Nikt nic nie może

Region

Policja ma gdzieś nieprawidłowo parkujące samochody, które blokują mieszkańcom dojazd do domów. Firma energetyczna nic sobie nie robi z tego, że słupy sieci energetycznej stoją w świetle wjazdów na posesje. Dla mieszkańca Piastowa, który od lat zmaga się z taką sytuacją nie ma nadziei. Okazuje się, że z jakichś bliżej nieokreślonych powodów piastowska policja jest bezradna wobec kierowców nie przestrzegających przepisów. A przesunięcie trzech słupów tak, by stały zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, to zadanie wykraczające poza wyobraźnię i możliwości firmy zajmującej się dostawą energii elektrycznej i zarządzaniem siecią energetyczną.

Do redakcji nadszedł list. Nadawca, pan Marek P., skarży się na brak reakcji ze strony instytucji, które mają dbać o przestrzeganie i egzekwowanie prawa i porządku w mieście oraz na opieszałość miejscowych władz.

Policja bagatelizuje
„Szanowny Panie Redaktorze, wielokrotnie poruszacie na łamach swojego tygodnika temat bezmyślnego parkowania aut na ulicach i osiedlach utrudniających dojazd lub wjazd na teren posesji itp. (…) Ja od dwudziestu lat proszę władze miasta i policję o ukrócenie procederu notorycznego blokowania dojazdu do mojej posesji przy ulicy Paderewskiego w Piastowie w sąsiedztwie Szkoły Podstawowej Nr 4. (…) Co z tego, że są odpowiednie regulacje prawne w kodeksie drogowym, policja kładzie lachę na wszystko, grożąc że wystawi mi mandat karny za uszkodzenie pojazdu, bezmyślnie blokującego wjazd do mojej posesji. (…) Z poważaniem. Marek P.” (skrót treści listu dokonany przez redakcję)

Władza nie reaguje
Na dowód swojej prawdomówności pan Marek załączył kilkanaście zdjęć parkujących samochodów osobowych, busów, a nawet autokarów uniemożliwiających wjazd na jego podwórko oraz obfitą korespondencję kierowaną do policji, burmistrza, piastowskiej rady miasta i starostwa powiatowego, w której prosi o pomoc i interwencję. Niektóre z pism pochodzą jeszcze z sierpnia 2003 roku.

– Mimo moich pism ta sytuacja nie zmienia się od lat – opowiada Marek P. – Po obu stronach 
ul. Paderewskiego, na całej długości, obowiązuje zakaz zatrzymywania. Jezdnia jest tak wąska, że parkujące tu wbrew zakazowi samochody blokują przejazd ulicą. Ale najgorsze jest to, że uniemożliwiają wjazd i wyjazd na moją posesję. Gdy zwracam uwagę kierowcom, słyszę wulgarne słowa, wyzwiska i pogróżki pod moim adresem. Ani policja, ani władze miasta nie potrafią temu zaradzić, ani skutecznie zareagować. Nie chodzi o to, aby karać kierowców mandatami, ale abym mógł dostać się do swojego miejsca pracy i zamieszkania – dodaje.

Sprawdzamy na miejscu
Pod wymienionym adresem zarejestrowane są dwa gospodarstwa rolne. Właścicielem jednego z nich jest Marek P. Tu mieszka i prowadzi działalność. Dodatkowo opiekuje się niepełnosprawną matką. Do transportu produktów koniecznych w prowadzeniu gospodarstwa rolnego wykorzystuje auto ciężarowe. I nie może nim wjechać na teren swojej posesji, bo wąska uliczka jest notorycznie pozastawiana. Mimo obowiązujących zakazów nie tylko parkowania, ale nawet zatrzymywania. Jakby tego było mało, sytuację komplikuje słup energetyczny ustawiony zamiast przy ogrodzeniu, dwa metry od jego linii, a na dodatek w świetle bramy.

Na całej długości ul. Paderewskiego stoją jeszcze takie trzy. Wyglądają jakby zakład energetyczny ustawił je specjalnie po to, aby utrudnić życie mieszkańcom kilku posesji. – Prosiłem, aby zakład słup przesunął, ale stwierdzili, że nie ma takiej możliwości. Chyba, że sam pokryję koszt całej operacji – mówi rozżalony pan Marek. – Ale dlaczego mam płacić za czyjś brak wyobraźni? Płacę podatki i mam prawo domagać się, by nie utrudniano mi działalności, a moje zastrzeżenia traktowano poważnie i z należytą uwagą.

Kto podejmie decyzję
Też tak uważamy. Choćby dlatego, że jednym z najważniejszych celów, dla których powstał samorząd i jego struktury, była potrzeba rozwiązywania i zaspokajania najpilniejszych potrzeb mieszkańców. Dlaczego zamiast zakończyć sprawę jedną prostą decyzją, kilka poważnych instytucji prowadzi latami niezrozumiały spór i proceduralną przepychankę?

Pisma, odpowiedzi, monity, odwołania, oskarżenia o opieszałość, posiedzenia komisji rewizyjnej, oddalanie zarzutów, interwencje prasowe, pytania, wyjaśnienia. Panowie decydenci, urzędnicy i radni! Czy naprawdę nie macie nic poważniejszego do roboty? Czy nie prościej byłoby wspólnie z właścicielem słupów po prostu sprawę załatwić?

Kto ma słupy ten ma władzę
Zwróciliśmy się do właściciela słupów i linii energetycznej PGE Dystrybucja S.A. z zapytaniem, czy byłaby możliwość przesunięcia słupa utrudniającego wjazd na posesję pana Marka np. w porozumieniu z gminą Piastów, aby po wielu latach starań i jałowej wymiany korespondencji wreszcie jakoś sprawę zakończyć. W odpowiedzi dyrekcja rejonu poinformowała nas, że „linia wybudowana została na początku lat 70. na podstawie prawomocnych decyzji”, a „właściciele działek nie wnosili żadnych uwag i zastrzeżeń dotyczących usytuowania naszych urządzeń.

W trakcie wizji lokalnej okazało się, że żaden słup nie stoi w świetle bramy wjazdowej. Niemniej jednak jeden stojący na granicy dwóch działek może powodować trudności z wjazdem na posesję.” Zaś przesuniecie słupów może być wykonane na koszt wnioskodawcy po złożeniu wniosku o zgodę, określeniu warunków technicznych i podpisaniu stosownej umowy. Wniosek może złożyć zarówno osoba zainteresowana jak i gmina.

A może po prostu 
sprawę załatwić?
Czyli mówiąc najprościej: chcesz pan wjechać na swoje podwórko, zapłać albo próbuj pan dalej. My jesteśmy w porządku, bo to nie my, a komuniści 40 lat temu spieprzyli sprawę. Trzeba było protestować wtedy, a nie zawracać nam głowę teraz. Rzetelną prawdą jest, że mieszkańcy nie wnosili wówczas uwag ani zastrzeżeń do waszych urządzeń, bo wtedy o firmie PGE Dystrybucja S.A. nikt nie słyszał, a nawet nie śnił, a urządzenia były wspólną socjalistyczną własnością. Uliczka prawdopodobnie była mało znaczącą drogą gruntową, a dzieci raczej nikt do szkoły własnym samochodem nie podwoził, więc i miejsca było dość.
Ale od tego czasu sytuacja nieco się zmieniła. Choć nie dla wszystkich i nie dla każdego. Dla pana Marka jakby niekoniecznie i nie do końca. Samorządy, rady, komisje, konsultacje, wnioski, pisma, odpowiedzi, odwołania… a na własne podwórko wjechać nie idzie.

A może by tak, Panowie, w trybie wyborczym? Wykopać dołek półtora metra dalej, podjechać małym dźwigiem, wstawić do niego słup, przysypać i byłoby po sprawie. Niemożliwe? Cóż, czasami bywa i tak, że łatwiej zmienić ustrój niż sposób myślenia.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.