Świńska grypa – jak duże zagrożenie?

Pruszków

W miniony poniedziałek 15 lutego mieszkańców Pruszkowa i okolic zelektryzowała informacja o przypadku tzw. świńskiej grypy u pacjenta Szpitala Powiatowego. Na oddziale wewnętrznym wprowadzono szczególne środki ostrożności.

Wirusa AH1N1 zdiagnozowano u mężczyzny, który trafił do szpitala kilka dni wcześniej, w czwartek, 11 lutego. Zanim do tego doszło, przez kilkanaście dni zmagał się z nasilającymi się objawami, a leczenie w domowych warunkach nie przynosiło rezultatu. Jak udało nam się ustalić, jego stan od razu wzbudził podejrzenia lekarzy Szpitala Powiatowego, bo choremu ograniczono możliwość kontaktu z pozostałymi pacjentami. W poniedziałek okazało się dlaczego. Tego dnia ze specjalistycznego laboratorium w Krakowie odebrano wyniki, które nie pozostawiły wątpliwości, że to tzw. świńska grypa.

O nadzwyczajnych procedurach bezpieczeństwa w pruszkowskim szpitalu jako pierwszy poinformował nas w poniedziałek jeden z zaniepokojonych pacjentów. – Chciałbym poinformować że leżę w szpitalu powiatowym w Pruszkowie i dzieje się coś dziwnego. Zamknięty został oddział wewnętrzny, chorzy nie mogą wychodzić z sal i nie mogą opuszczać oddziału. Lekarze zaczynają chodzić w maskach – napisał na adres kontakt@wpr24.pl.

Dyrekcja placówki szybko potwierdziła, że chodzi o świńską grypę. – Stwierdziliśmy, że patogenem, który wywołuje chorobę pacjenta jest na pewno AH1N1. Jest to jeden z grupy wirusów, które powodują infekcje o ciężkim przebiegu – mówił „na gorąco” Mieczysław Brągoszewski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Pruszkowie.

Jeszcze w poniedziałek  mężczyznę przewieziono do szpitala w Warszawie. – Dla tego wirusa przewidziane są pewne procedury sanitarne. Zgodnie z nimi przetransportowaliśmy pacjenta do oddziału szpitala zakaźnego przy ul. Wolskiej w Warszawie. Ponadto wstrzymaliśmy odwiedziny rodzin u pacjentów oddziału wewnętrznego, który funkcjonuje normalnie, aczkolwiek z pewnymi obostrzeniami – wyjaśnia Mieczysław Brągoszewski.

Sytuacja na oddziale internistycznym Szpitala Powiatowego powinna wrócić do normy w piątek (19 lutego), po upewnieniu się, że nikt z przebywających na oddziale wewnętrznym nie został zarażony. Tego dnia wznowione mają być odwiedziny. Jak zapewnia kierownictwo pruszkowskiej lecznicy, bezpośredniego zagrożenia dla innych chorych i dla personelu nie ma, a działania mają charakter formalny, bo pacjent ze świńską grypą w czasie pobytu w szpitalu nie był już „zakaźny”. Ilu osobom zdążył przekazać wirusa wcześniej i czy w ogóle do tego doszło – tego na razie nie wiadomo.

Poza szpitalem w Pruszkowie, „świńską grypę” zdiagnozowano w kilku stołecznych lecznicach. Z danych Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie wynika, że odnotowano tam 14 zachorowań, w tym infekcję u 8-miesięcznej dziewczynki.  

Czy powinniśmy spodziewać się kolejnych tak groźnych zachorowań u nas? Na razie nic nie wskazuje, aby poza tym jednym przypadkiem w naszym regionie mogły pojawić się kolejne. Jak zapewnia dyrekcja pruszkowskiego szpitala, niepokojących objawów nie stwierdzono ani u pacjentów ani wśród personelu. – Przy infekcji wirusowej tego typu pacjent jest zakaźny jeden dzień przez wystąpieniem objawów i około 5-7 dni po wystąpieniu objawów. A mężczyzna trafił do nas po dwóch tygodniach od zachorowania – mówi  Mieczysław Brągoszewski, dyrektor pruszkowskiego Szpitala Powiatowego.

Jak dodaje, odwiedziny w placówce nie zostały wstrzymane z obawy przed możliwością zarażenia, lecz w wyniku wyśrubowanych procedur. – Oddział przez cały czas funkcjonował normalnie. Jedyna rzecz, która została wprowadzona dla ścisłego przestrzegania reżimu sanitarnego, to właśnie wstrzymanie odwiedzin. Osoby kręcące się po oddziale utrudniałyby naszą pracę – tłumaczy dyr. Brągoszewski. – Nie ma żadnych przesłanek aby podejrzewać, że ktokolwiek na terenie oddziału jest chory na grypę. Na wszelki wypadek pobraliśmy materiał do badań, spodziewamy się informacji być może w piątek. Po uzyskaniu spodziewanego wyniku pozwolimy na odwiedziny w normalnym trybie – zapewnia.

Co więcej, w ocenie kierownictwa placówki rozgłos wokół pacjenta z AH1N1 jest nieuzasadniony. – Nie ma powodu, żeby robić z tego sensację. To normalna grypa, taka jak każda inna. Ten wirus zachowuje się tak samo jak inne wirusy grypy, a zachorowanie może być powikłane. Wszelkie szalone plotki jakie pojawiły się w ostatnich dniach są nieprawdziwe – twierdzi dyrektor Brągoszewski.

Jego opinię potwierdza w rozmowie z nami Marek Balicki, były minister zdrowia, w przeszłości dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie. – Mamy do czynienia ze szczytem zachorowań na grypę, ale trzeba pamiętać, że większość z nich, około 60 proc., to właśnie tzw. świńska grypa. To nie jest wirus rzadki, ale tylko u części osób jest naprawdę groźny. Dochodzi wtedy do infekcji dolnych dróg oddechowych, przebieg od początku jest zły i grozi śmiercią – wyjaśnia Marek Balicki.

A właśnie ze „zwykłymi” przypadkami grypy zmagają się teraz przychodnie w naszym regionie. Liczba zachorowań stale rośnie, do tego stopnia, że do pacjentów z wysoką gorączką i objawami infekcji często wyjeżdża pogotowie ratunkowe. – Takich wezwań mamy bardzo dużo. Szczególnie w porze nocnej, kiedy stacjonarna pomoc lekarska działa w ograniczonym zakresie – mówi Wojciech Diadia, szef pruszkowskiej bazy Falck Medycyna.

Czy mamy powód do szczególnego niepokoju? Dyr. Brągoszewski: – To normalne zjawisko o tej porze roku i w naszej szerokości geograficznej. W okresie zmiennej pogody i wahań temperatury występują nasilone zachorowania na infekcje wirusowe. To wszystko.

Cztery przypadki świńskiej grypy na terenie powiatu grodziskiego odnotował tamtejszy sanepid. Żaden z nich nie wymagał hospitalizacji, a chorzy wracają do zdrowia w warunkach domowych.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.