Zaparkowane samochody przeszkadzają mieszkańcom

Region

To, jak pilnym problemem w Pruszkowie jest kwestia parkowania, niech świadczy fakt, że w krótkim czasie otrzymaliśmy dwa długie listy na ten temat od naszych czytelników. Jeden z nich już opublikowaliśmy. Teraz przedstawiamy kolejny.

Pruszkowski (polski) spryt

Zgodnie z polską logiką i tradycyjną ułańską fantazją, panaceum na ograniczone miejsca parkingowe w centrum Pruszkowa jest bardzo proste – należy parkować i zatrzymywać się tam, gdzie jest to zakazane. Od kilkunastu miesięcy takie „idealne” rozwiązanie stanowi jednak olbrzymią bolączkę mieszkańców bloku przy ul. Sprawiedliwości 4.

Co dzień rano i południu usiłują dostać lub wydostać się z garażu w tym budynku, gdzie za możliwość posiadania garażowanego miejsca mieli przyjemność zapłacić ok. 20 000 PLN i pokrywają bieżące koszty miesięcznego utrzymania ok. 100 PLN. Dzieje się tak, bo droga dojazdowa do budynku jest notorycznie blokowana przez „sprytków” różnej maści, którzy 1) na chwilę wyskoczyli coś załatwić w pobliskich sklepach/biurach, 2) robią zakupy w Almie (co prawda Alma ma własny parking, ale po cóż zjeżdżać w dół, odbijać paragon bezpłatnego parkowania, jeżeli takie parkowanie powoduje, że o 2 m jest bliżej); 3) rozładowują towar w Almie/Rossmanie z fantazją blokując cały przejazd itp./ itd. Promocyjnie dodawane jest praktyczne zablokowanie przejazdu karetki pogotowia i/lub straży pożarnej, jeżeli byłaby taka potrzeba (jak zazwyczaj, będzie to tak funkcjonować dopóki się nic nie stanie).

Przejazd tak zastawioną drogą wymaga niemalże umiejętności rajdowych związanych m.in. ze slalomem, jednoczesnym składaniem lusterek, parkowaniem na stromym podjeździe do garażu i po prostu… cierpliwości (co w drodze rano do pracy zazwyczaj jest trudne i przekracza moje umiejętności panowania nad soba). Przy tym osoby niepełnosprawne lub z wózkiem dziecięcym do klatki schodowej dostają się często do własnego bloku via podjazd do garażu, bo wejście do klatki schodowej jest ładnie zastawione.

Na wielokrotne interwencje mieszkańców odpowiedzi (na bazie moich własnych doświadczeń) wyglądają następująco:

straż miejska/policja – dwa warianty: a) „patrol podjedzie jak tylko będzie mógł, niestety nie nastąpi to szybko, gdyż właśnie mamy zmianę nocnej zmiany”; b) „jest to droga wewnętrzna i mimo zakazu zatrzymywania się po obu stronach drogi dojazdowej nie można tam nikogo ukarać”;
Alma – „mamy tam miejsca do rozładowania i chwilę trzeba pocierpieć” plus „miłe” rozmowy z kierowcami okraszone sugestiami dotyczącymi poprawy techniki kierowania pojazdem. Administrator – „jest to droga miejska, my zrobiliśmy co mogliśmy, są ustawione znaki zakazu, reszta należy do właściwych służb”.

I jak to w Polsce, nikt nic nie wie, nikt nie jest za to odpowiedzialny, a pogarda do przepisów prawa rośnie.

Marcin (nazwisko do wiadomości redakcji), zirytowany mieszkaniec


[fot. MM]

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.