Wyzwanie, czyli reforma oświaty

Region

Marzec to gorący miesiąc dla oświaty. Choć do wejścia w życie reformy edukacji pozostało jeszcze trochę czasu, to kluczowe decyzje które szkoły połączyć, a które zlikwidować muszą zapaść teraz. Nie obywa się bez kontrowersji.

Od nowego roku szkolnego w systemie oświaty szykują się duże zmiany. Powraca 8-letnia podstawówka, rozpoczyna się stopniowe wygaszanie gimnazjów. Choć do reformy ze sporym optymizmem podchodzi ministerstwo edukacji, dużo mniejszy entuzjazm widać na szczeblu samorządowym. I trudno się dziwić, bo za jej przeprowadzenie odpowiedzialne są właśnie gminy. Ich zadaniem (jako organów prowadzących dla podstawówek i gimnazjów) jest skuteczne wdrożenie zmian, mimo że na kształt samej reformy wpływu nie miały. – Pruszkowski samorząd stoi przed dużym wyzwaniem – mówił 1 marca na spotkaniu z rodzicami uczniów z pruszkowskiej szkoły podstawowej nr 6 wiceprezydent miasta Michał Landowski. – W tej chwili znamy już największe potrzeby. Wiemy, że będziemy musieli dostosować budynki do potrzeb najmłodszych dzieci, przygotować podstawy metodyczne, programowe. Aby od września wszyscy uczniowie mogli uczyć się w dogodnych warunkach już dziś potrzebujemy kwoty blisko pół miliona złotych. Tych pieniędzy nie otrzymaliśmy ani od rządu ani od ministerstwa edukacji narodowej, ta kwota zostanie zabezpieczona ze środków własnych miasta. Na ten cel zarezerwujemy 1 mln 200 tys zł – dodał.

Podobne wyzwanie, czyli przeprowadzenie reformy w kształcie ustalonym „na górze”, ale bez gwarancji jej sfinansowania z budżetu centralnego, stoi przed pozostałymi samorządami naszego regionu. Kluczowe decyzje muszą zapaść do końca marca, bo taki termin przewidział ustawodawca na przyjęcie przez rady gmin uchwał w tej sprawie. Jak samorządowcy zamierzają poradzić sobie z tym niełatwym zadaniem? I gdzie planowane zmiany wzbudzają największy opór rodziców?

Wprowadzenie reformy w większości gmin wymusi zmianę obwodów szkolnych. – Przy opracowywaniu projektu wzięto pod uwagę istniejącą bazę szkół podstawowych i gimnazjów będących we władaniu miasta oraz liczbę uczniów zameldowanych w projektowanych obwodach. Postanowiono, że gimnazja nr 3 i 4 zostaną przekształcone w szkoły podstawowe, co pozwoli docelowo na zmniejszenie zmianowości w szkołach podstawowych nr 2, 6 i 8 – informuje Michał Landowski, wiceprezydent Pruszkowa. – Ustawa daje możliwość przeniesienia wyłącznie wybranych klas III i VI (które od 1 września będą odpowiednio klasami IV i VII) do szkół podstawowych powstałych z przekształcenia gimnazjów. W przypadku miasta Pruszkowa będzie to dotyczyło przeniesienia niektórych klas z SP nr 6 do SP nr 4 oraz z SP nr 8 do SP nr 3 – dodaje.

Władze Pruszkowa argumentują, że to najrozsądniejsze rozwiązanie. – Pozostawienie w Szkole Podstawowej nr 6 wszystkich uczniów, przy jednoczesnym wydłużeniu procesu nauki o dwa lata spowodowałoby, że dzieci uczyłyby się do późnych godzin wieczornych. Jednocześnie w położonej w stosunkowo niewielkiej odległości SP nr 4 ze względu na brak naboru do klas I gimnazjum stałyby wolne sale – tłumaczy wiceprezydent Landowski.
 
Gimnazja będą wchłonięte
Wiadomo już także, jaki los czeka gimnazja w Grodzisku Mazowieckim. Żadna z placówek nie zostanie zlikwidowana. Gimnazjum nr 1 będzie wchłonięte przez SP nr 4, gimnazjum nr 2 przez podstawówkę nr 2, a gimnazjum nr 3 zostanie przekształcone w szkołę podstawową nr 5 (do której trafi część uczniów z „szóstki”). – Projekty obwodów zostały przygotowane w uzgodnieniu z dyrektorami szkół, przy uwzględnieniu liczby dzieci zameldowanych na terenie gminy, warunków lokalowych w budynkach szkolnych, a także odległości poszczególnych obszarów do placówek szkolnych – zaznaczają grodziscy urzędnicy. Uchwałę w tej sprawie radni przyjęli 27 lutego.

Emocje w Raszynie
Dużo większe niż w Pruszkowie i Grodzisku emocje pojawiły się w Raszynie. Tam oburzenie mieszkańców wywołała decyzja radnych o włączeniu gimnazjum do istniejącej podstawówki. Wyniki konsultacji społecznych wskazywały bowiem, że preferowanym przez rodziców rozwiązaniem jest utworzenie dwóch szkół podstawowych. Uchwałę w tej sprawie radni nawet przegłosowali, szybko okazało się jednak, że przyjęto ją z błędami formalnymi.

W miniony poniedziałek, 27 lutego temat ponownie pojawił się na sesji i ponownie
 wywołał duże kontrowersje. Ostatecznie przegłosowano uchwałę o utworzeniu jednej szkoły podstawowej. W akcie sprzeciwu wobec sposobu jej procedowania do dymisji podał się przewodniczący raszyńskiej rady Dariusz Marcinkowski. Mieszkańcy zapowiedzieli zaś zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania wójta Raszyna, Andrzeja Zaręby (czytaj też str.4). Ten twardo obstaje jednak przy swoim stanowisku. – Pod publiczkę bym zrobił, gdyby powiedział: tak, dwie szkoły i tutaj w Raszynie nie ma żadnej dyskusji. Byłby wielki aplauz z tego powodu. To, co zrobiłem było przemyślane i dawało ostrożną możliwość wprowadzenia tej reformy – twierdzi wójt.

Ktoś musi stracić
Suchej nitki na reformie nie pozostawia opozycja, w tym rzecznik prasowy Platformy Obywatelskiej, który pojawił się na sesji w Raszynie. – Losy szkół podstawowych budzą największe emocje, i tu w Raszynie i w całej Polsce. Bardzo często wszystkie strony zajmujące się oświatą takie jak gmina, nauczyciele, rodzice, dzieci stawiane są przed wyborem, w którym nie ma dobrego wyboru. Na tej reformie musi ktoś stracić – stwierdził Jan Grabiec. – Samorządowcy albo będą musieli bronić kasy gminy, które zwykle są nadwątlone i tak rejonizować dzieci, aby  odbyło się to z najmniejszym kosztem dla gminy, ale kosztem dzieci albo opowiedzą się za dziećmi, ale wtedy powstaną problemy z kosztami tej reformy – dodał.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.