Za „lewe szczepionki” nie odpowie nikt

Pruszków

Po ponad dwóch latach od wybuchu skandalu z„lewymi szczepionkami” w pruszkowskiej przychodni DOM MED wiadomo już, że nikt nie poniesie odpowiedzialności za tę sprawę.

W miniony poniedziałek Sąd Rejonowy w Pruszkowie ostatecznie zamknął sprawę, o której na początku 2014 roku mówiła cała Polska. Zgodnie z wyrokiem z 3 października Prokuratura Rejonowa w Piasecznie miała prawo umorzyć śledztwo bez postawienia jakichkolwiek zarzutów pielęgniarce Małgorzacie R., która zamiast szczepionek na rotawirusy miała podawać dzieciom nieznaną substancję i inkasować za to pieniądze do własnej kieszeni.

Po ponad dwóch latach okazuje się, że ani sąd ani prokuratura nie dopatrzyły się „znamion czynu zabronionego” w tym, co działo się w przychodni przy ul. Kubusia Puchatka.
Wątpliwości podczas poniedziałkowej rozprawy zgłaszali zarówno rodzice małych pacjentów DOM MED-u, jak i jeden z pełnomocników pokrzywdzonych. –  Dane (w systemie informatycznym przychodni – przyp. red) były zmieniane w taki sposób, że Małgorzata R. pierwotnie wprowadzała do systemu dane i rozpoznanie wymagające w dalszej kolejności zaszczepienia, co wiązało się z obowiązkiem uiszczenia określonej kwoty przez pokrzywdzonych. Dane te następnie były zmieniane na takie rozpoznanie, które nie wymagało uiszczenia gotówki. Zestawienie tych danych z zeznaniami świadków świadczy o tym, że Małgorzata R. najpewniej przyjmowała środki pieniężne – mówił radca prawny Marek Miszkiel reprezentujący Andrzeja Michnowskiego, właściciela DOM MED-u.

Zastrzeżeń do decyzji prokuratury było więcej. – Prokurator nie wyjaśnił co znajdowało się w ampułkach znalezionych w torbie Małgorzaty R., ani tego w jakim celu Małgorzata R. trzymała w pomieszczeniu butelkę z nieznanym roztworem – mówił radca prawny Marek Miszkiel.

 Argumenty, które padły podczas poniedziałkowego posiedzenia nie przekonały jednak sądu. – Postanowieniem z dnia 3 września 2015 r. prokurator Prokuratury Rejonowej w Piasecznie umorzył postępowanie przeciwko Małgorzacie R., podejrzanej o to, że od nieustalonego okresu do dnia 21 stycznia 2014 r. […] nie wykonywała szczepień ochronnych zapisanych do przychodni dzieci szczepionkami będącymi na stanie przychodni, pobierając zapłatę za wykonane szczepienie w kwocie nie mniejszej niż 130 zł, odnotowując fakt szczepienia dziecka w książeczce zdrowia i karcie uodpornienia, nie wpłacając pieniędzy do kasy przychodni, czym działała na szkodę co najmniej dwustu osób, doprowadzając do mylnego poświadczenia zaszczepienia dziecka – przypomniał sędzia Łukasz Kluska.

I dodał: – Zgromadzony materiał dowodowy został rozpoznany prawidłowo. Uzasadnienie postanowienia o umorzeniu postępowania zawiera obszerną i szczegółową analizę stanu faktycznego. Prokurator po przeprowadzeniu szeregu czynności słusznie uznał, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających popełnienie zarzucanych czynów przez Małgorzatę R.

Na tę decyzję Sądu Rejonowego oburzeniem zareagowali obecni na sali rodzice małych pacjentów z przychodni DOM MED. – To skandal! Będziemy walczyć dalej, napiszemy skargę do ministra sprawiedliwości – podsumował pan Artur, którego córkę szczepiła Małgorzata R.

Takiej reakcji rodziców trudno się dziwić. Szczególnie, że początkowo prokuratura prowadziła czynności w kierunku złamania przepisów Kodeksu Karnego i Prawa Farmaceutycznego. Chodziło m.in. o art. 286 Kodeksu Karnego (oszustwo), art. 165 (sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach), 160 (narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu), 192 (wykonanie zabiegu leczniczego bez zgody pacjenta), 271 (poświadczenie nieprawdy w dokumentach), 270 (podrabianie dokumentów).

Jeszcze przed umorzeniem śledztwa wszystko wskazywało, że pielęgniarka nie uniknie odpowiedzialności przynajmniej z jednego paragrafu. – Prawdopodobnie usłyszy ona zarzut z art. 286 Kodeksu Karnego, czyli oszustwa – mówił nam we wrześniu 2015 r. Artur Wańdoch, zastępca prokuratora rejonowego w Piasecznie.

Decyzja Sądu Rejonowego w Pruszkowie jest prawomocna, nie przysługują już od niej kolejne odwołania. – Wątpliwości w tej sprawie jest bardzo dużo, my ciągle nie wiemy co zostało podane naszym dzieciom. Do dziś muszą być pod specjalną opieką lekarską, nie mogą być szczepione na inne choroby zgodnie z normalnym kalendarzem, a teraz okazuje się, że nic się nie stało – mówi nam mama jednego z dzieci.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.