Nielegalne pojemniki

Region

Pojemniki na odzież używaną, które możemy zobaczyć przy wielu pruszkowskich ulicach, zostały postawione nielegalnie. Strażnicy miejscy rozpoczęli walkę z ich właścicielem, firmą Wtórpol.

Od kilku lat w różnych miejscach Pruszkowa stoją pojemniki m.in. na używaną odzież. Można do nich wrzucać używane ubrania, bieliznę, ręczniki, pościel, koce, pledy, pierzyny czy buty.  Niegdyś widniało na nich logo Polskiego Czerwonego Krzyża. A firma odbierająca rzeczy z pojemników przekazywała część dochodu na cele statutowe PCK. Dziś emblematu już nie ma. PCK rozwiązało umowę z prywatną firmą, która tak pozyskane rzeczy sprzedaje w sieci 60 własnych sklepów, eksportuje do Afryki, Azji, Europy Zachodniej oraz przetwarza na tzw. czyściwo.

Niby nic złego. Ktoś robi biznes. Problem w tym, że pojemniki stojące przy drogach są samowolną. Postawiono je bez zgody właściciela terenu, czyli miasta.

Nie dla ubogich

Mimo, że logo PCK nie ma już na pojemnikach, to ludzie nadal są przekonani, że wrzucając tam odzież pomagają ubogim. – Od kiedy pamiętam wkładam do tych pojemników ubrania, których już nie noszę. Niektóre ubrałam kilka razy, a niektóre są całkiem nowe, nawet nie noszone, jeszcze z metkami – mówi Magda, studentka z Pruszkowa. – Robię to, by pomóc tym, których nie stać na kupno ubrań. Nie miałam pojęcia, że trafia to do prywatnej firmy, która sprzedaje to dalej – dodaje.

Stawiają gdzie popadnie    

Pojemników w mieście jest sporo. Sprawa ich stawiania to istna „wolna amerykanka”. Jan Maćkowiak, rzecznik prasowy firmy Wtórpol, przyznaje, że pojemniki na zużytą odzież stawiane są bez zezwoleń i w przypadkowych miejscach. – Czasem tak się zdarza, choć staramy się by stawiane były legalnie. Nasi przedstawiciele wybierają dla nich takie miejsca, by ludzie mieli do nich łatwy i wygodny dostęp. Być może nie zawsze są zorientowani, jak wygląda kwestia własności danego terenu, albo robią to omyłkowo  – tłumaczy Maćkowiak.

Jak się z tym uporać?    

Pojemniki Wtórpolu nie mają prawa stać na terenach podległych miastu. – Po tym jak PCK rozwiązało umowę z  firmą, my także ją zerwaliśmy. Dlatego pojemniki stojące na naszym terenie są samowolną – mówi wiceprezydent Andrzej Królikowski. – Co roku firma ta przysyła nam propozycję zawarcia umowy, my za każdym razem odmawiamy – dodaje. Zapewnia, że monitowali o usunięcie pojemników, zaznaczając że miasto nie zgadza się na ich postawienie. Niestety, do tej po-ry bezskutecznie.

Wiceprezydent nie ma pomysłu co zrobić z niechcianymi pojemnikami. – Nie wolno nam ich usunąć od tak. Jest na nich znak firmowy i mogłoby być to uznane za kradzież. Poza tym prezydent miasta nie odpowiada za prywatną działalność gospodarczą – twierdzi Królikowski.

Władze Pruszkowa nie wiedzą co począć, ale rozwiązanie znaleźli już Strażnicy Miejscy, podlegli właśnie prezydentowi.

Jest sposób

Miesiąc temu do właściciela firmy wysłano pismo z wezwaniem do zabrania pojemników. – Chodzi o takie, które bez zezwolenia zajmują pas drogowy należący do miasta – mówi Włodzimierz Majchrzak, komendant Straży Miejskiej. – Do tej pory nie mamy żadnej odpowiedzi. Jeśli dalej tak będzie to, sprawa wkrótce trafi do sądu karnego – dodaje komendant.

Czy strażnicy nie mogą sami ich usunąć, skoro istnieje podstawa prawna do postawienia zarzutu o zajmowanie terenu bez zezwolenia? Okazuje się że tak, tylko władze miasta musiałyby chcieć to zrobić, a do tego się nie kwapią.

– Gmina musiałaby wskazać nam miejsce, gdzie mielibyśmy przenieść pojemniki. Trzeba je także zabezpieczyć. Taką operację trzeba dobrze zaplanować i znaleźć na nią środki.   

Wszystko wskazuje więc na to, że nielegalne pojemniki wkrótce znikną z naszych ulic. Jeśli Wtórpol nie zabierze ich sam, to zmusi ich do tego wyrok sądowy.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.