Znicz Basket w półfinale I ligi

Koszykówka

​Ten sezon dla Znicza Basket jeszcze się nie skończył!. Po bardzo dobrym spotkaniu podopieczni Michała Spychały pokonali Spójnię Stargard Szczeciński w piątym meczu ćwierćfinału pierwszej ligi i awansowali do dalszej fazy rozgrywek. Rywalem pruszkowian w boju o finał będzie niezwykle mocny Start Gdynia.

Jedno z lepszych spotkań w sezonie, głównie pod względem skuteczności, rozegrali koszykarze Znicza Basket w decydującym starciu ze Spójnią. Oba zespoły solidarnie wygrały po dwa wcześniejsze mecze w roli gospodarza, na skutek czego o wyniku ćwierćfinałowej rywalizacji decydował piąty mecz. O jego wyniku, zdaniem trenerów miała przesądzić dyspozycja dnia poszczególnych zawodników. Trzeba przyznać, że z formą, a przede wszystkim odpornością psychiczną gracze Michała Spychały trafili idealnie.

Jedynie pierwsze akcje spotkania były nieco nerwowe. Gorące głowy zawodników obu stron ostudził jednak celną trójką Adrian Suliński, który jak się później okazało, był wyróżniającą się postacią Znicza Basket. Po celnym rzucie za trzy punkty Adama Parzycha Spójnia w czwartej minucie doprowadziła do remisu 5:5 i kiedy wydawało się, że powtórzy się scenariusz z czterech poprzednich spotkań gospodarze zaczęli powiększać swoją przewagę.

Każde z wcześniejszych ćwierćfinałowych starć rozstrzygało się bowiem dopiero w ostatnich dwóch minutach zawodów. Kwintesencję tej rywalizacji stanowił przestrzelony rzut na dogrywkę Tomasza Ochońki w drugim spotkaniu play off. W decydującym meczu o awans do półfinału podopieczni Tadeusza Aleksandrowicza stanowili jednak tylko tło dla rewelacyjnie dysponowanych rzutowo graczy Znicza Basket.

Po celnych trójkach Andrzeja Misiewicza, Przemysława Szymańskiego i znowu Misiewicza pruszkowianie odskoczyli na 16:9 i tę przewagę z każdą kolejną minutą głównie powiększali. W samej tylko pierwszej połowie gracze Znicza Basket trafili 8 z 13 rzutów z dystansu, a niemal bezbłędni w tym elemencie byli podkoszowi. Oba mecze w Stargardzie Szczecińskim rozstrzygnęły się głównie w polu trzech sekund, które słynący z defensywy koszykarze Spójni umiejętnie zacieśniali w obronie. Taka obrona wymusiła wiele strat oraz fauli w ataku po stronie graczy z Pruszkowa. Pozwoliła też dobrze zafunkcjonować szybkim, lecz niższym wysokim koszykarzom Spójni Arkadiuszowi Soczewskiemu i Hubertowi Pabianowi. Obaj w piątym meczu nie mogli sobie jednak poradzić z rywalami.
Doświadczony szkoleniowiec przyjezdnych robił co mógł. Podwyższał skład, starał się grać na trzech niskich graczy, ale z dobrą obroną strefową oraz dużą skutecznością w ataku Znicza Basket zawodnicy Spójni sobie nie poradzili. Egzekutorem okazał się Adrian Suliński, dla którego było to trzecie udane rzutowo spotkanie. Suliński, który jeszcze w weekend zmagał się z przeziębieniem, uzyskał 23 punkty, a do tego miał 6 zbiórek i 3 asysty. Suliński często wyręczał Marka Szumełdę-Krzyckiego w rozgrywaniu akcji, dobrze sterował też poczynaniami kolegów w obronie.

Znicz Basket do przerwy prowadził 51:29, a w kolejnych minutach powiększył tę przewagę. Momentami wynosiła ona nawet 35 punktów, co w końcówce skutecznie rozluźniło szyki w obronie Znicza Basket. Niezadowolony z tego był jednak trener Michał Spychała, który na uspokojenie graczy wykorzystał jedną z przerw. Jego podopieczni prowadzili wtedy wyraźnie, a z rytmu nie wybiła ich nawet awaria zegara.. Przewaga Znicza Basket był niezagrożona do samego końca, dzięki czemu pruszkowianie skończyli mecz w najmłodszym zestawie personalnym. Oprócz 16-letniego Kamila Czosnowskiego, punktowali jeszcze Michał Potraski i Piotr Osiakowski.

Wygrana pozwoliła Zniczowi Basket awansować do półfinału, pierwszego od momentu reaktywacji klubu, czyli od 2003 roku. O finał ekipa z Pruszkowa powalczy ze zwycięzcą rudny zasadniczej Startem Gdynia, który w pierwszej lidze charakteryzuje się największym budżetem oraz niezwykle wyrównanym składem. Dwa pierwsze mecze rozegrane zostaną w Gdyni.

Michał Spychała (trener Znicza Basket):
  Nie pomyliłem się w swojej przedmeczowej ocenie. Zdecydowała dyspozycja dnia. Trafiliśmy 14 rzutów z dystansu na bardzo dobrej skuteczności, do tego dobra dyspozycja z bliższej odległości od kosza. Spójnia mądrze zagęszczała strefę podkoszową, ale wobec naszej dyspozycji rzutowej na niewiele się to zdało. Bez wątpienia było to jedno z lepszych spotkań w sezonie. Nie czuliśmy na sobie specjalnie wielkiej presji. Wszyscy bardzo chcieliśmy, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nawet w przypadku porażki osiągnęliśmy nadspodziewanie dobry wynik.
 

Tadeusz Aleksandrowicz (trener Spójni): Niestety w ostatnim meczu sezonu potwierdziło się, że czasem gramy bardzo specyficznie. Podobne zawody rozegraliśmy w Dąbrowie Górniczej, tam też gospodarzom wpadło kilka rzutów z dystansu, a my zwiesiliśmy głowy, zamiast zacisnąć zęby i walczyć dalej. Wykorzystał to MKS, wykorzystał to teraz Znicz Basket. Pruszkowianie byli od nas szybsi, dobrze mijali, mądrze odrzucali piłki, a do tego ta dyspozycja rzutowa. Mieli swój dzień. Piąty mecz na pewno będzie stanowił materiał do przemyśleń na przyszłość. Chyba sparaliżowała nas nieco stawka tego spotkania. W Stargardzie Szczecińskim graliśmy trochę na straconej pozycji, teraz poczuliśmy szansę walki o medale i to nas chyba lekko usztywniło. Pomimo porażki w ćwierćfinale ten sezon dla klubu był udany. Od dawna Spójnia nie skończyła sezonu na tak dobrej pozycji.


Znicz Basket Pruszków – Spójnia Stargard Szczeciński 96:69 (29:12, 22:17, 23:16, 22:24)

Znicz Basket Pruszków:  A. Suliński 23 (6), A. Misiewicz 16 (3), P. Szymański 16 (3), A. Czujkowski 9 (1), Ł. Bonarek 8, D. Czubek 7 (1), M. Szumełda-Krzycki 7, M. Matuszewski 4, K. Czosnowski 2, P. Osiakowski 2, M. Potraski 2, S. Fijałkowski 0

Spójnia Stargard Szczeciński:
  T. Ochońko 21, A. Parzych 11 (1), P. Wojdyr 9, T. Stępień 8, H. Pabian 8 (1), J. Kalinowski 6 (2), W. Grudziński 2, A. Soczewski 2, Ł. Bodych 2, F. Dylik 0.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.