Trafiać za trzy i wygrywać

Wywiad

ANDRZEJ PASZKIEWICZ, koszykarz Znicza Basket Pruszków mówi co może dać swojej drużynie, ale i o... tatuażach. Wywiad przeprowadził Jakub Małkiński.

Wydawało się, że spędzi pan kolejny sezon w Legii Warszawa, jednak w trakcie rozgrywek klub zdecydował się na rozwiązanie umowy.
– Było mi przykro, o czym poinformowałem kibiców za pośrednictwem Facebooka. Zdaję sobie sprawę, że są to normalne sytuacje życiowe, gdzie pracodawca rozwiązuje umowę. Celem Legii jest awans i klub zdecydował się odciąć zawodnika, który niewiele grał. Potrzebny był ktoś, kto da drużynie nowy impuls. Ściągnięto Mateusza Jarmakowicza, a pożegnano się ze mną i Bartłomiejem Bojko.

Długo nie szukał pan klubu. Co może dać Andrzej Paszkiewicz Zniczowi Basket Pruszków?
– Mam nadzieję, że trafione „trójki”. W zespole są młodzi zawodnicy, którzy nie mają ligowego doświadczenia i ogrania, nie zawsze odpowiednio czytają grę. Będę starał się dawać im dużo cennych uwag. Podczas dwóch meczów, w których grałem udzielałem kolegom wskazówek. Po zakończeniu dziękowali mi za wsparcie. Są pewne kanony i standardy koszykarskie, które trzeba spełniać, żeby drużyna wiedziała, co dany zawodnik zagra. Ta wiedza pomaga zespołowi lepiej się zachować i ustawić.

W debiucie z Astorią Bydgoszcz rzucił pan 20 punktów. Kibice pomyśleli, że do zespołu trafił gracz o nieprzeciętnych umiejętnościach.
– Trzeba pamiętać, że ten mecz zupełnie nie wyszedł Astorii. Zdecydowanie łatwiej gra się przy dużej przewadze (Znicz Basket wygrał 105:56 – przyp. red.). Nie ma wtedy obciążenia psychicznego, ręka nie drży, człowiek cieszy się grą. Czasami tego brakuje, gdy mecz jest na „styku”. Z Legią nie było już tak różowo. Przesilałem rzuty za trzy i miałem niską skuteczność.

W spotkaniu z Legią serce szybciej zabiło?
– Miło było zobaczyć chłopaków. Nie miałem czasu za nimi zatęsknić, bo kilka dni wcześniej się z nimi widziałem. Natomiast znalazłem się w innej sytuacji. Nowa hala, nowi kibice – towarzyszyły temu emocje.

Znicz Basket znajduje się obecnie w dolnej części tabeli. Łatwo się wchodzi do takiej drużyny?
– W Legii celem był awans, co wiązało się z presją. Znicz Basket walczy o utrzymanie, ale najlepszym rozwiązaniem byłby awans do „ósemki”. Trzy mecze zespół przegrał niewielką różnicą punktów. Zabrakło nieco szczęścia, zwycięstwa podbudowałyby chłopaków i sytuacja wyglądałaby inaczej. Teraz jedziemy bić się o zwycięstwo, bo nie można tego inaczej nazwać. Chcemy wygrywać z drużynami ze środka tabeli.

Najlepsi koszykarze grający w NBA zdobią swoje ciała tatuażami. Pan też ma „dziarę”.
– Mam jeden tatuaż, ale nieskończony. Nie uważam, żeby czyniły one sportowca lepszym. Po prostu to moja druga pasja. Wiąże się to z bólem. Sezon sprawia, że nie ma czasu, aby zająć się tatuażami, które potrzebują odpowiedniego okresu, żeby się wygoić. Być może w marcu zajmę się tą sprawą.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.