Asfaltu nie będzie, bo sąsiad pilnuje litery prawa

Region

Biegnąca wzdłuż torów kolejki WKD ulica Grodziska łącząca Owczarnię z Podkową Leśną robi wrażenie niedokończonej inwestycji dwóch gmin. Na wysokości posesji nr 7 doprowadzony z obu stron asfalt urywa się nagle, a zastępuje go dziurawa droga gruntowa.

– Mielibyśmy całkiem wygodny dojazd asfaltową ulicą gdyby nie ta dwudziestometrowa wyrwa na szerokość całej działki – skarżą się mieszkańcy. Ulica Grodziska, choć nie jest specjalnie ruchliwą arterią komunikacyjną, to z racji swojego przebiegu wzdłuż torów stanowi dla okolicy wygodne połączenie drogowe. Trudno jest tu wytyczyć jakiś objazd dziurawego odcinka bocznymi drogami, bo są to nieutwardzone jeszcze ulice dojazdowe do posesji mieszkalnych. Interwencje w urzędzie gminy by uzupełnić brakujący odcinek asfaltu na Grodziskiej nie przynoszą żadnego skutku.

– Nie mogliśmy położyć asfaltu na szerokości posesji nr 7 bo kategorycznie sprzeciwił się temu właściciel tej działki – odpowiada nam Łukasz Siekierski z Urzędu Gminy w Brwinowie. – Nie zgadza się on nawet na utwardzenie tej drogi szutrem. To jest jego celowe działanie, by wywalczyć odszkodowanie za zajęty pod drogę pas jego działki, jednak gminy na to nie stać – dodaje Siekierski.

Właściciel działki jednak zaprzecza słowom urzędników. – Spór nie dotyczy odszkodowania za pas drogowy, którego konieczności nie kwestionuję – tłumaczy nam Andrzej Mordwiłko.– Problem w tym, że droga nie idzie zgodnie z wytyczeniem geodezyjnym krawędzią mojej działki, dokładnie wzdłuż linii kolejki WKD. Wchodzi na moją posesję zabierając oprócz przeznaczonych na nią 241 m2, dodatkowo
114 m2 gruntu, za który płacę podatki. Ja chce tylko, by droga przebiegała zgodnie z planami – dodaje.

Sprawa trafiła już nawet do sądu. Cała sytuacja trwa już kilka lat, a w tym czasie okoliczni mieszkańcy zmuszeni są do jeżdżenia dziurawą drogą. – Ten pan nie mieszka tu na stałe, a działkę wykorzystuje jedynie rekreacyjnie, tym łatwiej więc przychodzi mu nie liczenie się z naszymi opiniami – opowiadają zbulwersowani najbliżsi sąsiedzi. Kilkakrotnie byli już u niego z sąsiedzką delegacją żeby nakłonić go do zmiany stanowiska, niestety bezskutecznie. –  Wyprosił nas za drzwi. Nie obchodzi go zupełnie, że jego upór szkodzi nam wszystkim
– mówią sąsiedzi. Właściciel działki zniechęcił do siebie już całą okolicę.

Przez brak asfaltu i ogromne dziury mieszkańcy ul. Grodziskiej znacznie częściej niszczą swoje auta. – Z powodu tych dziur już dwukrotnie byłem zmuszony naprawiać zawieszenie w samochodzie, a muszę tędy codziennie jeździć do pracy w Pruszkowie – mówi Zdzisław Machniewski z sąsiedniej ulicy Bony. Nie może zrozumieć jak to jest możliwe, by prawo pozwalało na tego rodzaju drogowe „liberum veto”. – Skoro jest to droga publiczna w zarządzie gminnym, to gmina powinna mieć pełne prawo decydowania o jej wyglądzie, bez względu na toczące się postępowania własnościowe – dodaje Machniewski.

Jego zdaniem, gdyby każdy podchodzili do służebności pasa drogowego wytyczonego kosztem krawędzi działek, w taki sam sposób jak jego sąsiad, to zbudowanie dróg dojazdowych nie byłoby w ogóle możliwe.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.