Bezdomny kot kością niezgody

Region

Spór o to, kto powinien się zaopiekować kotem po zabiegu sterylizacji Skarga na usługi świadczone przez lekarza weterynarii, który ma podpisaną  umowę z miastem, m.in. Na sterylizację bezdomnych zwierząt, wpłynęła do urzędu miejskiego w Pruszkowie. Zdaniem mieszkanki Pruszkowa, bezdomna kotka nie została po takim zabiegu należycie potraktowana.

Autorka skargi, pani Małgorzata była osobą zgłaszającą bezdomną kotkę do sterylizacji. Jej zarzut dotyczył niezatrzymania zwierzęcia po wykonaniu zabiegu w lecznicy i pozostawienia w miejscu, w którym zostało złapane. „Po moim zgłoszeniu kot został odebrany z posesji przy ul. Miodowej i tego samego dnia wieczorem został tam porzucony. Po rozmowie z inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami dowiedziałam się, że to nie jest pierwszy taki przypadek” – można przeczytać w skardze pani Małgorzaty z 20 stycznia.

Słowa przeciw słowom

Urząd miejski w Pruszkowie odniósł się do wniesionej skargi. „Zgodnie z oświadczeniem pani weterynarz, ustalone zostało z osobą, od której odebrany był kot, że po zabiegu przewieziony zostanie na teren nieruchomości przy ul. Miodowej, skąd zostanie odebrany. Wobec przedstawienia  w zdecydowanie różny sposób tego samego zdarzenia przez zainteresowane strony, nie jestem w stanie zająć stanowiska w sprawie” – napisał wiceprezydent Pruszkowa Andrzej Królikowski.

Kto miał się zająć kotką?

Pani Małgorzata o swoich zastrzeżeniach, dotyczących potraktowania bezdomnej kotki, poinformowała też naszą gazetę. – Zwierzę po zabiegu nie powinno być wypuszczane, jeśli nie ma się nim, kto zająć. A tak się stało z tą kotką – mówi. Dr Anna L. – weterynarz, której zarzut dotyczył – zapewniła nas,że umówiła się z panią Małgorzatą, że po zabiegu kot zostanie przywieziony na ul. Miodową. Zaś pani Małgorzata utrzymuje, że miał zostać w lecznicy. – Gdy podjechałam na posesję, nikt nie czekał na kotkę. Dopiero po telefonie, który wykonałam, z budynku wyszedł mężczyzna i wziął kota. Byłam zdumiona tak powstałym nieporozumieniem – mówi Anna L. Dodaje, że aby w przyszłości uniknąć takich sytuacji, bierze od osób zdających bezdomne koty do sterylizacji pisemne oświadczenie, w którym jasno jest określone, czy zwierzak ma być zatrzymany w lecznicy, czy przywieziony pod wskazany adres.

Miasto nie potwierdza zarzutów

Pani Małgorzata jest zdania, że to nie pierwszy taki przypadek, kiedy kot wysterylizowany przez dr L. wraca zaraz po zabiegu na miejsce, z którego został zabrany. – Trzy osoby zgłosiły takie same nieprawidłowości z postępowaniem z bezdomnym kotem po zabiegu, jak w tym przypadku –poinformowała Hanna Dąbrowska, inspektor TOZ. Jednak Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Pruszkowie zarzutu tego nie potwierdza. Zapewniono nas, że skarga wniesiona w styczniu tego roku przez panią Małgorzatę jest jedyną podczas czteroletniej współpracy dr L. z miastem.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.