Majewski: Utarłem nosa niedowiarkom

Piłka Nożna

Radosław Majewski z Pruszkowa ruszył w wielki piłkarski świat. Po zagranicznych wojażach wrócił do kraju i podpisał umowę z Lechem Poznań. Zapewnia, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Czujesz się piłkarzem spełnionym?

– To będę mógł ocenić dopiero po zakończeniu kariery. Zobaczę, ile meczów jeszcze zagram, co osiągnę. Na takie oceny przyjdzie czas. Jeszcze biegam po boisku i chcę trochę pograć.

Przygoda z angielską piłką była dla ciebie udana. Choć patrząc na twoje warunki fizyczne wielu wątpiło, że sobie poradzisz.

– Moja przygoda w Nottingham Forest zaczęła się dobrze. Dla mnie było to zupełnie nowe doświadczenie. W Anglii gra się inaczej niż w Polsce. Przy moich gabarytach nie było łatwo, ale dałem radę. Moim zdaniem Anglia to był dobry kierunek. Dobrą postawą na boisku utarłem nosa niedowiarkom.

Wejście miałeś świetne. Strzeliłeś gola w ligowym debiucie i przez pięć lat w Nottingham byłeś piłkarzem, na którego stawiano. Potem trafiłeś do Huddersfield, ale miało to wyglądać inaczej.

– Zaliczyłem tam mało występów. Jak nie grasz, to od razu odbija się na twojej dyspozycji. Miałem oferty z League One, ale nie chciałem tam iść. Wybrałem Huddersfield. Nie brakowało zawirowań, popełniłem kilka błędów i tak wyszło.

Potem była Veria. Okazało się, że w Grecji nie jest kolorowo.

– Myślę, że w takich klubach jak Panathinaikos, AEK, Olympiakos czy PAOK takich problemów nie ma. Jednak Veria to inny poziom organizacyjny. Drużyna nie była najlepiej poukładana, zawsze czegoś brakowało. Wyznaczam sobie krótkie cele i w tym przypadku chodziło o to, żeby grać. Dzięki temu mogłem wrócić do formy i myśleć o zmianie klubu. Trafiła się oferta z Lecha, dogadaliśmy się i gram w Poznaniu.

Po siedmiu latach wracasz do Polski. Jak zmieniła się piłka nożna w kraju przez ten czas?

– Mogę patrzeć teraz na to wszystko przez pryzmat Lecha. W porównaniu do tego, co zastałem w Verii jest zdecydowanie lepiej. Mamy dobre warunki, organizacyjnie też trzymamy poziom. Wydaje się, że jest zbliżony do tego, co widziałem w Anglii.

Wszystko zaczęło się w Pruszkowie, skąd wypłynąłeś w wielki  świat. Wracasz myślami do czasu gry w Zniczu?

– Pewnie, że tak. Cały czas wspominam ten czas. W Pruszkowie dorastałem i podnosiłem swoje umiejętności. Cały czas w klubie są działacze, których pamiętam. Niektórzy zawodnicy pozostali w klubie i pełnią już role trenerów.

W Pruszkowie wychowało się kilku ciekawych piłkarzy. Ze Znicza trafiłeś do Groclinu, z którym sięgnąłeś po Puchar Polski i Puchar Ligi.

– Byłem jednym z pierwszych, którzy odeszli ze Znicza Pruszków. Pamiętam mecz, w którym graliśmy z Groclinem Grodzisk Wielkopolski. Wpadłem im wtedy w oko. Spodobałem się na tyle, że zdecydowali się mnie ściągnąć. Wielu się pukało w czoło i wątpiło, że będę grał. Okazało się inaczej. Postawili na mnie i grałem regularnie. Wracając do Pruszkowa, to była paczka. Później kolejni zawodnicy odchodzili do mocniejszych ekip. 

Myślisz jeszcze o reprezentacji?

– Nie da rady nie myśleć. Dla każdego piłkarza gra w narodowych barwach to wyróżnienie. Mierzę siły na zamiary. Wiem, że muszę dobrze grać, bo tym mogę zwrócić na siebie uwagę. Obecnie nie mam najlepszych statystyk, ale nie wstydzę się swoich występów.

Byłeś na meczu i zrobiłeś ciekawe zdjęcie? A może nagrałeś filmik jak kibice cieszą się z wygranej? Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.