Przystań nadal w przygotowaniu

Pruszków

Punkt gastronomiczny w pruszkowskim Parku Potulickich wciąż czeka na lepsze czasy. Skontaktowaliśmy się z najemcą, by spytać o przyszłość dawnej „Przystani”.

Po starym barze pozostało tylko wspomnienie, bowiem rozbiórka została przeprowadzona w marcu tego roku. Wydawało się, że prace ruszą z kopyta. Jednak nic z tego. Na tę chwilę można jedynie stwierdzić, że na terenie dawnego baru hula wiatr. To rodzi pytania wśród naszych czytelników. – Czy wiadomo już coś w sprawie „Przystani”? Z artykułów na portalu wynikało, że powstanie tam fajna restauracja… – dopytuje Kamil.

O tym, że miejsce po dawnym barze w Parku Potulickich jest świetnie zlokalizowane może świadczyć fakt, że chętnych na lokal nie brakowało. Pięć firm wpłaciło wymagane wadium, by wziąć udział w licytacji. Trzy zgłosiły się za późno. W ostatecznej „rozgrywce” walkę o dzierżawę wygrała pani Katarzyna.

Zwróciliśmy się do nowego najemcy, aby spytać o szczegóły. Bo widać, że niewiele się dzieje na miejscu… – Wszystko zależy od wielu urzędów i urzędników. Problem jest z wszelkimi pozwoleniami, niestety procedury pochłaniają wiele czasu. A wszystko odbywa się na oficjalnych pismach, które wysyłane są pocztą. Dodatkowo urzędy mają miesiąc na odpowiedź. W międzyczasie czegoś brakuje lub wkradnie się mały błąd i od nowa trzeba czekać. Tak to już trwa pół roku – mówi nam pani Katarzyna. – Nie spodziewałam się, że to wszystko aż tak przeciągnie się w czasie – dodaje.

Jak usłyszeliśmy od najemcy, nie ma problemu w samych pracach budowlanych. Brakuje pozwolenia na budowę, a bez tego ważnego dokumentu nie można nic zrobić. – Spodziewam się od około dwóch tygodni, że w końcu otrzymam pozwolenie na budowę. Ale widocznie procedury się przedłużyły. Gdy otrzymam pozwolenie, to kwestia około miesiąca jak rozpoczną się prace. Budowa nie trwa długo, wykończenie lokalu również. Gorzej z urzędowymi procedurami – wyjaśnia pani Katarzyna.

A w grę wchodzą trzy urzędy – miasta, starostwo i konserwator zabytków. Z uwagi na to, że cały Park Potulickich jest pod ochroną konserwatora, to nawet wycięcie małych krzaczków trzeba uzgodnić i uzyskać stosowne pozwolenie.

Wcześniejszy lokal nie miał żadnych podłączeń. Woda pochodziła ze studni głębinowej, a zamiast kanalizacji było zwykłe szambo. Nie było też ogrzewania, za grzejnik służyła koza. A to wszystko ma się zmienić, bo pani Katarzyna chce zająć się kompleksowo uruchomieniem restauracji. Dlatego postawienie nowego budynku w tym miejscu to nie tylko budowa, ale i szereg pozwoleń, które trzeba zdobyć. To tak, jakby postawić budynek od nowa, na nieuzbrojonej działce.

Trudne pytanie na koniec. Kiedy restauracja zostanie otwarta? – Nie umiem w tej chwili podać terminu, nawet przybliżonego. Chcemy to zrobić kompleksowo, żeby powstała naprawdę fajna restauracja. Nowy budynek będzie też nieco większy. Na pewno nie zrobię otwarcia przed skończeniem wszystkich prac i odpowiednim przygotowaniem m.in. personelu – odpowiada pani Katarzyna.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.