Pruszkowska „afera billboardowa”

Region

W materiale opublikowanym w ostatnim numerze WPR, poświęconym przedwyborczej gorączce, która ogarnęła członków i sympatyków niektórych komitetów wyborczych, zamieściłem fotografię zniszczonego billboardu będącego własnością Wojciecha Gawkowskiego, jednego z kandydatów na prezydenta Pruszkowa w najbliższych wyborach do samorządu.

Okazały pięciometrowej długości plakat z dumnym hasłem: „Pruszków – Nowa marka i odręcznym podpisem kandydata pojawił się w ubiegły wtorek na tablicy reklamowej ustawionej przy ogrodzeniu Miejskiego Zarządu Obiektów Sportowych. Już następnego dnia przed południem dotarła do niego wiadomość, że większa część hasła oraz jego nazwisko zostało przez kogoś starannie zamalowane. Pozostał napis Pruszków, a poniżej trzy samotne wykrzykniki. Dla podkreślenia efektu działań, czy ku przestrodze?
Podwójny niefart
Kandydat zgłosił szkodę na policji. O incydencie zawiadomił także naszą redakcję. Doradzaliśmy  zachowanie spokoju i cierpliwość w oczekiwaniu na wyjaśnienie sprawy przez właściwe organa. Jakież było nasze zdziwienie, gdy już w następny poniedziałek około południa otrzymaliśmy kolejną informację, że naklejony w miejsce zniszczonego nowy billboard tego samego kandydata jest aktualnie zrywany. Udaliśmy się na miejsce, aby udokumentować zdarzenie. Tam okazało się, że zrywającymi są pracownicy Miejskiego Zarządu Obiektów Sportowych, a plakat usuwany jest na wyraźne polecenie… dyrektora obiektu. 
Obowiązek czy nadgorliwość? 
Zapytaliśmy dyrektora czy uważa, że decyzja o zniszczeniu cudzej własności była właściwa i zgodna z prawem, a zamalowanie, albo jak w drugim przypadku prymitywne zerwanie plakatu, były działaniami koniecznymi i uzasadnionymi?
– Tablica jest naszą własnością – wyjaśnia Józef Binda, dyrektor MZOS. – Jest przedmiotem najmu na rzecz kliniki stomatologicznej. Zgodnie z umową ma ona prawo zamieszczania na niej tylko własnej reklamy. Umowa nie obejmuje prawa najmowania tablicy reklamowej na rzecz osób trzecich. To odnośnie do prawa. Co do sposobu działania. Może nie prymitywne, a raczej proste i skuteczne. Jak niby pozbyć się namalowanego graffiti? Jeżeli osoba reprezentująca stronę umowy nie potrafi zareagować ani powiedzieć, czy i komu udostępniła  miejsce na reklamę, to mam prawo przypuszczać, że może też o tym nie wie. Może Dentika padła ofiarą kampanii wyborczej? Tak więc działanie uważam za uzasadnione – argumentuje.
Przeciwko mieniu i imieniu
Odmiennego zdania jest Wojciech Gawkowski, kandydat na prezydenta Pruszkowa i właściciel zniszczonych plakatów. – Mój billboard umieszczony został na planszy za wiedzą i zgodą firmy Dentika, która od wielu lat wynajmuje stelaż w tym miejscu. Wszelkie uzgodnienia zawierał w moim imieniu sztab wyborczy – mówi Gawkowski. – Jeśli umieszczenie plakatu było niezgodne z umową, MZOS powinien zażądać usunięcia go. Uważam, że decyzja o zniszczeniu była działaniem zbyt daleko idącym i nieuzasadnionym. Obydwa przypadki zgłosiłem policji, a sprawa prawdopodobnie znajdzie swój finał w prokuraturze – dodaje.
Szczególna motywacja?
Póki co, obie strony sporu pozostają przy swoich poglądach i nie ustępują. I obydwu szczerze i po ludzku współczuję, bo tracą energię, spokój i czas. Na czym polega szczególna sytuacja i drugie dno tego przypadku? Niech na razie pozostanie bez odpowiedzi. Przynajmniej do czasu ogłoszenia wyników wyborów. Ale, zapewniam, istnieje. Całe zamieszanie spróbuję skwitować prostym stwierdzeniem. Z dużej chmury mały deszcz. Ale jakie miasto, taka afera.             
  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.