Trochę wody nie zaszkodzi, czyli śmigus-dyngus

Region

Wiadra pełne wody, przemoczone ubrania i ogromne salwy śmiechu – tak wygląda Poniedziałek Wielkanocny, czyli popularny śmigus-dyngus. Tradycja ta ma już ponad 600 lat.

W Wigilię dzieci czekają na prezenty, w Wielkanoc liczą na zajączka, ale zacierają ręce z myślą o Lanym Poniedziałku. Jednym wystarczy niewielka sikawka, inni decydują się na pistolet, a są i tacy, którzy łapią za wiadra. Wszyscy są zgodni: tradycja zobowiązuje. Choć widać, że z biegiem lat chętnych do jej kultywowania jest coraz mniej. Mimo wszystko, Lany Poniedziałek jest ogromną frajdą dla dzieci.

Skąd się wziął śmigus-dyngus? Tradycja wywodzi się z pogańskiej kultury, która zakładała, że oblanie wodą przepędza zimę i zwiastuje nadejście wiosny. Z czasem charakter Lanego Poniedziałku dotyczył bardziej kwestii towarzyskich. Warto zaznaczyć, że pierwotnie pierwotnie śmigus-dyngus funkcjonował jako dwa oddzielne zwyczaje. Śmigus związany był z zalotami do panien na wydaniu, co miało być gwarantem ich płodności i zdrowia. Z kolei dyngus stanowił próbę uniknięcia oblania wodą. Dziewczyna mogła wykupić się, żeby wrócić do domu sucha. Najczęściej oblewających zadowalała pisanka bądź inny świąteczny smakołyk.

Obecnie śmigus-dyngus to pole do popisu dla najmłodszych, którzy lubią zaskoczyć najbliższych odrobiną wody. A więc pamiętajmy o tradycji. Warto w Lany Poniedziałek mieć w pogotowiu komplet suchego ubrania. Nigdy nie wiadomo, za którym rogiem czai się ktoś z wiadrem pełnym wody.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.