Sposób na reklamowy bałagan?

Region

Czy jest szansa na uporządkowanie reklamowej samowoli i skuteczne przeciwdziałanie dalszej dewastacji przestrzeni publicznej? Może kiedyś. Obowiązujące uregulowania prawne, określające zasady umieszczania reklam zamiast systematyzować i normować jeszcze bardziej dezorganizuje sytuację. W imię wolności gospodarczej.

Przyczepy oklejone ogłoszeniami zaparkowane w centrach miast, dziesiątki agresywnych świecących ekranów przy szosach, setki krzykliwych billboardów i tandetnych plansz, tysiące byle jakich plakatów, ogłoszeń i wywieszek i na każdym kroku atakujących nas niepotrzebnymi informacjami. Każda w odmiennej formie, wielkości, kształcie i kolorze wprowadzają kompletny przestrzenny chaos oraz estetyczny i informacyjny bałagan.

Od lat brak jest jasnych, i efektywnych narzędzi prawnych, pozwalających na skuteczne działania. Samorządy nie radziły sobie z problemem, bo ich realne możliwości są ograniczone, a w większości przypadków praktycznie prawie żadne. Nawet w tych miejscowościach, w których istnieje stanowisko miejskiego plastyka, którego zadaniem jest czuwanie nad jednością i spójnością estetyczną przestrzeni publicznej. Potrzebne były regulacje ustawowe.

Porządek być musi

Apele i inicjatywy zmierzające do uporządkowania przestrzeni publicznej podejmowane przez  środowiska plastyków, urbanistów i architektów oraz organizacje społeczne trafiały od lat w próżnię.

Ministerstwo infrastruktury zamiast poprzeć  wniosek wprowadzenia ustawowych uregulowań dotyczących reklamy zewnętrznej poszło po najmniejszej linii oporu i zdecydowało się na wariant zastępczy. Zaproponowało by w ramach nowelizacji ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym stworzyć nowe narzędzie „miejscowe przepisy urbanistyczne”.

Przyjęte w czerwcu br. przez Sejm przepisy zrzucają odpowie-dzialność na samorządy gminne. Dają one możliwość (ale nie nakazują) ustalania „zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic i urządzeń reklamowych” na swoim terenie. Mogą określać „ich gabaryty, standardy jakościowe, oraz rodzaje materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane”. Przepisy nie definiują pojęcia przestrzeni publicznej czy reklamy, ani nie dają możliwości stosowania kar w stosunku do podmiotów niestosujących się do zaleceń.
Znaczy to mniej więcej tyle, że nowelizacja, zamiast normować jednolite i spójne kryteria dla wszystkich, wprowadza dowolność i w rezultacie jeszcze większy bałagan. Czyli najkrócej: róbta co chceta.

Takie prawo, jaka gmina

W Polsce istnieje 2479 gmin. Jedne poradzą sobie z zadaniem lepiej, inne gorzej. Zapewne łatwiej uporają się gminy, które zatrudniają plastyka miejskiego.

W Pruszkowie stanowisko nie istnieje już od kilkunastu lat. Miasto stara się radzić sobie jak może. Kanony estetyczne kształtują urzędnicy wydziału architektury, a w szczególnie trudnych przypadkach pomagają radnym specjalnie powoływane komisje ekspertów.

Na szczęście, reklama to nie pomnik, więc ich opinie w tej kwestii nie muszą być konieczne w każdym przypadku. Wystarczy by mrugający ekran, tablica, czy inny reklamowy element spełniał kryteria estetyczne zapisane w miejscowym planie urbanistycznym. Czyli mieścił się w uniwersalnym kanonie piękna ustalonym kolegialnie i demokratycznie przez większościową koalicję.
I tu jest pewien kłopot. Bo nie od dziś wiadomo, że nie to jest piękne, co piękne, a to, co się komu podoba.                            

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.