Porażka po dramatycznej końcówce

Koszykówka

Burza oklasków pożegnała koszykarzy Znicza Basket po ostatniej syrenie czwartego meczu półfinału ze Startem Gdynia. Pruszkowianie po dwóch dogrywkach ulegli głównemu faworytowi rozgrywek 76:77 i stracili szanse na awans do finału.

Teraz podopiecznym Michała Spychały pozostaje walka o trzecie miejsce. Niezwykle doświadczony, oparty na graczach wyróżniających się od lat w pierwszej lidze, zespół Startu jasno deklarował przed przyjazdem do Pruszkowa, że nie zamierza wracać na piątym mecz do Gdyni. Po dwóch nieznacznych wygranych w roli gospodarza trójmiejska ekipa do awansu potrzebowała tylko jednej wygranej. W trzecim spotkaniu uległa ambitnie grającym pruszkowianom, ale dzień później wykazała się większą odpornością psychiczną.

Start zwłaszcza bardzo dobrze rozpoczął zawody. Dobrze pilnowany przez graczy obwodowych był najskuteczniejszy strzelec Znicza Basket w poprzednim meczu Adrian Suliński, a od podań pod kosz zostali zaś skutecznie wyłączeni wysocy gracze. Gdynianie od pierwszej minuty byli nie tylko cierpliwsi w ataku, ale przede wszystkim mieli w swoich szeregach duet Tomasz Andrzejewski-Tomasz Wojdyła. Pierwszy dzień wcześniej nabawił się urazu uda i spotkanie zakończył już w drugiej kwarcie, ale w niedzielę pokazał, dlaczego w swojej karierze dwukrotnie awansował do ekstraklasy, w której notował również udane sezony. Podkoszowy Startu nie tylko potrafił wykorzystać swój rzut, ale także dobre parametry w polu trzech sekund. W samej tylko pierwszej połowie Andrzejewski zebrał aż 8 piłek, w tym 3 w ataku. Jego obecność pod koszem pomogła drużynie w wywalczeniu aż 12 zbiórek pod tablicą bronioną przez graczy z Pruszkowa. Sam Andrzejewski miał tyle samo zbiórek w pierwszej połowie co cały zespół gospodarzy.

Dzięki częstemu ponawianiu akcji Start w pierwszej połowie prowadził różnicą czternastu punktów i wydawało się, że swoją postawą mocno podłamał pruszkowian. Mimo sześciu minut bez punktu na początku drugiej kwarty gracze Michała Spychały walczyli jednak do końca. Jeszcze przed zakończeniem drugiej połowy zdobyli pierwsze punkty spod kosza, a w trafianiu z obwodu Sulińskiego wyręczył Czujkowski.
To właśnie kontuzjowany przez pół sezonu skrzydłowy potrafił poderwać drużynę także w kolejnej odsłonie. Przy wyniku 39:50 przechwycił piłkę i po skutecznym wejściu pod kosz zdobył punkty na zakończenie trzeciej kwarty. Później z doświadczonym Dominikiem Czubkiem trafili jeszcze po trójce. Mimo tych akcji Znicz Basket nadal nie potrafił wyjść na prowadzenie, bo po drobnym przestoju trafiali obwodowi Startu.

Na 40 sekund przed syreną kończącą czwartą kwartę Tomasz Wojdyła wykonywał dwa rzuty wolne. Trafił jeden i jego zespół prowadził 60:55. Szalona trójka przez ręce Sulińskiego zmniejszyła przewagę Startu do dwóch punktów, a starający się rozegrać długą akcję Mordzak kilka chwil później popełnił stratę. Wówczas ciężar gry wziął na swoje barki Czubek, który po mało dynamicznym, lecz skutecznym piwocie doprowadził do remisu. Rzut z siedmiu metrów Andrzejewskiego nie uchronił już gdynian od dogrywki.

Dodatkowy czas gry to prawdziwa wojna nerwów. Częściej na prowadzeniu byli gracze Startu, ale w żadnym momencie przewaga tego zespołu nie wynosiła więcej jak cztery punkty. Gdynianie często punktowali z linii rzutów wolnych, podczas gdy gospodarze trafiali głównie z dalszej odległości. Na minutę przed końcem do remisu 69:69 doprowadził Czujkowski, starając się poderwać już i tak mocno pobudzoną pruszkowską publiczność. Niewiele zabrakło, aby obyło się bez drugiej dogrywki, po tym jak pod presją czasu rzut za dwa punkty spudłował Mordzak i Znicz Basket mógł rozgrywać ostatnią akcję. Po podaniu Sulińskiego niepilnowany na wprost kosza znalazł się Szymański, którego rzut z dystansu odbił się od obręczy. To oznaczało drugą dogrywkę.

W niej szybko dyskusyjne piąte przewinienie popełnił Andrzej Misiewicz, który podobnie jak Czubek nie dokończył zawodów. Później do tego grona dołączył też Suliński. Zmęczeni drugim dodatkowym czasem gry koszykarze starali się grać dłuższe akcje, coraz częściej popełniali też proste błędy. 33 sekundy przed końcem tej części zawodów na linii rzutów wolnych pojawił się Szumełda-Krzycki, którego przy próbie wbicia się pod kosz zatrzymał Mordzak. Rozgrywający Znicza Basket spudłował oba rzuty i Start znów grał długą akcję. Na dziesięć sekund przed końcem i na dwie przed zakończeniem czasu na akcję faul na Marcinie Matuszewskim wypracował doświadczony Mordzak. Stawka spotkania udzieliła się także jemu, bo na punkty zamienił tylko jeden rzut. Po przerwie na życzenie trenera pruszkowianie znów rozgrywali ostatnią akcję. Mieli spróbować wymusić przewinienie któregoś z rywali przy penetracji. Na wejście pod kosz zdecydował się Szumełda-Krzycki, ale jego rzut zablokował Wojdyła. Piłkę zebrał jeszcze Matuszewski, ale i on przestrzelił. Szalona walka o piłkę zakończyła się zbiciem zdającego maturę Łukasza Bonarka poza boisko. W tym samym momencie zabrzmiała syrena kończąca zawody.

Ogromne zaangażowanie zawodników Znicza Basket docenili kibice, załamany porażką zespół nagradzając burzą oklasków. Brak awansu do finału nie oznacza końca sezonu dla zawodników Spychały. Znicz Basket zagra jeszcze dwumecz o trzecie miejsce, ale rywala pozna dopiero w środę, kiedy zakończy się spotkanie drugiej półfinałowej pary. W niej po czterech spotkaniach Rosa Radom remisuje z MKS Dąbrowa Górnicza 2:2. Atutem własnego boiska w piątym spotkaniu dysponują radomianie.

Znicz Basket Pruszków – Start Gdynia 76:77 (16:22, 9:15, 16:13, 19:10, d. 16:17)

Znicz Basket Pruszków: A. Czujkowski 23 (4), P. Szymański 18 (1), A. Suliński 12 (2), A.
Misiewicz 9 (3), M. Szumełda-Krzycki 6, D. Czubek 5 (1), Ł. Bonarek 3,
M. Matuszewski 0.

Start Gdynia: T. Andrzejewski 17
(1), P. Śmigielski 14, T. Wojdyła 13, G. Mordzak 11 (2), M. Kostrzewski
8, A. Lisewski 6, K. Szpyrka 5, M. Malczyk 3 (1), K. Krajniewski 0.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.