Walka o miejsca dla przedszkolaków trwa

Region

Wracamy do tematu tegorocznej, bardzo trudnej rekrutacji do przedszkoli. Jak z wyzwaniem radzą sobie samorządy?

Dwa tygodnie temu na łamach „Gazety WPR” i portalu WPR24.pl opisywaliśmy problemy związane z brakiem miejsc w publicznych placówkach przedszkolnych w Pruszkowie i Grodzisku. Na trudną sytuację złożyły się zmiany w całym systemie oświaty, w tym rezygnacja z pomysłu posłania dzieci 6-letnich do szkół podstawowych oraz objęcie prawem do wychowania przedszkolnego 3-latków, których rodzice wyrażą taką chęć. Jeszcze zanim rekrutacja do przedszkoli ruszyła, wiadomo było, że placówki czeka szturm.

Te przewidywania sprawdziły się, ale dopiero teraz samorządy mogą mówić o konkretnych liczbach, potrzebach i niestety, deficycie miejsc w przedszkolach publicznych. Dlaczego? Tu znów czynników jest kilka. Po pierwsze: o miejsce w przedszkolu dla swojej pociechy mogą ubiegać się rodzice dzieci zamieszkujących na danym terenie, ale niekoniecznie zameldowanych. To oznacza, że dopóki do urzędu nie wpłynie odpowiedni wniosek, ani dzieci ani ich rodzice nie figurują w żadnym gminnym rejestrze. Urzędnicy mogą więc jedynie szacować o jakiej liczbie maluchów jest mowa. Po drugie: dzieci młodsze niż 6-letnie nie mają obowiązku uczęszczania do przedszkola. To, czy będą korzystały z tej formy opieki zależy od woli ich rodziców. Jest to więc kolejny znak zapytania, który znika dopiero kiedy rekrutacja już się rozpocznie. 

W Pruszkowie po pierwszym etapie rekrutacji zabrakło 421 miejsc, w Grodzisku liczba nieprzyjętych dzieci jest również urzędnikom znana, jednak póki co, nie podają jej do publicznej wiadomości. – Nie chcemy budzić jeszcze większych emocji niż ta sprawa już wywołuje. Zapewniam, że dołożymy wszelkich starań, aby zapewnić miejsca wszystkim dzieciom. Drugi etap naboru zakończy się 30 czerwca – mówi Ewa Burzyk, dyrektor grodziskiego biura oświaty. – Mogę powiedzieć, że zabrakło nam mniej więcej tyle miejsc ile przypadło dzieciom 6-letnim, które miały być w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Fakt, że bez zapowiedzi w ciągu roku robi się rewolucję, która powoduje że dany rocznik jest najpierw w szkole a potem w przedszkolu, skutkuje tym, że gmina nie nadąża za takimi zmianami. Nic nie można zaplanować. Kilka lat przygotowywaliśmy się do modelu z 6-latkami w pierwszej klasie. Jak już się przygotowaliśmy, to okazało się, że ta grupa trafi znów do przedszkoli – wyjaśnia. 

Zarówno w Pruszkowie jak i w Grodzisku trwa poszukiwanie drogi wyjścia z tej sytuacji. – Mamy kilka możliwości. Możemy ogłosić konkurs na miejsca w placówkach niepublicznych, możemy wynajmować dodatkowe pomieszczenia i organizować tam punkty przedszkolne, możemy próbować pomieścić dzieci w naszych placówkach, co byłoby najtrudniejsze. Decyzję co wybrać podejmiemy po zakończeniu drugiego etapu naboru – zaznacza dyrektor Ewa Burzyk. 

W Pruszkowie już udało się wywalczyć ponad 110 dodatkowych miejsc, a samorząd nie złożył jeszcze broni. – Będziemy mieli około 22 dodatkowych miejsc w niepublicznych przedszkolach i 90 w punktach przedszkolnych. Po raz trzeci chcemy ogłosić konkurs, do którego będą mogły jeszcze przystąpić placówki niepubliczne. Prowadzimy rozmowy z tymi podmiotami, część z nich już wyraziła wolę przystąpienia – mówi Michał Landowski, wiceprezydent Pruszkowa. 

Walka o zapewnienie miejsc dla wszystkich dzieci może potrwać aż do września. Dlatego samorządowcy apelują do rodziców o zachowanie spokoju i cierpliwość. – Rozumiemy, że to trudna sytuacja i chodzi o dobro najmłodszych. Dlatego zapewniam, że zrobimy wszystko co w naszej mocy – mówi Ewa Burzyk.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.