Trudne życie rowerzystów

Region

Podkowa Leśna to jedna z najbardziej urokliwych miejscowości naszego regionu, szczególnie dla amatorów jazdy konnej i na rowerze. Okazuje się jednak, że trasy wyznaczone do uprawiania tych sportów nie zawsze są bezpieczne, a pomiędzy jeźdźcami i rowerzystami dochodzi do konfliktów.

Jarek z Milanówka jest zapalonym rowerzystą. Do tej pory swój ulubiony sport uprawiał przede wszystkim w podkowiańskich lasach. Jednak, jak sam twierdzi, ostatnio jest zmuszony do zmiany trasy. – Ścieżki rowerowe są tam niebezpieczne, zaśmiecone i źle oznaczone – twierdzi nasz czytelnik.

– Już od kilku lat obserwuję w tym miejscu dużą ilość gałęzi i to dość pokaźnych rozmiarów. Najgorzej jest w nocy, wtedy naprawdę można zrobić sobie krzywdę. Problemem są również fatalne oznaczenia, bardzo łatwo jest się zgubić, zwłaszcza na rozjazdach. Największym problemem są jednak końskie kupy. Pomimo tego, że koniarze mają wyznaczone swoje ścieżki do jazdy, to jednak pchają się na nasze. Poza tym od kopyt powstają na ścieżkach wgniecenia, po których bardzo niewygodnie się jeździ – dodaje.

Gmina jest bezradna
– Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej skargi w tej sprawie. Zresztą ograniczyć ewentualnie ruch konny może jedynie Nadleśnictwo Chojnów, zarządca lasu, my możemy jedynie przekazywać im sugestie, nie mamy natomiast możliwości tworzenia przepisów prawnych. Zawsze staramy się szukać takich rozwiązań, aby ludziom ułatwić życie, ale akurat w tej sprawie żadne pismo do nas nie wpłynęło – dowiedzieliśmy się w Urzędzie Gminy w Podkowie Leśnej.

Walka z naturą i z człowiekiem
Tymczasem Sławomir Mydłowski – nadleśniczy z Nadleśnictwa Chojnów, zarządcy lasu w Podkowie Leśnej twierdzi, iż pracownicy starają się dbać tam o czystość i przestrzeganie obowiązujących przepisów, nie zawsze to jednak jest proste: – Nadleśnictwo Chojnów nieustannie wykonuje prace porządkowe na terenie zarządzanych lasów (…). Zadanie to zlecone jest firmie zewnętrznej. Z dużą starannością wyszukiwane są przez Służbę Leśną tzw. dzikie wysypiska oraz inne zaśmiecone miejsca, a następnie likwidowane przez wspomnianą firmę. Postęp i skuteczność prac jest ograniczona poziomem zaśmiecenia lasów. Dlatego, niestety, często zadanie to przypomina „walkę z wiatrakami”. (…) Ponadto w ciągłej przejezdności utrzymywane są wszystkie drogi leśne. (…) Ścieżki rowerowe przebiegają właśnie głównie takimi drogami leśnymi a więc są przejezdne. Koniecznie należy zaznaczyć, że Nadleśnictwo nie jest w stanie natychmiast usunąć każdej przeszkody, co wynika z charakteru terenu i naturalnego procesu zrzucania gałęzi przez drzewa. Czy trasy konne kolidują ze ścieżkami rowerowymi? Tak, ale w niewielkim stopniu. (…) Pamiętać jednak należy, że nie ma możliwości pełnego odizolowania wyznaczanych ścieżek rowerowych od szlaków konnych znajdujących się w jednym kompleksie leśnym. (…) Oczywiście rozłączenie ruchu rowerowego od ruchu konnego nie eliminuje przypadków niewłaściwego korzystania z infrastruktury turystycznej, co zauważył Czytelnik Gazety WPR.

Występują przypadki jazdy konnej po  ścieżkach rowerowych (poza wyznaczonymi szlakami) i odwrotnie – rowerzyści czasami próbują jazdy szlakami konnymi. Świadczy to o niskiej kulturze osobistej części osób odwiedzających lasy (…) i prowadzi czasami do sytuacji konfliktowych. Nadleśnictwo Chojnów  nie jest w stanie zapobiec wszystkim takim sytuacjom. Jednocześnie należy zaznaczyć, że trasy rowerowe i szlaki konne przebiegające przez las nie są oświetlone i korzystanie z nich nocą nie jest do końca bezpieczne i wskazane.

Rowerzyści nie są lepsi
W Podkowie Leśnej i okolicach działa około 10 stadnin. Janina Kurek ze stadniny TKKF Podkowa Leśna twierdzi, że jeźdźcy starają się nie wchodzić rowerzystom w drogę. – Nie wiem, jak inni, ale my staramy się przestrzegać przepisów, żyć ze wszystkimi w zgodzie i ze zrozumieniem podchodzić do problemów, choć rowerzyści wcale nie są lepsi, bo sami jeżdżą po ścieżkach konnych. A my wcale się nie pchamy na ścieżki rowerowe, ponieważ są dla nas za wąskie, a obecnie, ze względu na porę roku, nasze konie w ogóle nie jeżdżą – mówi.

Quady, motocrossy i grzybiarze
Janina Kurek twierdzi, ze jeźdźcy nie tylko sami przestrzegają przepisy, ale również starają się pilnować porządku wśród innych użytkowników lasu, choć, jak mówi, wcale nie jest to proste. – Najgorsi są chyba grzybiarze. Zostawiają po sobie czasem niesamowity bałagan: pełno śmieci, torby, puszki, samochody zaparkowane w środku lasu – to wcale nierzadki widok. Prawdziwą zmorą są również rajdy motocrossowe i wyścigi na quadach na leśnych drogach. W tym przypadku ludzie także nie znają umiaru – denerwuje się.

Nie pozostaje zatem nic innego, jak życzyć wszystkim miłośnikom spędzania czasu w lesie, zgodnego współżycia, a przede wszystkim przestrzegania przepisów w nim obowiązujących. Wtedy z pewnością wszystkim będzie żyło się lepiej, wygodniej i spokojniej.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.