Przejścia przez tory tylko dla wybranych

Region

Plany modernizacji linii PKP dla potrzeb szybkiej kolei budzą mieszaneuczucia mieszkańców naszego regionu. Powstanie nowoczesnej komunikacji kolejowej to konieczność. Tylko efekty poniesionego trudu są takie ... jak zwykle.

Po artykule w poprzednim numerze WPR rozpisały się redakcyjne maile. „To nie tylko kwestia likwidowanych dzikich przejść – zwracają uwagę czytelnicy – Szybka kolej z jej zabezpieczeniami praktycznie rozetnie nasze gminy na dwie części i bardzo utrudni komunikację poprzeczną”. Zapoznając się z planem modernizacji trudno nie zgodzić się z takim poglądem.

Wymiana torowisk, projektowane ekrany dźwiękochłonne w pobliżu domów mieszkalnych oraz maty antywibracyjne w okolicach stacji kolejowych – to wszystko zdawało się świadczyć o dobrej woli inwestora, by zgodnie z obowiązującymi normami maksymalnie zmniejszyć uciążliwości dla mieszkańców. Ale…

Jak się okazuje, ekrany staną na razie jedynie po północnej stronie torowiska, te zaplanowane po południowej, muszą zaczekać do modernizacji przyległej linii podmiejskiej. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo.

Maty antywibracyjne stosowane będą tylko przy stacjach usytuowanych w gęstej zabudowie mieszkalnej. Oszczędnościowy program rozbudowy infrastruktury przewiduje likwidację wielu kładek i przejść dla pieszych. Ale nie ma rozwiązań alternatywnych.

– W projekcie stawia się na podziemne przejścia dla pieszych – mówi Łukasz Oleszczuk, specjalista ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji – Będzie to głównie kosmetyczne remontowanie istniejących przejść, a nie budowa nowych. Nadal nie myśli się przy tym np. o ludziach niepełnosprawnych. Sam pomysł przejść podziemnych też nie jest zbyt szczęśliwy. Choćby ze względu na kłopoty z utrzymywaniem porządku i bezpieczeństwo. Bardziej racjonalne byłyby kładki nad torami.

Komunikacja pomiędzy obiema stronami linii to największy problem tego projektu. Likwidacja funkcjonujących dzikich przejść, o czym już pisaliśmy, powinna za sobą pociągnąć budowę alternatywnych rozwiązań. Kolej nie widzi problemu – zapytany przez nas rzecznik PLK, Robert Kuczyński odpowiedział (cyt.): „Jeżeli chodzi o tzw.: „dzikie przejścia” między Pruszkowem i Piastowem oraz w Brwinowie nie powstaną tam kładki, ani przejścia podziemne, ponieważ nie ma tego uwzględnionego w decyzji lokalizacyjnej”.  A przecież to nie kto inny, a właśnie kolej nie uwzględniła ich w tej decyzji.

Największe jednak zdziwienie budzi porównanie ilości przejść i przejazdów, które mają funkcjonować w naszym regionie po modernizacji: np. w Piastowie (23 tys. mieszk.) – 1 wiadukt, 1 tunel pieszy; w Brwinowie (12 tys. mieszk.) – 1 tunel pieszo-samochodowy. Za to w nieodległym Jaktorowie (910 mieszk.) – 2 tunele samochodowe, 1 tunel dla pieszych, a do tego jeszcze wykonana przez kolej nawierzchnia równoległej do torów ul. Ułanów. Czym zasłużył sobie niewielki Jaktorów na tak specjalne traktowanie?

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.