Podstawowa szkoła przetrwania

Region

„Zajmijcie się sprawą bezpieczeństwa naszych dzieci”- piszą do nasrodzice uczniów pruszkowskiej Szkoły Podstawowej nr 6, coraz bardziej przerażeni ograniczeniami dojazdu jakimi otacza się ich szkoła.

„Szkoła ma dobrą lokalizację na dojazdy z dziećmi mieszkającymi w innych dzielnicach, bo stoi przy przelotowej ul. Armii Krajowej” – czytamy w liście czytelników – „Dlatego wielu w niej uczniów z osiedli, które nie mają własnych szkół, dowożeni są przez rodziców samochodami. Kłopot w tym, że  o ile łatwo jest tu dojechać, tak już z zatrzymaniem się i wypuszczeniem dziecka z samochodu jest coraz większy problem. Kiedyś można było bez kłopotu wjeżdżać na wewnętrzny dziedziniec szkolny i tam bezpiecznie wysadzić dzieci z samochodu, albo je do niego wprowadzić. W ubiegłym roku Pani Dyrektor kazała wjazd na dziedziniec zamknąć i teraz jest „czynny” dla rodziców dopiero po 15.30.  Od tego czasu musimy więc rano wypuszczać dzieci wprost na ulicę. Chociaż dzieje się to nie na bardzo ruchliwej Armii Krajowej, a na poprzecznej ul. Lipowej, to jednak zagrożenie jest również duże. To przecież jeden z dojazdów do Komorowa. Dodatkowo, ktoś wymyślił żeby ulicę odgrodzić od chodnika łańcuchami, uniemożliwiając w ten sposób bezpieczne wysiadanie prawymi drzwiami wprost na chodnik. W tej sytuacji wypuszczanie dzieci na lewo,  na jezdnię, przed nadjeżdżające samochody jest nieustannym igraniem z losem. Nieszczęście wisi w powietrzu. Czy żeby zmądrzeć musimy czekać aż stanie się coś złego?”

Sprawdziliśmy. W godzinach rozpoczynających się lekcji ruch na ulicy rzeczywiście jest duży, a wychodzące z samochodów na jezdnię dzieci, zajęte wyciąganiem za sobą tornistrów i worków, często w ogóle nie oglądają się, czy z tyłu coś nie nadjeżdża. Zagrożenie  wypadkiem jest rzeczywiście znaczne.

Zapytaliśmy dyrektor szkoły, Annę Tybora, czy dostrzega ten problem.

–  Decyzję o zamknięciu wjazdu na dziedziniec wewnętrzny podjęłam właśnie ze względu na bezpieczeństwo dzieci – mówi pani dyrektor – To jest miejsce, które często jest wprost zatłoczone dziećmi, a wjeżdżające samochody powodowały poważne zagrożenie wypadkiem. Narzekali na to też sami rodzice. Jesienią ubiegłego roku wystąpiłam do prezydenta miasta z pismem o wybudowanie wzdłuż ulicy zatoczek dla samochodów, ale jak na razie się to nie udało. Może w następnym budżecie miejskim znajdą się na to środki.          

Sprawdziliśmy obowiązujące przepisy, ale te dyskretnie milczą na temat zapewnienia bezpiecznej możliwości zatrzymywania się na ulicach przy szkołach. Zatem konflikt troski rodziców i obaw pani dyrektor – w obu przypadkach, jak się okazuje, o bezpieczeństwo dzieci – trzeba rozwiązać zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Podpowiada on, że z praktyką ulicznego wysiadania trzeba jak najszybciej skończyć, bo dzieci nie mają jeszcze nawyku zachowania ostrożności na ulicy. Jeśli nie uda się znaleźć jakiegoś kompromisu w sprawie wykorzystania dziedzińca, jak najszybsza budowa zatoczek będzie konieczna.  

Chyba, że SP nr 6, oprócz normalnego programu szkolnego, ma ambicję realizowania również programu szkoły przetrwania (w mieście).

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.