Znicz zgaszony w Krośnie

Koszykówka

Na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie Znicz Basket musi jeszcze chwilę poczekać. W szóstej kolejce podopieczni Michała Spychały przegrali w Krośnie z PBS Bank Efir Energy 56:78.

Do meczu ze Zniczem Basket gospodarze przystąpili bez kontuzjowanego Sławomira Nowaka. Znany z występów w Pruszkowie koszykarz poważnie skręcił staw skokowy i do gry nie będzie zdolny przynajmniej do połowy listopada. W miejsce kontuzjowanego gracza, a także w celu zwiększenia rywalizacji pod koszem krośnianie bardzo chcieli zatrudnić Marcela Wilczka. Wychowanek Spójni Stargard Szczeciński wybrał jednak ofertę z Wikany Start Lublin, gdzie zadebiutował już w sobotę.

Gracze Michała Spychały rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 5:0, ale wraz z upływem minut zaznaczała się przewaga gospodarzy. Bardzo dobrze grą PBS Banku kierował Kamil Łączyński, który często stwarzał przewagę na obwodzie. Pochodzący z Warszawy koszykarz łącznie rzucił 9 punktów i miał 5 asyst, ale statystki nie do końca odzwierciedlają grę tego gracza. Zadowolony z postawy Łączyńskiego, który był w szerokiej kadrze seniorów, po raz kolejny był też Dusan Radowić. – Dziwię się, że nikt nie chciał go w PLK. Taki zawodnik to skarb. Znów zagrał naprawdę dobrze – przyznał po spotkaniu serbski szkoleniowiec.

Szybko kolejni zawodnicy dostosowali się do dobrej dyspozycji swojego rozgrywającego. Miejsce w polu trzech sekund oraz półdystansie znajdował Marcin Salamonik, a ciężar zdobywania punktów w trudnych momentach często brał na siebie Piotr Pluta.

Pruszkowianie do wyniku 26:26 grali z PBS Bank jak równy z równym, ale wówczas po rzucie spod kosza Łukasza Paula i pięciu kolejnych punktach Rafała Partyki przegrywali 26:33. Na dodatek wątpliwe przewinienie niegodne sportowca w kolejnej akcji sędziowie odgwizdali Tomaszowi Pisarczykowi i w kilka chwil różnica punktowa wynosiła dwanaście punktów.

– Straty szybko udało nam się odrobić do przerwy, a zaraz na początku trzeciej kwarty przegrywaliśmy tylko różnicą trzech punktów, ale wtedy znów zanotowaliśmy słabszy moment, a MOSiR go wykorzystał – opisywał spotkanie Spychała.

Po trzech kwartach przewaga krośnian wynosiła dziesięć punktów i w kolejnej odsłonie uległa tylko powiększeniu. W ostatnich dziesięciu minutach pruszkowianie rzucili bowiem zaledwie pięć punktów, trafiając tylko jeden rzut z gry.

Nadal dyspozycji strzeleckiej nie może odnaleźć, który po raz pierwszy od czterech lat rzuty wolne wykonywa ze skutecznością niższą jak pięćdziesiąt procent (1/4 za 1). Tym razem słabiej w ataku zagrał też Marcin Matuszewski (3/10 z gry).

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.