Przedszkole zamiast szkoły?

Region

Przedszkolna reforma nakładająca się na roczniki wyżu demograficznego,przysparza samorządom wiele kłopotów z brakiem miejsc w placówkach. Starają sobie z tym radzić podejmując budowę nowych placówek lub próbując reanimacji tych, które zamknięto kilkanaście lat temu z powodu braku dzieci w latach niżowych.

Taka właśnie sytuacja ma miejsce w Piastowie. Budynek „Willi Millera” przy ul. Bohaterów Wolności 23 zaadaptowany po wojnie na przedszkole, pełnił tę funkcję przez lata. Blisko 20 lat temu przedszkole zlikwidowano z powodu niżu demograficznego. Budynek przejęło Piastowskie Towarzystwo Oświatowe, które wydzierżawiło obiekt na podstawową szkołę społeczną. Po kilku latach PTO uruchomiło również gimnazjum. Dzięki zaangażowaniu rodziców udało się wyremontować zniszczony budynek i doprowadzić go do stanu użyteczności.

Ekspertyza ratunkiem?

Ostatnio miasto postanowiło zorganizować w budynku trzy nowe oddziały przedszkolne. Problemem stały się jednak trudności w znalezieniu odpowiedniego obiektu, nadającego się na przeniesienie szkół.

– Nie jesteśmy szkołą prywatną nastawioną na zysk  i nie zarabiamy na naszej działalności – mówi Agata Woś ze społecznego zarządu PTO – Każda kwota, i z państwowej dotacji, i z czesnego wpłacanego przez rodziców, przeznaczana jest na działalność szkoły i na sukcesywne remontowanie budynku. Wiele prac remontowych, a także adaptacja ogrodu na plac zabaw, było wykonywanych przez rodziców społecznie. Dzięki temu mogliśmy w wielu przypadkach obniżać i tak niewysokie u nas czesne, by umożliwić uczęszczanie do naszej szkoły wszystkim chętnym, także tym z niezamożnych rodzin. Ewentualna konieczność wynajmowania dla szkoły innego budynku po cenach komercyjnych prawdopodobnie pozbawiła by nas takich możliwości.

Pewną nadzieją dla PTO okazały się wyniki ekspertyzy technicznej budynku wykonanej w kontekście planowanej adaptacji na przedszkole (pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu gazety). Koszty dostosowania budynku do odpowiednich norm wyniosłyby około 2 mln 600 tys. złotych, ponadto budynek byłby gotowy do użytku dopiero za około dwa lata.

 Z korzyścią dla wszystkich

Jak stwierdzili niektórzy radni – to zdecydowanie za dużo. Zarówno, jeśli chodzi o obecne możliwości finansowe miasta, jak i o czas oczekiwania mieszkańców na nowe miejsca w przedszkolach. Jak pokazują obecne prognozy oświatowe za dwa lata tłok w przedszkolach spowodowany reformą zostanie rozładowany, a obecny wyż demograficzny będzie się miał ku schyłkowi.

– W zaistniałej sytuacji przedstawiliśmy burmistrzowi i radzie miejskiej propozycję  alternatywną – mówi dyrektor szkół społecznych PTO, Leszek Szczuka – Wystąpiliśmy z ofertą utworzenia przez nas nowego 60-miejscowego przedszkola na prawach placówki miejskiej w budynku, który braliśmy pod uwagę jako zastępczy budynek szkolny. Jest to nowy budynek, z odpowiednim wyposażeniem i dla potrzeb przedszkolnych nadaje się on nawet bardziej niż na szkołę. Oczywiście propozycja zakłada, że szkoły zostają tu gdzie były, a jeśli udałoby się uzyskać od miasta wieloletnią umowę dzierżawy, umożliwiłoby to starania o pozyskanie środków na generalny remont budynku, co odciąży miejski budżet. Wydaje się, że ta propozycja zapewnia pozytywne rozwiązanie sytuacji dla wszystkich stron.

Rzeczywiście. Dobrze by było, gdyby zwyciężył zdrowy rozsądek i dobro dzieci, a nie inne względy.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.