Błędy urzędników przedłużają gehennę staruszki

Region

Od dziewięciu lat toczy się sprawa sądowa w sprawie zaniedbań wutrzymaniu kamienicy przy ul. Kościelnej w Pruszkowie. Przez błędy w pruszkowskim sądzie i na poczcie przedłuża się tragiczna sytuacja staruszki, która mieszka sama w rozpadającym się budynku.

Warunki, w jakich żyje pani Anna opisywaliśmy w WPR68. Kobieta mieszka w kamienicy, która zgodnie z decyzją inspektora nadzoru budowlanego już dawno powinna być wyłączona z użytkowania. Staruszka nie ma się jednak gdzie podziać. Pani Anna skierowała pismo do prezydenta Pruszkowa o przyznanie mieszkania, ale Jan Starzyński odpowiedział negatywnie. Wiążą go przepisy, które nie pozwalają przyznawać lokali komunalnych właścicielom budynków przeznaczonych do wysiedlenia. A pani Anna jest współwłaścicielką.

Sytuację staruszki może zmienić jedynie sprawa sądowa, która toczy się od dziewięciu lat. Kobieta założyła ją, ponieważ część współwłaścicieli (rodzina zmarłego męża staruszki) nie dzieliła się zyskiem z wynajmu mieszkań i lokali użytkowych. Poza tym nie interesują się oni stanem budynku. Ostatnio nawet zapadł wyrok, który dawał nadzieję na koniec sprawy. W sądzie jedna doszło do pomyłki w danych osobowych męża staruszki, który za życia był właścicielem kamienicy.

Drugi problem leży po stronie poczty. Wszyscy współwłaściciele kamienicy otrzymali wyrok sądowy. Potwierdziła nam to pani Anna, która ma kontakt telefoniczny z rodziną męża. Do sądu nie trafiło jednak potwierdzenie odbioru od jednego ze współwłaścicieli. Wyrok więc nie może wejść w życie.

Pani Anna na naprawę błędów czeka jak na zbawienie. Tymczasem musi liczyć na doraźną pomoc życzliwych ludzi. Na szczęście są tacy. Jeden pan przyniesie czasem wody, inna pani pomoże załatwić sprawę urzędową. Staruszka może liczyć również na wsparcie ze strony policji. Dzielnicowy często dogląda kamienicy i sprawdza części już niezamieszkałe.

– Lokale są zdewastowane. Dachy przeciekają, przez co w wielu miejscach na podłodze znajduje się woda. Wilgoć doprowadziła do spróchnienia schodów oraz do powstania dziur w podłogach. Poza tym ściany są popękane, a szyby powybijane. – opisuje nam asp. Tomasz Barański. Według jego relacji w budynku nie ma rzeczy wartościowych, ale jest możliwość wtargnięcia do kamienicy bezdomnych. Wówczas, ze względu na stan budynku, pojawiłoby się zagrożenie życia.

Kamienica należy do pięciu osób. Wśród nich znajduje się pani Romualda, która wyjaśniła nam podział majątku. Całość składa jest z 36 części. Pani Romualda ma 15 z nich. Do staruszki, która została w ruinie, należy sześć. Pozostała część kamienicy należała do siostry zmarłego męża, pani Ireny. Ona majątek przepisała na trzech synów, którzy mają obecnie po 5 części.

Pruszkowski dzielnicowy chcąc ustalić zarządcę budynku, podjął próbę kontaktu z jednym ze współwłaścicieli. – Rozmawiałem z jednym z synów, który nie przyznał się do administrowania tym budynkiem. Utrzymuje, że administratorem jest pani Romualda – mówi. My również próbowaliśmy porozmawiać z jednym z synów. Nie był jednak zbyt rozmowny.

– Mam 15 części, ale to jest współwłasność, więc na każde działanie w sprawie kamienicy muszą zgodzić się wszyscy właściciele – tłumaczy nam pani Romualda. Dodała jednocześnie, że synowie pani Ireny kompletnie lekceważą zarządzenia inspektora nadzoru budowlanego.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.