To był odruch. Kobiecie należało szybko pomóc

Pruszków

Sierż. sztab. Dawid Wiśniewski, dzielnicowy z pruszkowskiej komendy policji, opowiada nam jak uratował życie kobiecie, o decyzji zostania policjantem.

Przed kilkoma tygodniami uratował pan życie 24-latce, która stała na torach kolejowych w Parzniewie. Jak to wyglądało?
– Wspólnie z rodziną robiłem zakupy w sklepie osiedlowym w Parzniewie. Kiedy pakowałem torby do samochodu, usłyszałem przeraźliwy płacz. Rozejrzałem się, zobaczyłem stojącą na torach kobietę i pociąg nadjeżdżający od strony Brwinowa. Ruszyłem w jej stronę i ściągnąłem ją z torów. Na szczęście udało się.

Co się czuje w takiej sytuacji? Jest w ogóle czas na zastanowienie się co robić?
– W takich momentach to odruch, szczególnie, że mamy pracę jaką mamy. Nie zastanawiałem się dlaczego to robię, czy jak to zrobić. Należało kobiecie pomóc i tyle. 

A później, jak pan zdał sobie sprawę, że uratował człowieka sprzed nadjeżdżającego pociągu? W dodatku przyglądała się temu pana rodzina? 
– Ze strony żony usłyszałem może parę słów na ten temat (śmiech). Ja się cieszyłem, że wszystko się udało i nikomu nic się nie stało. Po prostu wróciłem z rodziną do domu. 

To pierwsza tego typu sytuacja w pana karierze?
– W tej pracy zdarzają się różne sytuacje. Szczególnie, że pracuję już trochę, bo od 2009 roku. My, policjanci, jesteśmy przyzwyczajeni, że nie ma dwóch takich samych dni służby. Od tego jesteśmy, więc pomagamy. To wliczone w ten zawód.

A momenty mniej dramatyczne?
– Spotykamy oczywiście także ludzi, którym nie dzieje się krzywda, to też specyfika pracy dzielnicowych, aby rozmawiać z mieszkańcami. 

Jak się panu pracuje w pruszkowskiej komendzie?
– Dobrze. Atmosfera jest fajna, rodzinna (w tym momencie sierżant macha do kolegi, który z zaciekawieniem przygląda się naszej rozmowie przez szybę). Sama pani widzi. Takiego wyboru dokonałem i jestem z niego zadowolony. Wydaje mi się, że w miarę mi to wychodzi.

Zawsze chciał pan być policjantem?
– Nie (uśmiech). Jak byłem dzieckiem, to nigdy nie przewinęła mi się przez głowę taka myśl. Decyzja przyszła nagle. 

To praca, która wymaga dużego zaangażowania i odpowiedzialności. A Jak pan odpoczywa? Jakieś hobby?
– Moje hobby to moja rodzina. Mam dwoje małych dzieci: 3,5-letniego syna i półroczną córkę. Poświęcam im tyle czasu ile mogę i to w zupełności pozwala oderwać mi się od myślenia o pracy.  

Jakieś zawodowe marzenie?
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Jak każdy policjant chciałbym osiągnąć jak najwięcej. Czas pokaże. Na razie dużą satysfakcję daje mi praca dzielnicowego.

Przypomnijmy. Do bohaterskiej interwencji sierż. Dawida Wiśniewskiego doszło w piątek, 22 kwietnia. Uratowana kobieta okazała się cukrzykiem, została przetransportowana przez pogotowie ratunkowe do szpitala. – Tak jest w naszym zawodzie, że trudno znaleźć policjanta, który nawet po służbie obojętnie przejdzie obok tego, że jest wypadek lub dzieje się coś złego. Postawa sierż. Wiśniewskiego zasługuje na duży szacunek i uznanie – mówi asp. Karolina Kańka, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.