Zabrakło niewiele

Koszykówka

Sporego strachu napędzili Startowi Gdynia koszykarze Znicza Basket w drugim spotkaniu półfinału play-off pierwszej ligi. Po dramatycznym meczu zespół Michała Spychały przegrał 75:78 i rywalizacji do trzech zwycięstw jest 2:0 dla gdynian. Kolejny mecz 5 maja o godzinie 17.00 w Pruszkowie.

Niewiele zabrakło Zniczowi Basket do sprawienia dużej niespodzianki w Gdyni. Jeszcze na dwie minuty przed końcem pruszkowianie prowadzili ze Startem 70:68, nie pozwalając rywalom na dłuższe serie punktowe przez cały czas. Od tego momentu stracili jednak dziewięć punktów z rzędu, głównie za sprawą utalentowanego Mateusza Kostrzewskiego. Skrzydłowy z reprezentacyjnym doświadczeniem w końcówce spotkania wziął na siebie ciężar gry w ataku gdynian. Przy wyniku 70:70 na półtorej minuty przed końcem najpierw wykorzystał podanie w kontrze Piotra Śmigielskiego, a następnie wypracował sobie pozycję do rzutu i trafił spod kosza. Znicz Basket miał jeszcze okazję doprowadzić do wyrównanej końcówki, ale próbę wsadu Przemysława Szymańskiego efektownie zablokował wspomniany Kostrzewski.

Mierzący 202 cm wzrostu zawodnik najlepiej czuje się jako niski skrzydłowy. Dobrze gra zarówno przodem jak i tyłem do kosza, umiejętnie panuje też nad piłką w koźle. W rywalizacji ze Zniczem Basket ma dużą przewagę wzrostu nad pilnującymi go zawodnikami i akurat w niedzielę potrafił to wykorzystać. Dzień wcześniej niczym szczególnie się nie wyróżnił. Akurat w rywalizacji z trójmiejską ekipą trenerowi Michałowi Spychale przydałby się Grzegorz Malewski, który z konieczności mógłby w rotacji opiekować się MVP sezonu zasadniczego.

Pomimo porażki Znicz Basket zaprezentował się w Gdyni z dobrej strony. W starciu z bardziej doświadczonym i znacznie szerszym personalnie zespołem pruszkowianie długo grali jak równy z równym, momentami wprowadzając spore zamieszanie w szeregach rywali. Dobry fragment zawodów miał Andrzej Misiewicz, który w pierwszej kwarcie uzyskał blisko połowę punktów całej drużyny. Pochodzący z Białegostoku skrzydłowy trafił przy tym wszystkie rzuty (3/3 za 2, 1/1 za 3 i 1/1 za 1).

Moment niepewności przeżyli pruszkowianie w połowie drugiej kwarty, kiedy to Marek Szumełda-Krzycki źle spadł na podłoże i z wyraźnym grymasem bólu na twarzy musiał opuścić boisko. Na szczęście uraz kostki nie okazał się na tyle poważny, aby rozgrywający Znicza Basket nie mógł pojawić się na parkiecie po przerwie.

Oprócz Kostrzewkiego sporo problemów przyjezdnym po raz kolejny sprawił Grzegorz Mordzak, który umiejętnie kierował grą swojego zespołu. Bezbłędnie wykorzystywał też każdy moment zawahania kryjącego go obrońcy, wbijając się pod kosz bądź szukając punktów z dystansu.

Dobrą zmianę w Zniczu Basket dał Marcin Matuszewski, kilka razy dynamicznie zagrażając strefie podkoszowej rywali. Na moment wyłączył też z gry Kostrzewskiego. Matuszewski w 18 minut uzyskał 7 punktów i miał 3 zbiórki.

Dwie porażki w Gdyni nie oznaczają, że rywalizacja w półfinale dobiegła końca. Trzecie i ewentualnie czwarte spotkanie, odbędą się odpowiednio w sobotę i niedzielę. Oba spotkania rozpoczną się o godzinie 17.00. Tradycyjnie wstęp na mecze jest bezpłatny.

Start Gdynia – Znicz Basket Pruszków 78:75
(23:21, 15:17, 15:16, 25:21)

Start: M. Kostrzewski 24 (1), G. Mordzak 14 (2), T. Wojdyła 12 (2), P. Śmigielski 8, A. Lisewski 7, T. Andrzejewski 6, K. Szpyrka 5 (1), M. Malczyk 1, P. Bach 1, K. Krajniewski 0

Znicz: A. Misiewicz 18 (1), P. Szymański 15 (3), M. Szumełda-Krzycki 13, A. Czujkowski 9, D. Czubek 9 (2), M. Matuszewski 7, Ł. Bonarek 2, A. Suliński 2

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.