Sprzeciw wobec 400 kV

Region

Nie ustają protesty przeciw budowie linii 400 kV w gminach naszego regionu. W niedzielę, 28 sierpnia, mieszkańcy blokowali newralgiczne drogi, co znacznie utrudniło kierowcom powroty z wakacji.

Reakcje tych, którzy stanęli w korkach naważnych dojazdówkach do Warszawy, były podzielone. Jedni pomsto-wali na taką formę protestu,inny wyrażali zrozumienie dla desperacji mieszkańców m.in. Jaktorowa, Żabiej Woli i Grodziska. Od protestujących kierowcy usłyszeli przeprosiny, ale też wyjaśnienie, że w tej sytuacji nie mają innego wyjścia, niż właśnie tak dotkliwy sprzeciw. Przypomnijmy, ta wielka społeczna mobilizacja to efekt decyzji Polskich Sieci Elektroenergetycznych, czyli spółki odpowiedzialnej za budowę infrastruktury przesyłowej. Na początku sierpnia inwestor ogłosił, że linia wysokiego napięcia powstanie w przebiegu najbardziej oprotestowanym przez stronę społeczną. Ten ruch zaskoczył mieszkańców, bo analiza niezależnych ekspertów, przeprowadzona na wniosek samego PSE wskazała, że słupy 400 kV powinny stanąć gdzie indziej, wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50. 
Jedną ze znanych osób, które sprzeciwiają się takiemu traktowaniu mieszkańców jest ANDRZEJ GRABOWSKI, znany aktor związany z grodziską miejscowością Wężyk. 

Jak pan przyjął nagłą i zaskakującą decyzję o budowie linii wysokiego napięcia na terenie gmin Grodzisk, Jaktorów i Żabia Wola?
– Z niedowierzaniem, a potem z przerażeniem. Przecież wszystko już było ustalone. Ta linia pierwotnie nie miała tędy iść. W roku 2013 niespodziewanie, kiedy ludzie pokupowali działki, pobudowali domy, nagle została przeniesiona na ten teren. Sam jestem tego ofiarą, bo ma przebiegać przez moją działkę. Gdy ponad półtora roku temu zaczęły się protesty mieszkańców, decyzję zmieniono. Zatrudniono ekspertów, którzy jednoznacznie powiedzieli, że względy ekonomiczne, krajobrazowe i każde inne wskazują na to, że ta linia ma iść wzdłuż autostrady. I to zostało zaklepane. A tu okazuje się, że jednego dnia decyzja zostaje zmieniona. Pojawiają się różne plotki, ale wygląda na to, że ktoś wysoko postawiony zainterweniował na czyjąś prośbę i wbrew ekspertom, postanowieniom, planom, ekonomicznemu rachunkowi i zdrowemu rozsądkowi – jednego dnia nagle podjęto taką, a nie inną decyzję. Trwają protesty i nic dziwnego. Ta linia ma przeciąć m.in. sady, które przestaną owocować, bo znikną z ich terenu pszczoły. Drzewa przez lata hodowane, przynoszące zyski zostaną wycięte, bo ktoś powiedział „nie”. 

Zagrożony jest też krajobraz, który znamy z obrazów Józefa Chełmońskiego. 
– To katastrofa. Skoro mamy taki krajobraz, to nie można go niszczyć. Mieszkam w miejscowości Wężyk (gmina Grodzisk Mazowiecki), niedaleko Kuklówki, gdzie stoi dwór Chełmońskiego. To krajobraz dokładnie taki, jak widać na „Babim lecie”. Po co to niszczyć? Szczególnie, że teren przy autostradzie i tak już w tym sensie jest stracony. Mniej ludzi by ucierpiało, a inwestycja byłaby tańsza. Cały czas podnoszę argument, że skoro tak, to czemu nie postawić tych słupów na krakowskich Błoniach, czy w warszawskich Łazienkach. Albo maszt telefoniczny na Giewoncie. Tam nie ma zabudowy, nikt nie będzie protestował, teren jest państwowy, więc można. Moim zdaniem nie można. Takich terenów już nie odzyskamy. Wiem, że komitety społeczne chcą oddać tę sprawę do prokuratury w związku z działaniem na szkodę skarbu państwa, bo nie tylko zniszczymy cenny krajobraz, ale ta linia, jak już wspomniałem, wzdłuż autostrady byłaby tańsza.

Czy mieszkańcy mogą liczyć na pana wsparcie w kolejnych protestach?
– Protesty będą coraz ostrzejsze. Sam blokowałem drogę w miejscowości Pamiątka. Będę brał udział w kolejnych, o ile czas na to pozwoli i będę na miejscu. Mieszkańcy mojej okolicy mogą na mnie liczyć, na moje poparcie, udział i zaangażowanie. 

Wierzy pan, że ten sprzeciw może jeszcze przynieść skutek?

– Oczywiście.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.