Nie należę do ludzi narwanych

Koszykówka

Z MICHAŁEM SPYCHAŁĄ, trenerem Znicza Basket Pruszków, rozmawia Adam Fabisiewicz.

Jak forma zespołu?
– Drużyna podniosła się po serii porażek i wygląda dużo lepiej, ale to nie zawsze wystarcza. Szkoda, że nie udało nam się wygrać ostatniego meczu na supertrudnym terenie w Kutnie choć było naprawdę blisko. Wcześniej dobrze zaprezentowaliśmy się w meczach z Krosnem i Astorią Bydgoszcz. Dobre momenty nie zawsze przekładają się na następne spotkania, ale myślę, że te ostatnie mecze tchnęły w zespół wiarę, że może być lepiej.

Seria przegranych trwała aż dziewięć kolejek. Co zawiodło?
– Wiele czynników ludzkich. Zawodnicy o tym wiedzą, z każdym z nich analizowaliśmy gdzie popełnili błędy. Mówiąc szczerze znacznie więcej oczekiwałem od graczy doświadczonych. Tak się jednak nie stało. Liczyłem też na młodych zawodników, których z pełną świadomością wybieraliśmy z drugiej ligi, bo na takich mogliśmy sobie pozwolić. Miałem nadzieję, że szybciej przyzwyczają się do realiów pierwszej ligi, nauczą się i błędów popełnianych na początku sezonu nie będą powielać.
Będzie ciężko o to dziesiąte, bezpieczne miejsce, ale wierzę, iż walka o nie będzie zacięta do końca sezonu zasadniczego.

Miał Pan jednak moment zwątpienia. Po szóstej porażce z rzędu swoich koszykarzy podał się Pan do dymisji…
– Nie należę do ludzi narwanych, to była przemyślana decyzja zakomunikowana zespołowi już wcześniej: jeżeli nie wygramy meczu z Wikaną – odchodzę. Cały czas wierzyłem w chłopaków, ale czułem, że drużyna potrzebuje impulsu, aby się przełamać i zacząć grać lepiej. W tamtym czasie wydawało mi się, że takim impulsem będzie po prostu nowy trener.

Wkrótce potem zmienił Pan decyzję.
– Dotarło do mnie wiele głosów wsparcia od znajomych i kibiców. Wszyscy szanowali moją decyzję o dymisji, ale byli zdania, że powinienem dalej trenować koszykarzy Znicza. W międzyczasie zarząd rozmawiał z zawodnikami i oni także w większości uważali, że powinienem zostać. Uświadomiłem sobie, że upierając się co do odejścia postąpię egoistycznie. A ja czułem i czuję odpowiedzialność za drużynę, dlatego wspólnie z zarządem zdecydowaliśmy, że jednak powinienem zostać. Nie bez znaczenia był też wzajemny szacunek, jakim darzymy się z klubem.

Plany trenera Spychały na przyszłość? Nadal praca w Pruszkowie?
– Jestem na tyle odważny, że podjąłbym każde wyzwanie. Ale pozostanie w Zniczu Basket, który miałby możliwości finansowe i potencjał sportowy, aby walczyć o czołówkę tabeli – to także świetna opcja. Jak sądzę, na ten moment najbardziej realna.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.