Znicz Basket blisko utrzymania

Koszykówka

Bez odsuniętego za przewinienia techniczne Dominika Czubka Znicz Basket pokonał w Kielcach UMKS 72:70 i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzi 2:1. Kolejne czwarte spotkanie tej pary odbędzie się w niedzielę w Kielcach.

W takich meczach jak ten w Kielcach o końcowym wyniku spotkania decydują nie tylko koszykarskie umiejętności, ale przede wszystkim wola walki i zaangażowanie. Znicz Basket walczył od początku do końca i mimo kilku słabszych momentów wygrał zacięte zawody w Kielcach.

Ciasna, wąska hala jest niewątpliwie atutem gospodarzy. Na takim obiekcie drużynom przyjezdnym gra się niezwykle ciężko, o czym pruszkowianie przekonali się choćby na początku roku. Wówczas potrafili pokonać rywali, odrabiając straty w czwartej kwarcie. Tym razem pruszkowianie mieli nieznaczną przewagę przez całe spotkanie, ale to rywale oddawali rzut na zwycięstwo.

Podopieczni Michała Spychały pokazali, że wyciągnęli wnioski z lekcji, jakiej koszykarze UMKS udzielili Zniczowi Basket w poprzednią niedzielę. Przyjezdni potrafili wtedy wygrać pierwszą kwartę aż 32:16 i to w dużej mierze zadecydowało o ich sukcesie.

W Kielcach pruszkowianie najwyżej przegrywali różnicą pięciu punktów i to tylko przez moment. Przez dłuższy czas wynik oscylował wokół remisu, dopiero na początku czwartej kwarty Znicz Basket odskoczył na 60:51 a później 64:55. Gospodarze mieli jednak w swoim składzie walecznego Rafała Króla, który w pierwszej połowie przepychał się głównie w polu trzech sekund, a po przerwie trafiał z dalszej odległości.

Po dwóch celnych trójkach swojego podkoszowego i jednej Makucha UMKS zbliżył się na 64:66, na każde trafienie Znicza Basket odpowiadając później punktami ze strefy pola trzech sekund, bądź linii rzutów wolnych. Na półtorej minuty przed końcem bardzo ważną akcję wykonał rozgrywający dobre zawody Michał Kwiatkowski i Znicz Basket prowadził 72:68, a następnie przechwycił piłkę. Niestety kilka chwil później ją stracił.

Kluczowe dla losów meczu było ostatnie dziesięć sekund. UMKS zbliżył się na dwa punkty i uciekał się do szybkich fauli. Dopiero za trzecim przewinieniem miejscowych na linii rzutów wolnych znalazł się Marcin Matuszewski. Skrzydłowy Znicza Basket pomylił się przy obu próbach. Piłkę zebrali gracze UMKS, którzy mimo agresywnej obrony pruszkowian potrafili dostarczyć ją do Łukasza Fąfary, który pod presją czasu zdecydował się na rzut za trzy punkty z kąta czterdziestu pięciu stopni. Czy to przez skuteczne okrzyki pruszkowskich kibiców, którzy znajdowali się w tym rejonie, czy też stres związany z odpowiedzialnością za rzut, Fąfara źle obliczył odległość do kosza i fatalnie przestrzelił. Po zbiórce Michała Aleksandrowicza zabrzmiała końcowa syrena.

Kolejne spotkanie tej pary w niedzielę. Zapowiadają się duże emocje, znów z udziałem sporem grupy osób z Pruszkowa.

UMKS Kielce – Znicz Basket Pruszków 70:72 (20:23, 18:13, 13:22, 19:14)
Punkty dla Znicza Basket: Kwiatkowski 20 (1), Szymański 12, Aleksandrowicz 10, Bonarek 7, Matuszewski 4, Pisarczyk 2, Czosnowski 0.
Najwięcej dla UMKS: Król 21 (3), Makuch 14 (2)

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.