Matizol zrealizował plan

Koszykówka

Po meczu wypełnionym dużą liczbą strat i niecelnych rzutów Matizol Lider pokonał AZS OPTeam Rzeszów 47:38. Podopieczne Wojciecha Downara-Zapolskiego kończyły to spotkanie bez kontuzjowanych Magdy Bibrzyckiej i Edyty Czerwonki, a problemy ze stawek skokowym miała jeszcze Joanna Kędzia.

Plan Matizolu Lidera na spotkania z trzema obecnie najsłabszymi drużynami w rozgrywkach, czyli Widzem Łódź, PTK Pabianice i AZS OPTeam Rzeszów był niezwykle prosty. Mazowiecka drużyna zamierzała zdobyć w tych meczach komplet punktów i ta sztuka jej się udała. I choć styl, o czym wspominał na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Adam Prabucki, nie był najlepszy, liczy się wygrana.
AZS OPTeam od początku występów w Ford Germaz Ekstraklasie ma duży problem z grą w ataku. W żadnym z pięciu rozegranych spotkań beniaminek nie rzucił więcej niż 48 punktów, ale w większości wypadł dobrze w obronie. Podobnie było również w Pruszkowie. Przyjezdne dużo w tym spotkaniu broniły strefą, która zwłaszcza przed przerwą przynosiła im wymierne efekty.

Po rzucie za dwa punkty z odchylenia Magdy Bibrzyckiej AZS w ósmej minucie prowadził nawet 14:6, lecz od tego momentu rozpoczęły się problemy rzeszowianek. Kilka chwil później w walce o pozycję w ataku kontuzji kostki doznała podstawowa środkowa Joanna Kędzia, która po przerwie na moment wróciła jeszcze na boisko, ale ból okazał się zbyt silny. Z powodu urazów zawodów nie dokończyły jeszcze Bibrzycka oraz Edyta Czerwona. Pierwsza podczas próby wejścia pod kosz pod koniec drugie kwarty doznała groźnie wyglądającej kontuzji stawu skokowego. Wstępne diagnozy mówił nawet o zerwaniu więzadeł. Czerwonka ze skręconą kostką boisko opuściła zaś w ostatniej części spotkania.

Podczas środowego meczu z PTK Pabianice trener Adam Prabucki szukając właściwego ustawienia na boisku dużo rotował składem. Dużej liczby zmian dokonywał także podczas konfrontacji z Akademiczkami, co jeszcze przed przerwą zdało egzamin. Mimo problemów ze skutecznością z pola trzech sekund pruszkowianki rzuciły 11 punktów z rzędu, dzięki czemu wyszły na prowadzenie.

Miejscowe w dużej mierze poderwała Paulina Rozwadowska, która trafiła już swój trzeci rzut z obwodu w tym sezonie. Ta urodzona w węgierskim Sopron środkowa podczas wcześniejszych pięciu lat gry w polskiej ekstraklasie łącznie trafiła dwa tego typu rzuty. W całym spotkaniu Rozwadowska rzuciła 9 punktów i zebrała 8 piłek, w tym 6 na atakowanej tablicy.

Jeszcze do przerwy 8 z 18 punktów dla AZS OPTeam rzuciła Magdalena Kaczmarska, ale później była kompletnie niewidoczna w ataku. Absolwentka SMS PZKosz po zmianie stron tylko raz zdecydowała się na rzut w obwodu, nie trafiła też obu wolnych. Duża aktywność na atakowanej tablicy – łącznie 6 zbiórek, nie przyniosła też wielu punktów Elżbiecie Mukosiej (1/10 z gry), która dodatkowo miała 8 strat.
Z powodu kontuzji całe spotkanie na ławce rezerwowych spędziła najbardziej doświadczona w Matizolu Liderze Justyna Grabowska.
 
Wojciech Downar Zapolski (trener AZS OPTeam): Staramy się grać na tyle, na ile możemy, nie patrząc przy tym na rangę rywala. Biliśmy się o korzystny wynik w Pruszkowie, ale nie porażka jest w tym momencie naszym największym problemem. Trzy kontuzje w jednym meczu to prawdziwa tragedia. Nawet nie wiadomo, jak poważne są to urazy. Brakuje nam potencjału rzutowego, punktów w ataku. Wykonujemy dobrą pracę w obronie, ale brakuje jeszcze skuteczności pod drugim koszem. W całym spotkaniu trafiliśmy tylko 11 rzutów, trochę za mało, do tego mieliśmy sporo strat. W związku z tym trudno było nam wygrać. Staramy się poprawić naszą grę w ataku, lecz gramy z zespołami bardzo mocnymi, które na wiele nam nie pozwalają. Te kontuzje bardzo podcięły nam skrzydła. Dziewczyny bardzo solidaryzują się ze sobą i tego typu zdarzenia musiały odbić się na psychice. Część dziewczyn była nawet z tego powodu poza meczem.

Adam Prabucki (trener Matizolu Lidera): Nie jest to przypadek, że już drugi mecz z rzędu ten zespół przegrywa różnicą czternastu punktów. Kilka dni wcześniej w Łańcucie, gdzie gra AZS OPTeam duże problemy miało CCC Polkowice. Akademiczki grają bardzo dobrze w obronie do tego na dużej ambicji. Te kontuzje wzięły się chyba właśnie z tego. Dziewczynom trudno było wykalkulować, czy są w stanie ruszyć w kierunku piłki, czy też z niej zrezygnować. Zawsze są to przykre sytuacje. Rywalki bardzo dobrze broniły w tym spotkaniu, a my mieliśmy problem ze sforsowaniem tej obrony. Zwłaszcza bliżej kosza, gdzie nie trafiliśmy wielu rzutów. To była masakra. Jestem jednak zadowolony z naszej obrony, bo straciliśmy tylko 38 punktów. Gdyby udało nam się trafić kilka rzutów spod kosza, ten wynik byłby zupełnie inny. Nie wiem skąd bierze się w naszej grze ta nadmierna nerwowość oraz straty. Zespół zupełnie inaczej wygląda w meczach wyjazdowych, gdzie potrafi się bić z Wisłą Kraków czy CCC Polkowice, a inaczej w domu. Być może potrzeba nam czasu, bo dziewczyny aż za bardzo chcą się pokazać przed własną publicznością. Mamy młody zespół i musimy z nim na ten temat porozmawiać.

Magda Kaczmarska (AZS OPTeam): Jesteśmy bardzo niezadowolone z tego wyniku i z takiego obrotu sprawy. Przyjechałyśmy do Pruszkowa po zwycięstwo i chciałyśmy pokazać na co nas stać. Gdyby nie te trzy kontuzje, które wystąpiły podczas meczu, mogłybyśmy pokusić się o wygraną, pokazując tym samym, że potrafimy grać w koszykówkę. Cieszę się, że trener rywalek dostrzegł naszą ofiarną grę w obronie, co pozwala nam przechwytywać wiele piłek do gry w ataku. Niestety nie potrafimy jeszcze z tego skorzystać. Wspólnie z trenerem będziemy nad tym pracować.

Barbara Głocka (Matizol Lider): Podobnie jak cały zespół cieszę się z wygranej. Wiedziałyśmy, że to nie będzie łatwe spotkanie. W składzie AZS są bardzo ambitne dziewczyny, które łatwo nie odpuszczają. Mam nadzieję, że trzy koleżanki z Rzeszowa szybko powrócą do zdrowia, podobnie jak Justyna Grabowska, która również jest kontuzjowana. Cieszę, że brak skuteczności w ataku, nadrobiłyśmy ambitną obroną.

Matizol Lider Pruszków – AZS OPTeam Rzeszów 47:38
(10:14, 14:4, 16:15, 7:5)

Lider: Kaczmarczyk 10 pkt., Rozwadowska 9, Gilbreath 7, Buford 6, Antczak 3, Jujka 2, Bennett 2, Głocka 0

AZS: Kaczmarska 8 pkt., Mukosiej 7, Kotnis 6, Hogendorf 5, Czerwonka 5, Kąsek 3, Bibrzycka 2, Kędzia 2, Krzywoń 0, Rafałowicz 0

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.