Zła passa trwa

Koszykówka

Bydgoszcz także nie okazała się szczęśliwa dla koszykarzy Znicza Basket. Po nierównym spotkaniu pruszkowianie ulegli na wyjeździe Franz-Astorii 80:82, dobrze prezentując się tylko w czwartej kwarcie.

Ambitna postawa w czwartej kwarcie to za mało, jeśli chce się wygrać z Franz-Astorią, która przez wielu nazywana jest drużyną własnego parkietu. Podkreślają to zresztą sami koszykarze gospodarzy, od początku upatrując szansy na utrzymanie w nowoczesnej szkolnej salce w Bydgoszczy.

Na krótko przed rozpoczęciem ostatniej części meczu Znicz Basket przegrywał już różnicą szesnastu punktów, ale zabrał się za gorączkowe odrabianie strat. Jak przystało na kapitana zespół poderwał nieskuteczny we wcześniejszych spotkaniach na obwodzie Dominik Czubek, trafiając trójkę. Od tego momentu pruszkowianie rzucili jedenaście punktów z rzędu i trochę niespodziewanie wrócili do gry. Franz-Astoria prowadziła wtedy 66:62, ale miała w swoim składzie Mateusza Bierwagena.

Ten pochodzący z Bydgoszczy koszykarz przez pierwsze trzy kwarty zdobył dla swojego zespołu 20 punktów, często w dynamiczny sposób mijając z piłką swoich obrońców. To głównie dzięki dobrej grze jeden na jeden Bierwagena gospodarze wypracowali później korzystne pozycje pod koszem bądź na obwodzie. Korzystał na tym wysoki, ale często wychodzący na obwód Sebastian Laydych.

Właśnie Bierwagen na spółkę z Laydychem poprowadzili swój zespół do wygranej. Przy wyniku 66:62 trafiając jeden rzut wolny lider Franz-Astorii przełamał niemoc strzelecką swojego zespołu, a później walnie przyczynił się do zebrania piłki po swoim niecelnym rzucie. Ponowienie akcji na punkty spod kosza zamienił Laydych i miejscowi odzyskali wiarę we własne umiejętności.

Pruszkowianie dla odmiany ją stracili. Pojawiły się nerwowe zagrania w ataku oraz drobne błędy w obronie, które przekładały się na punkty rywali. Przegrywając 64:75 Znicz Basket znowu podjął walkę, ale ponieważ do końca spotkania zostały już tylko niecałe trzy minuty na niewiele się to zdało. Po szalonych rzutach Łukasza Bonarka i Czubka z dystansu zrobiło się 81:78 na 20 sekund przed końcem. Wówczas jeden rzut wolny trafił jednak Piotr Robak i było po meczu. – Gdyby nie było tej nerwowej końcówki, to nie byłyby to mecz w naszym stylu – żartował później Bierwagen, który zakończył spotkanie z dorobkiem 23 punktów. – Nie wydaje mi się, abym grał jakąś uliczną koszykówkę. Nie oddaję miliona rzutów na mecz, zagrałem na dobrej skuteczności. Sebastian zresztą też – chwalił postawę swojego kolegi skrzydłowy Franz-Astorii.

Znicz Basket w tym spotkaniu nie prowadził ani razu, kilkakrotnie mając okazję zdobycia jednego punktu więcej niż rywale. Za każdym jednak razem czegoś brakowało. A to celnego rzutu spod kosza, a to udanych prób na linii rzutów wolnych. W tym czasie bydgoszczanie się nie mylili, dzięki czemu wypracowali dwucyfrową przewagę.

Dobre spotkanie pod koszem zagrał Tomasz Pisarczyk (20 pkt i 14 zbiórek). Do spotkań z poprzedniego sezonu nawiązał też Łukasz Bonarek (17 pkt).

Debiutujący w barwach Znicza Basket Michał Kwiatkowski szybko uzyskał sześć swoich punktów, ale później długo był niewidoczny w ataku. Łącznie rzucił 9 punktów i miał po 3 asysty i zbiórki.

Franz Astoria Bydgoszcz – Znicz Basket Pruszków 82:80 (19:19, 24:17, 23:18, 16:26)

Franz Astoria Bydgoszcz: M. Bierwagen 23, S. Laydych 22 (2), P. Lewandowski 11 (1), P. Robak 9, D. Szyttenholm 7, F. Małgorzaciak 5 (1), P. Rąpalski 4, A. Barszczyk 1, W. Szafranek 0, A. Andryańczyk 0, P. Czaplicki 0

Znicz Basket Pruszków: T. Pisarczyk 20, Ł. Bonarek 17 (2), P. Szymański 9, M. Kwiatkowski 9, D. Czubek 8 (2), M. Matuszewski 8, M. Aleksandrowicz 5, A. Suliński 2, R. Malitka 2

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.