Spakował się i wyszedł. Lekarz zwolniony, placówka przeprasza

Pruszków

Brak lekarza, konieczność wielogodzinnego oczekiwania na badanie, chaos i brak informacji – takie zarzuty pojawiają się wśród pacjentów punktu Nocnej i Świątecznej Pomocy Lekarskiej przy ul. Andrzeja w Pruszkowie. Dyrekcja placówki przeprasza i zapewnia, że wyciągnęła już konsekwencje wobec osób za to odpowiedzialnych.

O problemach z uzyskaniem pomocy czasie świąt Bożego Narodzenia w przychodni przy ul Andrzeja poinformowali nas zbulwersowani czytelnicy. – Z racji kilkudniowego złego samopoczucia i gorączki ponad 39 stopni zdecydowałem się udać do opieki zdrowotnej, która mieści się na ul. Andrzeja w Pruszkowie. Pierwsza próba ok południa okazała się bezskuteczna ponieważ było tyle osób, że podjąłem decyzję, że czekanie nie ma sensu. Kolejna próba, godz 19.15 tego samego dnia. Okazuje się, że przychodnia jest pusta. Pytam więc panią z recepcji czy można się zapisać. Pani na to, że właściwie to tak, ale lekarza nie ma. Na moje pytanie jak to możliwe, pani mówi mi, że lekarz o godz. 14.00 stwierdził, że z racji braku recept on jedzie do domu. Nie pomogły zapewnienia pobliskiej apteki, że wystarczy kartka z pieczątkami lekarza i leki będą wydawane – relacjonuje jeden z pacjentów.

I dalej: – Lekarza nie było ani o godz. 20.00 ani później, a pacjentów przybywało. W tym kilkoro dzieci. Całe szczęście o 20.00 zmieniła się osoba na recepcji, która to zadzwoniła do szpitala i poprosiła o przyjazd lekarza. Lekarz przyjechał o 21.20 i o tej godzinie zostałem przyjęty.

O wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy firmę Falck, która od połowy ubiegłego roku odpowiada za organizację Nocnej Pomocy przy ul. Andrzeja. Udało nam się uzyskać zapewnienie, że lekarz, który opuścił przychodnię, został zwolniony. – W pierwszy dzień świąt po godz. 17.00 lekarz dyżurny samowolnie opuścił stanowisko pracy. Wyszedł z gabinetu i oznajmił oczekującym pacjentom oraz personelowi pielęgniarskiemu, że dalej przyjmował chorych nie będzie, ponieważ skończyły się mu jego kodowane recepty i nie ma możliwości przepisywania leków. Z relacji dyżurujących pielęgniarek, pacjenci prosili lekarza, aby przynajmniej ich zbadał i udzielił porady. Niestety odmówił, spakował się i wyszedł – potwierdza Wojciech Jóźwiak, rzecznik prasowy Falck.

Jak dodaje, jeśli lekarzowi skończyły się jego kodowane recepty, mógł przepisać leki na zwykłych druczkach recept. – O zaistniałym zdarzeniu natychmiast powiadomiono dyrekcję. Podjęto działanie polegające na jak najszybszym uzupełnieniu obsady lekarskiej w czasie pierwszego dnia świąt. Lekarz dotarł ok. godz. 21.00 – wyjaśnia Jóźwiak.

– Bez wątpienia opisany incydent jest odosobniony i karygodny. W związku z kompletnie niezrozumiałym występkiem lekarza podjęto decyzję o natychmiastowym rozwiązaniu z nim umowy. Chcieliśmy bardzo przeprosić pacjentów, którzy w tym czasie trafili do naszej pruszkowskiej placówki i doświadczyli trudności w uzyskaniu porady lekarskiej – zaznacza rzecznik Falck.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.