Żewłakow: Uczę się wybierać najzdolniejszych

Piłka Nożna

Marcin Żewłakow wykorzystuje wieloletnie doświadczenie zdobyte na piłkarskich boiskach. Były reprezentant Polski jest obecnie skautem warszawskiej Legii. W poszukiwaniu młodych talentów trafił do Grodziska Mazowieckiego.

Legia jeździ po Polsce i szuka młodych talentów. Przyszło Panu obserwować spotkanie rocznika 2000 pomiędzy Pogonią Grodzisk Mazowiecki a KS Raszyn (1:0). Jak wrażenia?

– Generalnie nie jestem zawiedziony. Jeśli chodzi o młodych zawodników to zdobywam wiedzę i cały czas uczę się. Zupełnie inaczej patrzy się na gotowy produkt, czyli piłkarza mającego 21 czy 22 lat, niż chłopca mającego 15 lat. Trzeba uchwycić zupełnie inne rzeczy. Jeżdżąc i podpatrując uczę się oceniania oraz wybierania tych najzdolniejszych.

Pruszków i Grodzisk to znakomicie funkcjonujące miejsca pod względem pracy z młodzieżą. W akademii Znicza kształtuje się wielu młodych zawodników. Grodzisk może pochwalić się wychowaniem Mateusza Wieteski, czyli obecnego zawodnika Legii Warszawa. W tym regionie jest piłkarski potencjał. Myśli pan, że to owoc pracy z młodzieżą, czy też mamy wysyp talentów?

– Nie potrafię tego ocenić i uchwycić czynników, które mogą mieć na to wpływ. Jestem od tego, żeby pojawiać się w pewnych miejscach i oceniać zasugerowanych piłkarzy albo tych, którzy mi wpadają w oko. Nie czuję się na siłach, żeby ocenić, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Jak czuje się pan w nowej roli? Łatwiej było na boisku, czy jednak lepiej obserwować z boku i „łowić” talenty?

– Zdecydowanie łatwiej na boisku. Tam wiele rzeczy zależało od nas, mogliśmy je kreować. Tutaj musimy się zastosować do okoliczności, które zaistniały. To też jest przyjemna sprawa. Zwłaszcza, że można wykorzystać odrobinę własnego doświadczenia. Czas spędzony na boisku w roli trampkarza, juniora czy później dorosłego piłkarza pozwala ocenić pewne rzeczy i uchwycić istotę sprawy.

Legia awansowała do Ligi Mistrzów, ale nie ma łatwej grupy. Wszyscy będą ściskać kciuki za mistrza Polski, bo na udział w tych elitarnych rozgrywkach przyszło nam czekać 20 lat. Z Borussią czy Realem Madryt poprzeczka będzie zawieszona bardzo wysoko. Co powinna zrobić Legia, żeby myśleć o trzecim miejscu i grze w Lidze Europy? Chociaż warto pamiętać, że niespodzianki się zdarzają i żaden scenariusz nie jest niemożliwy.

– Przed rozgrywkami grupowymi nie ma na to recepty. Myślę, że Legia powinna podchodzić do zmagań w Lidze Mistrzów krok po kroku. Trzy drużyny, z którymi przyjdzie się potykać są wyżej notowane. Punkty z każdym przeciwnikiem będą na wagę złota. Ugranie 3-4 punktów pokaże, że Legia wcale nie przegapiła szansy, jeśli chodzi o rozgrywki Ligi Mistrzów. Dlatego też trzeba zebrać pewne doświadczenie. Trzecie miejsce będzie wielkim sukcesem. Tak jak powiedziałem –  dla mnie plan mecz po meczu jest dobrym rozwiązaniem. Najpierw Borussia, potem Sporting i później Real. Tutaj nie ma recepty na sześć meczów od samego początku.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.