Zaciekła walka we Wrocławiu

Koszykówka

Koszykarzom z Pruszkowa zabrakło szczęścia we Wrocławiu. Mimo wyrównanej walki z faworyzowanym Śląskiem Wrocłam zawodnikom Michała Spychały nie udało się zwyciężyć.

Jeszcze na początku czwartej kwarty Znicz Basket Pruszków prowadził we Wrocławiu z faworyzowanym Śląskiem, ale w kluczowym momencie dwa ważne
rzuty z dystansu trafił Paweł Kikowski, dzięki czemu wygrali gospodarze.
Oprócz porażki martwi ponowna kontuzja stawu skokowego Michała
Aleksandrowicza.

Michał Spychała (trener Znicza Basket): Utarło się, że każda drużyna przyjeżdża do Wrocławia po najniższy wymiar kary, nie ukrywam, że po naszych ostatnich meczach oraz sytuacji w tabeli również można było mieć podobne przypuszczenie. Powiedziałem chłopakom w szatni, że nie wymagam od nich cudów, chciałem jednak, aby zagrali z charakterem i stabilnie. Ten mecz był dla nas wielkim świętem koszykówki. Fajnie, że zaprezentowaliśmy się z dobrej strony. Generalnie powinienem się cieszyć, bo wygraliśmy zbiórkę, nieznacznie przegraliśmy mecz, ale bardzo martwi mnie strata kolejnego zawodnika przed bardzo ważnymi meczami. Wtedy byłbym na pewno bardziej szczęśliwy. Mam nadzieję, że niektórych miło zaskoczyliśmy. Mogę być tylko zły na zespół z jednego powodu. Szkoda, że nie zawsze potrafimy się tak zmobilizować do spotkania, bo Święta Wojna nie jest co kolejkę.

Tomasz Janowski (trener Śląska Wrocław): Czapki z głów przed zespołem z Pruszkowa. Ten zespół jako jedyny od października podjął z nami walkę we Wrocławiu. Rywale byli dobrze przygotowani do tego spotkania, umiejętnie bronili naszych zagrywek. Zwycięstwo mojego zespołu cieszy, ale gra już nie. Nie jest to wytłumaczeniem, ale sytuacja w tabeli też nie ułatwia nam pracy, bo nie czujemy oddechu konkurencji.

Dominik Czubek (Znicz Basket):
Daliśmy z siebie wszystko, ale najważniejsze jest to, abyśmy ten charakter grania przenieśli na kolejne spotkania. Dla nas znacznie ważniejsze będą kolejne spotkania. Śląsk nie zagrał słabo, zagrał tak, jak my mu na to pozwoliliśmy. Cieszy, że przed od początku do końca zagraliśmy na podobnym poziomie.

Marcin Flieger (Śląsk Wrocław):
W pierwszej połowie nie radziliśmy sobie w grze jeden na jeden. Praktycznie przez cały mecz nie złapaliśmy właściwego rytmu. Na całe szczęście w końcówce trafiliśmy ważne rzuty, dzięki czemu wygraliśmy. Ogólnie ten mecz w naszym wykonaniu był bardzo słaby.

WKS Śląsk Wrocław – Znicz Basket Pruszków 75:69 (18:15, 19:23, 16:16, 22:15)

WKS Śląsk Wrocław: R. Hyży 16, M. Flieger 14 (3), A. Mroczek-Truskowski 11 (2), P. Kikowski 10 (2), Ł. Diduszko 9 (1), M. Gabiński 8, N. Kulon 3 (1), T. Prostak 2, P. Bochenkiewicz 2, T. Ochońko 0

Znicz Basket Pruszków:
P. Szymański 16 (1), T. Pisarczyk 14 (1), D. Czubek 10 (2), Ł. Bonarek 9 (1), M. Matuszewski 8, G. Malewski 6 (2), M. Aleksandrowicz 6, M. Kwiatkowski 0

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.