Zderzenie osobówek na Wojska Polskiego

Pruszków

Około godz. 10.00 na skrzyżowaniu Wojska Polskiego i Plantowej w Pruszkowie doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. Kierujący nissanem wjechał w tył toyoty, która przyhamowała przez znakiem "stop" przy torach WKD.

Sytuacja wyglądała dość groźnie. Na miejscu pojawiły się wszystkie służby: policja, straż pożarna i pogotowie. Co dokładnie się stało? – Kierująca toyotą poruszała się od strony Grodziska. Pokonując skrzyżowanie Wojska Polskiego i Plantowej przyhamowała przez znakiem „stop” ustawionym przed torami. Kierujący nissanem nie zdążył zahamować i wjechał w tył toyoty – mówi nam podkom. Karolina Kańka, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie.

Nikomu nic się nie stało, zdarzenie zakwalifikowano jako kolizję. Mandat otrzymała osoba kierująca nissanem. – Kierowcy obu pojazdów byli trzeźwi – dodaje podkom. Kańka.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.

Komentarze 38

38 odpowiedzi na “Zderzenie osobówek na Wojska Polskiego”

  1. Operator Golfa pisze:

    Ja tam przejeżdżam przez to skrzyżowanie kilka razy w ciągu dnia. Jest czerwone to stoje, jest zielone to jade i tyle. Światła są przed znakami i tyle, te znaki STOP na tym skrzyżowaniu, czy na Powstańców z Plantową czy przy tym śmiesznym rondku koło galerii to śmiech na sali, takie jest moje zdanie. Na tych STOPach nawet policja czy SM się nie zatrzymują. Śmieszne sytuacje są też powodowane przez strzałkę przy zjeździe z wiaduktu, ostatnio żaden z kierowców nie przepuścił pieszego przez pasy, ja się kulturalnie zatrzymałem to zostałem obtrąbiony przez tego za mną

  2. Guest pisze:

    Moim zdaniem odpowiedzialnym za ten wypadek jest inżynier ruchu który te znaki stopu tam zaplanował i postawił. Wszystkie skrzyżowania na wojska polskiego są niebezpieczne, tu dodatkowo stoi pułapka w postaci znaku stop. Żyje w tym mieście prawie 40 lat a pociąg poruszający się po tych torach widziałem tylko kilka razy. Z uwagi na korzystanie przez kolej z torów raz kilka lat znaki powinny być ustawione odwrotnie. To kolej powinna zatrzymać się przed każdym skrzyżowaniem i zachować szczególna ostrożność. Takie ustawienia pierwszeństwa istnieją już w kilku miejscach w Polsce. Niestety w wpr jest to powód do wyciągania kasy od kierowców w postaci mandatów.

  3. Wilku starszy pisze:

    Każdy ma prawo zahamować. Z różnego powodu. Rzecz w tym żeby ten z tyłu miał prędkość i odległośc umożliwiająca się zatrzymac. Wszystko w temacie

  4. xxx pisze:

    jeżeli działała sygnalizacja, to wina leży po stronie toyotyxx

    • Wilku superstary pisze:

      Wina leży po stronie Nissana. Nie dostosował prędkości i odstępu do warunków ruchu. Kierująca Toyota miała prawo przyhamować przed torami. Kierujący pojazdem z tyłu ma obowiązek zachować taki odstęp aby móc wyhamować w takiej sytuacji.

  5. Głos pisze:

    Zobaczycie jak wspaniałe zostanie uprawniony ruch na skrzyżowaniu ulic Stalowej/Powstańców/Plantowej…Będziemy stali malinowo przez debilny znak STOP przed torami.,ktorymi raz w roku jedzie lokomotywa…

  6. WE pisze:

    A po co tam postawili znak stop jak działa sygnalizacja świetlna?

  7. Anonim pisze:

    Jeżeli jest to nie strzeżony przejazd kolejowy, to dlaczego jadąc w kierunku Grodziska nie ma zakazu skrętu w lewo? Na torach kolejowych tworzą się korki, stoją samochody. A to jest nie dopuszczalna organizacja ruchu. Również dlaczego przy cmentarzu nie ma zapór. We Wszystkich Świętych na torach porusza się tłum ludzi. Często stoją stragany. Nie było by widać nadjeżdżającego pociągu. Dla czego przy przejeździe na Komorowskiej nie ma luster? Tam przejazd kolejowy jest zasłonięty przez ogrodzenia i budynki.

  8. parzniewianin pisze:

    Dwa lata temu kierowca bodajże alfy też pewnie myślał tak ci poniżej, Około godz,23:00został skasowany przez lokomotywę.

  9. Wiki pisze:

    Znak niewątpliwie jest ustawiony kontrowersyjnie i ewidentnie dotyczy torowiska a nie skrzyzowania ze światłami jak tu ktoś sugeruje wiec albo niech pozostanie i będzie źrudłem dochodów dla pilnujących prawa funkcionarjuszy albo niech go zdejma bo tylko stwarza zagrożenie powodując takie sytuacje jak tu miała miejsce ..tylko kto podejmie taką decyzje jak to droga nieprzepadającego za Pruszkowem Struzika

    • PORD pisze:

      Kontrowersyjna to jest Twoja znajomość prawa o ruchu drogowym i ewidentnie nie powinieneś/aś się wypowiadać w tym temacie bo przekazujesz dalej bzdury. Jeszcze ktoś to przeczyta i przyjmie do wiadomości …

  10. koji pisze:

    I po co tam ten znak stop? Tam nic nie jeździ, nigdy nikt się nie zatrzymuje

  11. Gość pisze:

    Te znaki „STOP” to jest jakiś durny pomysł. Pociąg tam jedzie od wielkiego dzwonu to można by uruchomić tą starą sygnalizację świetlną i by nie było problemu. I tak 99% kierowców tam nawet nie zwalnia. A jak się trafi ten z 1% co się chce zatrzymać to mamy co mamy. Jak koszt uruchomienia sygnalizacji świetlnej jest za duży to niech postawią „STOP” dla tych ekspresów co tam jeżdżą i też będzie po problemie.

    • stoppp pisze:

      Na sygnalizację świetlną to rozpisaliby przetarg, wydaliby 10 milionow a potem by się zepsuła. Łatwiej namazać pędzlem STOP

  12. Inny Janusz pisze:

    Gdzie doszło do kolizji? Jakie tory WKD?.😶

  13. Pruszkowianin pisze:

    Cale to skrzyzowanie jest do przebudowy! Kiedy powstawalo nie bylo takiego ruchu, a os. Prusa dopiero powstawalo. Do dzis pamietam 5-sekundowa zmiane swiatel dla pieszych w poprzez Wojska Polskiego i „niszowy” charakter tego miejsca. Samochodow jest obecnie cala masa, os. Prusa jest juz na maska rozbudowane, wiec wypadaloby poprawic tam bezpieczenstwo, tym bardziej, ze miejsca wokolo jest caly hektar!

  14. Daro pisze:

    Sochaczew jest lepszym miastem !!! Ladniejszy !

  15. Mark pisze:

    Tak powinny być światła ostrzegawcze jak pojazd szynowy sie zbliza lub inna regulacja ruchu przez te tory to samo jest na skrzyzowany stalowa powstańców

  16. Mam prawko 39 lat i dwa wypadki z nie mojej winy. pisze:

    „Stop” nie jest bezwzględnym nakazem: gdy znak ten jest ustawiony przy skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną, to nie trzeba się zatrzymywać. Przepisy ustawy z 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.) określają, że sygnały świetlne mają pierwszeństwo przed znakami drogowymi regulującymi pierwszeństwo przejazdu. Dlatego w sytuacji gdy zapalone jest zielone światło, kierowca może wjechać na skrzyżowanie, mimo że stoi przed nim znak „stop”.
    Widziałem amebę jadącą Warszawską w Piastowie, która mając zielone światło na przejściu dla pieszych dla jadącego samochodu wycioła w hamulce aż ją zarzuciło w poprzek na widok zbliżającego się do przejścia pieszego. Gdy się zorientowała że ma zielone ruszyła na pomarańczowym. Mandat powinna otrzymać kierowca z toyoty za stworzenie niebezpieczeństwa -gwałtowne hamowanie bez uzasadnienia. Za hamowanie na autostradzie bez uzasadnienia tzw. szeryfowanie otrzymuje się mandat a za wjechanie w d…ę czyli za nie zachowanie odległości również. Jak jedzie się przez miasto z zachowaniem odległości to zaraz w lukę wjeżdża gościu z Sochaczewa czyli tzw wślizg i od nowa zabawa.
    Proponuje założyć kamerkę ułatwi to wyjaśnianie w razie kolizji.

    • FD pisze:

      Znak STOP jest za skrzyżowaniem!

      • Bezwypadkowy pisze:

        Znak STOP jest w obszarze skrzyżowania, a nie za, czyli zastosowanie ma sygnalizacja świetlna. „Obszar skrzyżowania – obszar obejmujący wspólną część dróg danego skrzyżowania, ograniczony wyznaczonymi lub domniemanymi liniami zatrzymania oraz ich przedłużeniami.” I zgodnie z tą definicją, skrzyżowanie kończy się za torami.

        • jar pisze:

          Może i w obrebie ale już za sygnalizatorem i trzeba sie zatrzymać

          • Bezwypadkowy pisze:

            Skoro znak znajduje się w obrębie skrzyżowania to obowiązuje hierarchia ważności poleceń i sygnałów: 1. osoba uprawniona do kierowania ruchem, 2. sygnalizacja świetlna, 3. znaki drogowe, 4. normy kodeksu drogowego. czyli w przypadku sprawnie działającej sygnalizacji świetlnej znak STOP nie ma zastosowania, jak to już na początku opisał „Mam prawko 39 …”.

          • Wilczek młodszy pisze:

            Jadąc w kierunku Warszawy sygnalizację mamy przed skrzyżowaniem razem ze znakiem droga z pierwszeństwem. Znak „Stop” jest już za skrzyżowaniem umieszczony razem ze znakiem oznaczającym przejazd kolejowy. W związku z tym dotyczy przejazdu i obowiązkowo trzeba się tam zatrzymać. Jadąc w stronę Grodziska najpierw mamy znak STOP przed torami i w związku z tym mamy obowiązek się zatrzymać. Światła są umieszczone już za torami w związku z tym jest rzeczą oczywistą, że dotyczą skrzyżowania a nie przejazdu kolejowego. Inna sprawa, że nikt tam się nie zatrzymuje (oprócz kierującej toyotą) a służby typu Policja nie zamierzają nawet tego egzekwować. Znak „STOP” musi tam stać, ponieważ jest to przejazd w żaden sposób niezabezpieczony. Pamiętam czasy, gdy na niedziałających światłach przed torami przez całe lata znajdowała się tabliczka „sygnalizacja nieczynna” wtedy zgodnie z kodeksem należało czekać na nadejście dróżnika. Byłby niezły ubaw jakby ktoś potraktował ja poważnie i zablokował główną drogę w Pruszkowie na kilka godzin/dni…

  17. Janusz pisze:

    Powinni dawno przebudować tą ulicę. To jest dramat. Codziennie wypadki. Dziury, ciasno. A alternatyw nie ma. Ale co tam. Grunt że była kasa na wielką czarną trumnę i jest czas by deweloperom wchodzić w zadek. A wiadukt się sypie, główna droga w mieście w tragicznym stanie. Korki 24/h. Kocham moje miasto.

    • J23 pisze:

      To jest droga wojewódzka a nie miejska.

      • none pisze:

        No i co z tego? Miasto nie ma tutaj nic do gadania?

        • Wilku Starszy pisze:

          Ile można to tłumaczyć – tak, właśnie to oznacza, że miasto nie ma nic do gadania. Może prosić, a województwo odpowiedzieć, że nie, bo nie i koniec.

          • 1qaz pisze:

            akurat to skrzyzowanie laczy dorge wojewodzka, powiatowa i miejska, wiec do gadania jednak troche ma.

          • none pisze:

            Czyli twierdzisz, że gdyby wojewoda sobie podjął decyzję o likwidacji al. Wojska Polskiego i postawieniu na tym miejscu osiedli, to miasto Pruszków nie miałoby nic do gadania?

          • Wilku Starszy pisze:

            @none Boże, co za demagogia. Pamiętaj, że dyskusji nie wygrywa się sprowadzając argumenty do absurdu. Wojewoda osiedla postawić nie może, bo go ogranicza miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który przewiduje tam drogę, a nie osiedle. A tak w ogóle to nie wojewoda jest właścicielem drogi wojewódzkiej, bo on jest namiestnikiem rządowym. Drogi trzyma marszałek sejmiku województwa za posrednictwem zarządu dróg wojewódzkich.
            Ale gdyby zdecydował, że on zwęża Wojska Polskiego do jednego pasa, bo droga wymaga „uspokojenia ruchu”, bo jest dużo wypadków, to teoretycznie mógłby to zrobić. Bo to on jest właścicielem drogi. Właściciele dróg poprzecznych wpadających do tej drogi mogą sobie zaślepić wloty do drogi wojewódzkiej skoro im się sytuacja nie podoba. Oczywiście taka sytuacja nie ma w realnym życiu miejsca, bo po co ze sobą wojować, lepiej się porozumieć.
            Ale inaczej sytuacja się ma, gdy trzeba wyłożyć pieniądze, wojewodztwo powie, że nie ma kasy i nie zainwestuje i miasto nic nie może mu za to zrobić. Masz koronny przykład z Paszkowianką, prośby o tą drogę są od 20 lat i przez większość czasu była tylko odpowiedź, że nie wybudują bo nie mają za co.
            To samo z wiaduktem, Pruszków może sobie krzyczeć, że chce dwa pasy w każdą stronę, a województwo i tak zrobi po swojemu. Dziwię się, że w ogóle muszę ci to tłumaczyć.
            Jakie niby miasto miało mieć SKUTECZNE narzędzia wywierania nacisku na województwo? Pismami już mówiłem, że województwo się podetrze. Miasto województwa nie finansuje, więc nie zagrozi odcięciem kasy. A więc co, Pruszków ogłosi, że się obrazi na Struzika? I co z tego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły