tej ostatniej będę z kolegami na żaglach, bo to takie męskie wypady. W tamtym roku żeglowałem w Tajlandii.

Rozmawiała:
ANNA SOŁTYSIAK

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.