Pruszkowscy cykliści zostali bez pieniędzy

Region

Już wkrótce, Kolarski Klub Sportowy Pruszkowskie Towarzystwo Cyklistów może upaść. Powodem jest brak pieniędzy na działalność. Miasto wstrzymało w tym roku dotacje dla klubu, bo po kontroli okazało się, że ubiegłoroczne dotacje zostały wydane niezgodnie z przepisami.

Od stycznia do marca 2010 r. pruszkowski Urząd Miejski przeprowadził w klubie kontrolę wydatków z dwóch dotacji w kwotach 40 tys. zł i 100 tys. zł, które w 2009 r. miasto udzieliło PTC. Pierwsza z dotacji przeznaczona była na sport kwalifikowany (szkolenie w sekcji kolarstwa), druga – na szkolenie dzieci i młodzieży w sekcji kolarstwa.

Niezgodnie z przeznaczeniem

Urząd miasta zakwestionował sposób wydawania tych pieniędzy i polecił klubowi zwrócić prawie 90 tys. zł z łącznej kwoty 140 tys. zł. Kontrolerzy dopatrzyli się, że z 40 tys. zł przeznaczonych na udział w zawodach aż 38,7 tys. zł rozliczono jako zwrot kosztów za używanie samochodów prywatnych do wyjazdów służbowych.

Zwrócili także uwagę na brak dowodów zapłaty za niektóre faktury i składek na ZUS od wynagrodzeń pracowników. Za niezasadne uznano także wydatki na niektóre zakupy, m.in. artykułów spożywczych.

Żeby dostać, trzeba oddać

Efekt kontroli był taki, że miasto postanowiło wstrzymać tegoroczną dotację dla PTC, dopóki klub nie zwróci pieniędzy nieprawidłowo wydanych w ubiegłym roku. – Nie mamy żadnych sponsorów. Utrzymujemy naszą działalność z dotacji miasta, a jednak osiągamy bardzo dobre wyniki sportowe – tłumaczy wiceprezes PTC Henryk Woźniak. – W ubiegłym roku nasi zawodnicy zdobyli dwa medale mistrzostw świata, jeden Puchar Świata, sześć medali mistrzostw Europy i 42 medale mistrzostw Polski – wylicza.

– Dobry wynik sportowy nie może usprawiedliwiać łamania prawa – kontrargumentuje Andrzej Królikowski, wiceprezydent Pruszkowa. Tłumaczy też, że trudno znaleźć usprawiedliwienie dla brakujących dowodów wpłaty np. składek na ZUS. Wiceprezes Woźniak przyznaje, że z płaceniem tych składek były problemy.

– Kwota ponad 38 tys. zł wydana jako zwrot kosztów za używanie prywatnych samochodów to zwrot kosztów za paliwo. Klub nie ma własnego pojazdu, a na szosie musi kolarzom towarzyszyć samochód. Używaliśmy więc własnych aut – wyjaśnia trener Grzegorz Ratajczyk.

Dotacje nie są dla klubu

– Klub uzyskał dotacje w drodze konkursu – mówi Królikowski. – Zadeklarował, że spełnia określone warunki i zobowiązał się ich dotrzymać – dodaje.

Zdaniem wiceprezydenta, jeśli działacze wiedzieli, że nie mają klubowego samochodu, to znaczy, że nie byli w stanie sprostać zadaniu, którego się podjęli. – Dotacje publiczne są dotacjami przedmiotowymi, a nie podmiotowymi – wyjaśnia Królikowski. – Nie są przeznaczone na działalność klubu, lecz na realizację konkretnego zadania, w tym przypadku na szkolenie kolarzy.

Odwołanie bez argumentów

PTC zarzuca, że miasto nie dba o osiągający dobre wyniki sportowe klub. Miasto odpowiada, że nie może tolerować działalności stowarzyszenia, które nie potrafi rozliczyć się z dotacji. – Zwłaszcza, że to jedyny taki przypadek w Pruszkowie – podkreśla Królikowski. – A mamy tu przeszło 50 stowarzyszeń, które znakomicie sprawdzają się w działalności dla dobra publicznego, z których połowa korzysta z miejskich dotacji.

PTC odwołało się od wyników kontroli do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie. Odwołanie uargumentowało tym, że o prawidłowym wydaniu ubiegłorocznej dotacji świadczą dobre wyniki sportowe. Trudno jednak spodziewać się pozytywnego dla klubu rozstrzygnięcia, bo zabrakło mu merytorycznych argumentów świadczących o tym, że to miasto się myli.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.