Rodzice wciąż nie dają za wygraną

Pruszków

Rodzice małych pacjentów pruszkowskiej przychodni DOM MED, których ponad dwa lata temu zaszczepiono nieznaną substancją, nie dają za wygraną. O pomoc w wyjaśnieniu sprawy zwrócili się do ministra zdrowia.

O skandalu z „lewymi” szczepionkami w pruszkowskiej lecznicy ponad dwa lata temu usłyszała cała Polska. W lutym 2014 r. wyszło na jaw, że małym pacjentom zamiast szczepionek na rotawirusa podawano inny specyfik. Jaki? Tego do tej pory nie wiadomo. Procederu miała się dopuścić Małgorzata R., pielęgniarka zatrudniona wówczas w przychodni. „Wpadła” bo okazało się, że zapasy szczepionki na rotawirusy nie maleją mimo przyjmowania kolejnych pacjentów. Za te podmienione kobieta miała inkasować pieniądze do własnej kieszeni.

Choć od tego czasu minęły ponad dwa lata, nadal nie udało się wskazać i ukarać winnych. We wrześniu ubiegłego roku o zakończeniu śledztwa bez postawienia zarzutów zdecydowała prokuratura rejonowa w Piasecznie. Wywołało to oburzenie rodziców poszkodowanych dzieci. Dzięki ich uporowi i zażaleniom sprawa jest rozpatrywana przez Sąd Rejonowy w Pruszkowie. O pomoc w dochodzeniu sprawiedliwości zwrócili się do ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, który we wtorek (19 kwietnia) gościł w Pruszkowie.

– Pokrzywdzonych zostało ponad 300 dzieci, ich zdrowie zostało narażone, a nas oszukano. Nikt nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności. Chcemy wiedzieć, co ministerstwo zdrowia może dla nas zrobić? – mówił podczas spotkania ojciec jednego z małych pacjentów DOM MED-u. – Jeżeli jest tak, że ktoś popełnia tego typu oszustwo, to powinien ponieść karę, ale od tego jest wymiar sprawiedliwości, a nie ministerstwo zdrowia. Obiecuję jednak, że przyjrzę się tej sprawie – odpowiedział minister Konstanty Radziwiłł. Przyjął też kopię korespondencji, jaką rodzice prowadzili z resortem jeszcze w poprzedniej kadencji, kiedy na czele ministerstwa stał Bartosz Arłukowicz.

Czy kiedykolwiek poznamy prawdę o wydarzeniach w pruszkowskiej przychodni? Wiele zależeć będzie od decyzji Sądu Rejonowego, który jest w trakcie rozpatrywania zażaleń na umorzenie śledztwa przez prokuraturę w Piasecznie. Na jakim etapie jest procedura? – 29 czerwca. Na tę datę zostało wyznaczone posiedzenie w przedmiocie rozpoznania zażalenia – mówi Grzegorz Godzina, wiceprezes pruszkowskiego Sądu Rejonowego. Czy usłyszymy wtedy decyzję? – Z reguły tak się dzieje. Jeżeli na samym posiedzeniu nie ujawnią się nowe i nieznane wcześniej okoliczności, to zakładam, że
29 czerwca zapadnie orzeczenie co do tego, czy postanowienie prokuratora powinno być utrzymane w mocy czy nie – wyjaśnia Grzegorz Godzina. Decyzja prokuratury w Piasecznie może zostać podtrzymana, uchylona w całości lub w części.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.