Zabrakło konsekwencji

Koszykówka

Tak słabo grającego w końcówce Znicza Basket nie widzieliśmy już dawno. Po beznadziejnej czwartej kwarcie pruszkowianie przegrali z MKS-em Dąbrowa Górnicza 59:66, choć momentami wygrywali różnicą nawet siedemnastu punktów.

Na wyróżnienie zasłużył jedynie Przemysław Szymański (14 punktów, 14 zbiórek i 3 asysty). Jedno zagranie nie przesądza o losach meczu, ale akcja Łukasza Bonarka na 100 sekund przed końcem miała olbrzymi wpływ na wynik spotkania. Dobrze grający w pierwszej połowie skrzydłowy otrzymał idealne podanie od Michała Aleksandrowicza, po którym znalazł się sam na sam z koszem. Znicz Basket prowadził wówczas 59:55 i miał duży problem z przedarciem się przez agresywną obronę rywali. MKS rozkręcał się przy tym z każdą minutą, do przyzwoitej defensywy dokładając krótkie, lecz skuteczne akcje w ataku.

Bonarek mógł zwiększyć prowadzenie swojego zespołu do sześciu punktów, ale nie zdołał umieścić piłki w koszu. Ta mocno odbita od obręczy trafiła do Marka Piechowicza, który szybkim zagraniem uruchomił Mateusza Dziembę, a ten trafił z faulem. I choć obwodowy MKS-u rzutu wolnego nie trafił, to po tym ciosie Znicz Basket nie podniósł się już w ataku. Od wyniku 59:53 stracił aż trzynaście punktów z rzędu, grając bez wiary w końcowy sukces. Gracze Wojciecha Wieczorka w po rzucie Dziemby, z gry co prawda już nie trafili, ale z godną podziwu konsekwencją wymuszali rzuty wolne. Łącznie w całym spotkaniu wykonywali ich 40, przy czym w ostatniej minucie trafili 9 z 10.

Znicz Basket przegrał, choć początek spotkania pokazał, że ma duże szanse na pokonanie niewygodnego rywala. MKS w Pruszkowie grał bowiem bez czołowego rozgrywającego ligi Grzegorza Grochowskiego. Reprezentant Polski do lat 20 tak naprawdę jest jedynym koszykarzem MKS, który potrafi kreować grę w ataku. Z konieczności próbował go zastąpić Łukasz Grzegorzewski, znacznie lepiej czujący się w roli rzucającego bądź nawet niskiego skrzydłowego. W pruszkowskiej ekipie za kierowanie grą także z konieczności odpowiadał Marcin Piechowicz, od połowy tego sezonu przystosowywany z roli skrzydłowego do rozgrywającego. Obrona Znicza Basket w pierwszej połowie bardzo dobrze reagowała na wolną i mało przekonującą ofensywę gości. MKS próbował ustawiać akcje, ale oprócz wymuszenia kilku fauli, niewiele z tego wynikało.

Podopieczni Michała Spychały w ataku nie byli co prawda tak skuteczni jak w meczu z NETO Sokołem, ale umiejętnie odnajdywali lepiej ustawionych kolegów. Dobrze z obwodowymi rozumiał się Przemysław Szymański, który oprócz punktów i zbiórek, kilkoma podaniami otworzył niskim graczom drogę do kosza. Efektem dobrej gry było wysokie prowadzenie, który na początku trzeciej kwarty wzrosło do siedemnastu punktów.

Z każdą kolejną minutą Znicz Basket wyraźnie pozwalał jednak rywalom na coraz więcej i nie potrafił wymusić ani jednego faulu, po którym pruszkowianie wykonywaliby rzuty wolne. Obrazu gry nie zmieniło aż trzech prowadzących grę, wśród których jedynie Kamil Czosnowski zanotował więcej dobrych niż złych momentów. Najmłodszemu zawodnikowi Znicza Basket w kilku akcjach wyraźnie zabrakło jednak nieco odwagi rzutowej.

To nie było ostatnie spotkanie Znicza Basket w tym roku. W środę rywalem mazowieckiej ekipy będzie Budimpex-Polonia Przemyśl. Początek spotkania o godz. 19.00 w Pruszkowie.

Znicz Basket Pruszków – MKS Dąbrowa Górnicza 59:66 (19:13, 21:12, 13:17, 6:24)

Znicz Basket Pruszków: P. Szymański 14, Ł. Bonarek 11 (2), M. Aleksandrowicz 10 (1), M. Matuszewski 8, K. Czosnowski 6 (2), A. Suliński 3 (1), M. Kwiatkowski 3 (1), R. Malitka 2, T. Pisarczyk 2, D. Czubek 0

MKS Dąbrowa Górnicza:
Ł. Grzegorzewski 16, M. Wołoszyn 12, J. Karolak 9 (1), M. Dziemba 8, M. Maj 6, P. Zieliński 3, P. Zmarlak 0

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.