Rowerem w dwóch kierunkach

Region

Z wnioskiem o dopuszczenie dwukierunkowego ruchu rowerów na pruszkowskich ulicach jednokierunkowych wystąpiło do magistratu Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji (SISKOM). Zdaniem przedstawicieli organizacji, warunki jazdy rowerem w mieście można poprawić szybko i niewielkim kosztem

Zgodnie z przepisami ruchu drogowego, rowerzyści powinni jeździć po jezdni lub po wydzielonej drodze rowerowej. I tam, gdzie są odseparowane ciągi rowerowe, wszystko jest w porządku. Gorzej jest na tych ulicach, na których wydzielonych ciągów dla rowerów nie ma. Bo jadąc po jezdni, rowerzysta musi stosować się do wszystkich przepisów ruchu drogowego.

Wiele wąskich uliczek w centrum Pruszkowa to drogi jednokierunkowe. Oznacza to, że rowerzyście, tak samo jak kierowcy, w drogę jednokierunkową pod prąd wjechać nie wolno. – Ideą komunikacji rowerowej jest zaś to, że poruszają się one najkrótszą drogą – mówi Łukasz Oleszczuk z SISKOMU. Dlatego wielu rowerzystów jeździ pod prąd lub korzysta z chodników, czego nie powinni robić. Policja na razie przymyka na to oko, choć jest to łamanie przepisów.

„Nie dotyczy rowerów”

Na tych uliczkach najczęściej nie ma miejsca na to, by wydzielić drogę rowerową lub osobny pas. Są za wąskie. Ale, jak wyjaśnia Łukasz Oleszczuk, można problem rozwiązać w inny sposób – tani i prosty. Przepisy zezwalają na dopuszczenie dwukierunkowego ruchu rowerów na drodze jednokierunkowej pod warunkiem, że droga ma odpowiednią szerokość (minimum 3,75 m) i będą o tym informować odpowiednie znaki. Większość pruszkowskich ulic jednokierunkowych spełnia kryterium szerokości. – Wystarczy więc, że pod znakiem drogowym informującym o drodze jednokierunkowej z jednej strony i zakazującym wjazdu w ulicę jednokierunkową z drugiej, znajdą się znaki T22 „Nie dotyczy rowerów” – dodaje Łukasz Oleszczuk. Jego zdaniem jest to czytelny sygnał dla kierowców, którzy wiedzą, że na takiej drodze mogą napotkać rowery jadące pod prąd.

Tak robi Europa

Dzięki temu na takich ulicach jak Ołówkowa, Obrońców Pokoju, Chopina czy Daszyńskiego można by jeździć rowerami w obu kierunkach bez strachu, że się łamie przepisy lub bez potrzeby stosowania objazdów, jeśli nie chce się ich łamać. Oleszczuk uważa, że ułatwiłoby to znacznie życie rowerzystom, nie powodując zagrożenia ani dla nich, ani dla pozostałych uczestników ruchu. Jak podkreśla, takie rozwiązanie jest z powodzeniem stosowane w wielu krajach Europy. – Ostatnio stosuje się je także na gdańskich i krakowskich ulicach jednokierunkowych – dodaje.

Nie potrzeba wielkich inwestycji

Najważniejsze jednak jest to, że miasto wychodzi w ten sposób naprzeciw potrzebom amatorów dwóch kółek i stwarza dogodne warunki do rozwoju komunikacji rowerowej praktycznie bez żadnych inwestycji. Bo koszt tabliczek „Nie dotyczy rowerów” jest znikomy w porównaniu z pieniędzmi, jakie trzeba wydać na budowę ścieżek rowerowych lub przebudowę wąskich jednokierunkowych ulic tak, by zmieściły się na nich także wydzielone ciągi dla rowerów. – To działanie proste i niskokosztowe – podkreśla Oleszczuk. Teraz rowerzyści czekają na decyzję władz miasta.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.