Znicz: liga utrzymana, pierwsze rozstania

Piłka Nożna

Do ostatniej kolejki futboliści Znicza Pruszków walczyli o zachowanie drugoligowego bytu. W klubie jednak oddechu nie mają, bowiem działacze już rozpoczęli poszukiwania trenera oraz napastnika.

Na finiszu zakończonych niespełna przed tygodniem rozgrywek II ligi piłkarze Znicza zajęli szóste miejsce. Do ostatniego meczu kibice drżeli jednak o los zespołu, który aby uniknąć degradacji musiał pokonać Wisłę Puławy. Pruszkowianie odprawili z kwitkiem „Dumę Powiśla” a bohaterami meczu zostali Andrzej Niewulis i Adrian Paluchowski. Pierwszy wypracował dwa rzuty karne, Paluchowski natomiast był ich skutecznym egzekutorem, dzięki czemu zapewnił drużynie utrzymanie, a sobie koronę króla strzelców. – To był ciężki i wyrównany sezon. Nie mieliśmy chwili oddechu – przyznaje Robert Kochański, szkoleniowiec Znicza Pruszków. Jeszcze szkoleniowiec, bowiem jego umowa z klubem wygasa z końcem czerwca. A póki co nikt z działaczy nie proponował jej przedłużenia. – Nie było żadnych rozmów. Żadnych propozycji. Czy chciałbym dalej prowadzić Znicz? Proszę o następne pytanie… – mówi uśmiechając się.

Nie jest jednak tajemnicą, że klub prowadzi już rozmowy z trenerami, którzy mogliby przejąć schedę po Kochańskim. Pomni jednak doświadczeń, kiedy to w ostatniej chwili inne kluby zabrały im sprzed nosa zarówno Roberta Podolińskiego, jak i Leszka Ojrzyńskiego, nikt przy ulicy Bohaterów Warszawy nie podaje już nazwisk. – Jesteśmy klubem, który ciągle jest na „podsłuchu”. O tym, kto poprowadzi pierwszy zespół przekonamy się za kilka dni – informuje Marek Śliwiński, prezes Znicza. Dementuje tym samym pogłoski o tym, że na ławkę trenerską miałby powrócić Piotr Świerczewski. – To czysta plotka. Piotrek podobnie jak Maciej Szczęsny czasami nam pomagają, ale o stałej umowie nie ma mowy – dodaje prezes.

Marek Śliwiński przyznaje ponadto, że wobec zakończonego sezonu apetyty w klubie były większe. Z walką o awans włącznie. – Jednak stało się, jak się stało. Najważniejsze, że pozostaliśmy w układzie gier szczebla centralnego – dodaje prezes.

Jednak „żółto-czerwoni” muszą poszukiwać nie tylko szkoleniowca, ale również napastnika. Niemal przesądzone jest odejście Adriana Paluchowskiego, który otrzymał już propozycję gry z klubów I ligi. – Wiele wyjaśni się wraz z końcem tygodnia. Chciałbym jednak spróbować gry wyżej – przyznaje król strzelców, dając jednocześnie do zrozumienia, iż nie zamierza zostawać w Pruszkowie na najbliższy sezon. A jak ocenia ostatnie miesiące? – Łatwo nie było. Reorganizacja rozgrywek sprawiła, że walka toczyła się non stop. Niepotrzebna była tylko nerwówka w końcówce rozgrywek. Osobiście cieszę się z tytułu króla strzelców. Oczywiście mogłem pokusić się o więcej goli, ale gdybym strzelał regularnie po 30 bramek, to nie grałbym już w Zniczu, tylko z Robertem Lewandowskim ścigałbym się o kontrakt w Bayernie Monachium – puentuje wyraźnie zadowolony Adrian Paluchowski.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.